Dlaczego nie lubimy Irańczyków?

Faktem nie do zaprzeczenia jest to, że po grupowym spotkaniu z Iranem, zakończonym 3-2 na korzyść Polski wybuchła ogromna burza – burza nienawiści przeciw reprezentacji Iranu. Gdy Polacy mierzą się z tą nacją, te negatywne emocje są raczej kryte przez przeciętnego kibica, jednak gdy Polacy z Iranem przegrywają lub gdy rodzą się spięcia między zawodnikami, wtedy nadciąga fala nienawiści.

Dlaczego tak się dzieje? Czym właściwie Irańczycy zawinili? Na pierwszy plan wychodzą oczywiście sytuacje z samego spotkania. Irańczycy to naród, który na każdą reakcję musi odpowiedzieć spotęgowaną interakcją. I tak, po lekkim rozdrażnieniu przez Kubiaka po wygranej reprezentacji Polski, Persowie zareagowali bardzo emocjonalnie. Czy do czegoś złego właściwie doszło? Tak naprawdę nie, zawodnicy chwilę później podali sobie ręce i na tym się skończyło, oczywiście między zawodnikami. Wielka burza zaczęła się gdzież by indziej, jak nie w Internecie. Szala nienawiści się przelała, kiedy prezes Irańskiego Związku Piłki Siatkowej złożył zażalenie na reakcję Polaków do FIVB. Można powiedzieć, że to Persowie zareagowali zbyt ostro, jednak spójrzmy na zajście od ich strony. Po długim i męczącym spotkaniu, w którym udało im się odwrócić przebieg gry o 180 stopni i gdy mieli nawet dwie piłki meczowe w górze, przegrali. Kto byłby wtedy spokojny? Na pewno nie Persowie, bardzo żywiołowy południowy naród. Persowie nie są Szwedami o kamiennych twarzach, którzy emocje zachowają dla siebie. Zostali sprowokowani, więc zareagowali.

iran_marouf

Bez wątpienia jednak da się wyczuć, że Polacy (kładąc nacisk raczej na kibiców)  już od samego początku za Persami nie przepadali. Zaczęło się na Pucharze Świata w 2011 roku, gdzie biało-czerwoni zajęli drugie miejsce i przegrali wtedy m.in. z Iranem 2-3. Uznane zostało to wtedy za ogromny wstyd i porażkę. Iran dopiero raczkował w siatkarskiej elicie, wielkie talenty dopiero rozwijały się pod skrzydłami Julio Velasco. I rozwinęły się w całej swojej krasie w 2014 roku. Iran zaczął wtedy istnieć i wpisał się do światowej czołówki. Zespół prowadzony już przez Slobodana Kovača zajął 4. miejsce w LŚ i 6. na MŚ. Persowie zaczęli się liczyć, Persów zaczęto się bać i zaczęto ich nie lubić. Zaczęto ich nie lubić za to, że nie są tacy, jak my, że zachowują się inaczej, że inaczej okazują emocje. Od hałasu nie do zniesienia na hali Azadi w Teheranie, przez wywieranie tym presji na drużynach przeciwnych, kończąc na słynnym nie wpuszczaniu kobiet na areny siatkarskie i piłkarskie. Ale co do tego mają sami zawodnicy, wykazujący wielką wolę walki i chęć pokazania się na świecie, że „my też potrafimy”? Czy to zawodnicy w 1979 roku po Islamskiej Rewolucji w Iranie ustanowili prawo panujące w tym kraju, czy to oni decydują o dress codzie, m. in. przez który to kobiety nie mogą uczestniczyć w takich imprezach i odwrotnie – ku zaskoczeniu zapewne większości również i mężczyźni nie mogą uczestniczyć w meczach kobiet. Oczywiście, to się w głowie nie mieści dla zwykłego Polaka, czemu tak jest. Nikt tu nie podważa też stwierdzenia, że niektóre zakazy i nakazy w Iranie są bezsensowne. Nikt tu nie broni wykonywania kary śmierci, w których Iran jest jednym z przodujących krajów na świecie. Jednak jaki z tym związek ma sport? Otóż nie powinien mieć żadnego związku, na tym właśnie powinien polegać, żeby był wolny od polityki, a nie jest.

iran_kibice

Jednak czy wiemy dostatecznie dużo o Iranie, żeby rzucać na niego oskarżenia i pałać nienawiścią? Czytając różne komentarze, można stwierdzić, że niektórzy mają o nim wyobrażenie jak o Arabii Saudyjskiej, gdzie kobiety nie mają żadnych praw, a poza tym chodzą w burkach, gdzie widać im tylko oczy itd. Iran taki nie jest. Jest obowiązek ubierania hidżabu, w postaci chusty na głowę, jednak jest to o wiele mniej restrykcyjne. W Iranie jest zupełnie inaczej, niż w większości krajów muzułmańskich, jest to też kraj całkiem dobrze rozwinięty. I nie bez powodu mówimy tylko „kraj muzułmański”. Najbardziej bawią komentarze typu „Arabusy”. W Iranie mieszka 1% Arabów, a większość to Persowie. Co więcej, sam język perski jest bliższy polskiemu, niż arabskiemu. Poza tym Persowie są szyitami, a nie sunnitami, jak większość Arabów. A te dwa odłamy islamu nie idą ze sobą w parze – dobrze świadczy o tym podzielony Irak.

iran_kibice1

Kibice żyjący siatkówką i może niczym więcej, możliwe, że nie dostrzegają nawet różnicy między Iranem a Irakiem. Możliwe, że wyobrażają sobie Iran jako drugą Syrię, a jest inaczej – w Iranie panuje pokój. Zły obraz Iranu w naszych głowach maluje również kryzys migracyjny. Myślimy zapewne, że przypływający na łodziach imigranci to też Persowie, a więc myślimy raczej źle. Irańczycy to nie są też terroryści, bo o co i z czym mają walczyć. Może z amerykańską propagandą, że ciągle kombinują i zajmują się niczym innym jak konstruowaniem bomb atomowych. Persowie to nie są też żadni bojownicy Państwa Islamskiego, bo należą do innego odłamu islamu. Czego się więc boimy?

Iran, znany wcześniej jako Persja, to jedna z kolebek światowej cywilizacji. Kiedy Persowie mieli rozwinięte państwo, posiadali rzeszę ludzi wykształconych, tworzyli kulturę, Polacy w tym czasie zbierali po lasach szyszki i jagody. Iran to kraj ciekawy, bogaty kulturowo, różnorodny – inny niż kraje arabskie, o czym ludzie zwykle nie wiedzą i nawet nie dają sobie szansy, żeby się dowiedzieć. Irańczycy to ludzie mili i gościnni, może trochę inni niż my Polacy, ale co z tego?

ebadipour

My jednak jak zawsze boimy się innego i innego nie akceptujemy. Chociaż siatkarska drużyna Iranu tak naprawdę dopiero udowadnia, że jest wartościowa, że zasługuje na stałe miejsce w elicie, nie należy jej nienawidzić. Warto choć przez chwilę spojrzeć, jak bardzo Persom zależy, jak cieszą się z każdej wygranej, nie mówiąc już o możliwości gry na Igrzyskach Olimpijskich. Siatkarze Iranu są bohaterami w swoim kraju, tak jak podopieczni Antigi w Polsce. Biało-czerwoni są mistrzami świata, a Irańczycy mają na koncie tylko dwa tytuły mistrza Azji, a i tak są największą dumą swojego kraju, czy to nie pokazuje piękna sportu? Siatkarze z dumą też reprezentują Iran, jakikolwiek by on nie był, jakichkolwiek głupich artykułów prawnych by nie posiadał. Wiedzą, że mają za sobą rzeszę fanów i dla nich się starają. Być może polegną w ćwierćfinale z Włochami, a może sprawią niespodziankę – nieważne, i tak wrócą do swojego kraju jako bohaterowie.

Autor: Anna Biernacka
Źródło: inf. własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*