Wokół parkietu – (Nie)sprawiedliwości w siatkówce

Cotygodniowy cykl „Wokół parkietu” będzie poruszał różne aspekty naszej ukochanej dyscypliny sportu. Dzisiaj zajmiemy się mniejszymi i większymi oszustwami organizacyjnymi, bo jak wszyscy wiemy towarzyszą one każdemu sportowi. Przykładów jest mnóstwo, m.in. piłka ręczna i „dzikie karty” na imprezy mistrzowskie dla Niemców czy działania FIFA.

Atrakcyjność rozgrywek ważniejsza niż zasady
Jednym z najświeższych „przekrętów” jest, a właściwie będzie, wielce prawdopodobna decyzja FIVB o zmianie formuły przyszłorocznej Ligi Światowej. W elicie, w 2016 roku miałoby się znaleźć nie 8, a 12 zespołów. Pomysłodawcą takiej zmiany jest oczywiście… Rosja, która w tegorocznej World League okazała się najsłabszą ekipą I Dywizji. To oznaczałoby, przy utrzymaniu obecnych reguł, że Sborna będzie występować na zapleczu elity w następnej edycji tych komercyjnych rozgrywek. Właśnie komercyjność imprezy postanowili wykorzystać władze rosyjskiej siatkówki. Ich zdaniem udział Mistrzów Olimpijskich, Mistrzów Europy i zdobywców Pucharu Świata w elicie leży w interesie zarówno Rosjan, jak i FIVB. Zapytacie dlaczego FIVB ma w tym interes?

Ponieważ taki zespół jak Rosja przyciąga na hale ludzi, a także pieniądze od sponsorów, którym zależy na jak największej oglądalności. Rosjanie pomyśleli też o tym, aby świat nie kojarzył zmiany formuły z boiskową klęską ich reprezentacji. Po pierwsze dodanie aż 4 zespołów sprawi, że elita Ligi Światowej będzie liczyła tyle samo zespołów co jej żeńska odpowiedniczka – World Grand Prix. Oznaczałoby to, że w końcu w obu turniejach będą obowiązywały te same zasady. Nasi wschodni sąsiedzi wybrali też pozostałe 3 reprezentacje (nie licząc tych, które miały zapewniony udział w elicie według obecnych zasad), które miały by grać w I Dywizji. Ich wybór padł na Argentynę, Bułgarię i Niemcy. Przypomnijmy tylko, że kadra prowadzona przez Vitala Heynena zrezygnowała z tegorocznej World League i w przyszłym roku musiałaby rozpocząć rywalizację od III Dywizji. Czy taki zespół zasługuje na miejsce w elicie? To pytanie pozostawiam Wam. Przemyślni Rosjanie pomyśleli też o tym i ewentualnym 12. zespołem elity mogliby być Japończycy.

Sytuacja jest, więc bardzo interesująca. Trzeba pochwalić szefów rosyjskiej siatkówki za sposób w jaki chcą pomóc swoim zawodnikom. Każdy ruch z ich strony był bardzo przemyślany i zmiany przez nich zaproponowane prawdopodobnie przyniosą im więcej zwolenników niż przeciwników (oczywiście nie w Polsce). Moim zdaniem, powiększenie Ligi Światowej może okazać się dobrym pomysłem, ponieważ gra co roku z tymi samymi zespołami mogłaby stać się nudna. Prawdopodobnie też będzie trudniej o awans do turnieju finałowego, ale to akurat dobrze, bo tam powinni grać najlepsi. A co do pozasportowego aspektu tej zmiany, czyli triumfu ludzi przy zielonym stoliku nad tymi na pomarańczowym parkiecie to niestety takie są realia współczesnego świata i z tym można się pogodzić lub walczyć, ale prawdopodobnie okaże się to tylko „walką z wiatrakami”. Cieszmy się, że w tym roku czterokrotnie „zlaliśmy” Rosjan i sprawiliśmy im ból głowy.

Final Six 2015, czyli „brazylijska zemsta w Rio”
Jak już jesteśmy przy tegorocznej World League, to należy też wspomnieć o zachowaniu Brazylijczyków. Organizatorzy turnieju finałowego tej imprezy jakiś czas temu ustalili terminarz meczów w Rio de Janeiro. Według niego „biało-czerwoni” mieli grać w środę i czwartek, przy awansie z grupy decydujące o medalach mecze odbędą się w sobotę oraz niedzielę. Taka wersja dawała Polakom jeden dzień wolnego przed ewentualnym półfinałem. Jednak Brazylijczycy przed Final Six, gdy już poznaliśmy niemal wszystkich uczestników, zmienili zasady. Według nowych reguł podopieczni Stephane’a Antigi, gdy awansują z grupy, rozegrają 4 mecze w ciągu 4 dni. Zapytacie pewnie o co chodzi z tą zemstą? O tym w następnym akapicie.

Samolubna Łódź
Tegoroczną zmianę terminarza można nazwać zemstą za ubiegłoroczne Mistrzostwa Świata rozgrywane w Polsce. Może jest to określenie trochę na wyrost, ale przypomnijmy sobie zachowanie Brazylijczyków, gdy Ci dowiedzieli się, że nie będą mogli rozegrać wszystkich 13 spotkań mistrzostw w Katowicach. Pretensje reprezentacji „Kraju Kawy” były (nie)uzasadnione. Wiadomo, „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Regulamin imprezy gwarantował zwycięzcy grupy F rywalizację w następnej fazie turnieju w Katowicach. Brazylia okazała się w niej najlepsza, jednak w dalszej części rywalizacji musieli przenieść się do Łodzi. Dlaczego?

Ponieważ PZPS chciał, aby polskie „Orły” zagrały w jak największej ilości miast. Dodanie tej fazy turnieju było właśnie tym spowodowane. Pomysł był taki, żeby Polacy w niej zagrali w… Krakowie. W grodzie Kraka jednak nikt nie zagrał. Dlaczego? Ano dlatego, że władze polskiej siatkówki podpisały wcześniej wiele zobowiązań, z różnymi miastami. Wynikało z nich, że ostatni etap rywalizacji przed rundą finałową w Katowicach z udziałem Polaków odbędzie się w łódzkiej „Atlas Arenie”. Oczywiście władze w Łodzi przypilnowały swoich praw i „nie podzieliły” się reprezentacją Polski z innymi. W związku z tym Brazylijczycy musieli wyjechać ze stolicy Śląska, bo do ich grupy H wylosowano Polskę (a także Rosję). Później cała kadra kraju z Ameryki Południowej była wielce oburzona, że zmieniono zasady podczas trwania zawodów. Zawodnicy nie udzielali wywiadów, powstała bardzo niezdrowa atmosfera. Możecie teraz sami porównać zachowanie byłych mistrzów świata i aktualnych, sytuacje nie są jednak identyczne. Zdecydujcie też, czy organizatorzy Mistrzostw Świata 2014 rzeczywiście zmienili regulamin podczas trwania imprezy i tym chcieli osłabić kadrę Bernardo Rezende. Dodajmy jeszcze, że „biało-czerwoni” podczas ubiegłorocznej imprezy w Polsce rywalizowali w 4 różnych miastach, a Brazylijczycy aż w 2!

„Sprawiedliwość” wg Włochów
Jak już jesteśmy przy Mistrzostwach Świata, warto przypomnieć sobie imprezę rozgrywaną w 2010 roku we Włoszech, a dokładniej tamtejszy system rozgrywek. Był on tak zawiły, że zabrakło by mi chyba dnia, aby go Wam przypomnieć. Terminarz ułożony został pod gospodarzy. Nie wiem czy było możliwe, aby reprezentacja Italii znalazła się poza strefą medalową (oczywiście mówię półżartem). Podczas tego turnieju, aby trafić na łatwiejszego przeciwnika w następnej fazie rywalizacji, trzeba było… przegrać. Nie będę przypominał Wam, kto tak postąpił. Myślę, że sami pamiętacie i szybko nie zapomnicie. Wart odnotowania jest za to fakt, że Polacy grali zgodnie z duchem sportu i na boisku zawsze grali o zwycięstwo.

Najlepsi organizatorzy są Japończykami
Kolejną ważną imprezą w kalendarzu FIVB jest Puchar Świata. Turniej ten odbywa się raz na cztery lata. Na tych zawodach rozdawane są pierwsze przepustki na Igrzyska Olimpijskie. Jak wiemy w tym roku gospodarzem Pucharu Świata są Japończycy, zarówno męskich jak i żeńskich zawodów. Będzie to 13. edycja tej imprezy (12. żeńska). A wiecie gdzie rozegrano poprzednie?

Gospodarzem Pucharu Świata mężczyzn byli: Polska, NRD i Japonia. Tylko te trzy kraje miały zaszczyt organizować ten ważny turniej. Jednak to Japończycy gościli u siebie najlepsze reprezentacje aż 10 razy! (Polska i NRD po razie). Żeńskie zawody o tej samej nazwie odbyły się w dwóch krajach, oczywiście w Japonii i… Urugwaju. W „Kraju kwitnącej wiśni” kobiety grały już 10 razy. Dlaczego Puchar Świata odbywa się od kilkudziesięciu lat w tym samym kraju?

Władzom japońskiej siatkówki bardzo zależy na tej dyscyplinie sportu. Oni bardzo promują siatkówkę, a sponsorzy pochodzący z tego kraju są w stanie wyłożyć spore pieniądze. Wystarczy wspomnieć o głównym sponsorze World League, czyli pewnej japońskiej marce samochodów. Każdy z Was może wywnioskować co chce, ja wyczuwam tu pewien szwindel. Każda decyzja władz, która nie ma zbyt wiele wspólnego z duchem sportu i dawaniem równych szans wszystkim krajom, powinna być określana mianem niesprawiedliwości.

Punktów nie będzie!
Pozostajemy przy temacie Pucharu Świata. W tegorocznej edycji do zdobycia są dwa „bilety” do Rio 2016, ale punkty do rankingu FIVB już nie. Do tej pory w japońskiej imprezie zwycięzca wzbogacał się aż o 100 punktów, tyle samo daje mistrzostwo świata i olimpijskie. Zapunktować też można w Lidze Światowej (1. miejsce – 50 pkt.) i mistrzostwach kontynentu (1. miejsce 30 pkt.). Dlaczego FIVB postanowiło nie przyznawać żadnej reprezentacji punktów rankingowych?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Obie reprezentacje Brazylii (męska i żeńska) nie wystąpią w Pucharze Świata, ponieważ brazylijska federacja stwierdziła, że lepiej przygotują się do Igrzysk Olimpijskich nie jadąc do Japonii, skoro mają jako gospodarz zapewniony awans. W związku z tym FIVB postanowiła nie przyznawać punktów, żeby było „sprawiedliwie”. Moim zdaniem ta decyzja jest zła. Pomijam już nierówne traktowanie, bo dlaczego gdy np. Niemcy czy Serbowie nie biorą udziału w Pucharze Świata punkty są przyznawane? Światowa federacja sama sobie „strzeliła w stopę”. FIVB nie powinna dopuścić do rezygnacji Brazylii, ponieważ automatycznie spada prestiż rozgrywek. Jednak jak już do tego doszło, to światowa federacja powinna pokazać innym, że takie decyzje mają także złe strony, jaką na pewno byłby spadek Brazylii w rankingu (na 3-5. miejsce). Zapadła wręcz przeciwna decyzja, ale czego my wymagamy, skoro światową siatkówką żądzą Brazylijczycy. Uważacie, że jest słuszna?

Machlojek w siatkówce jest niestety zdecydowanie więcej. Przedstawiłem Wam tutaj tylko te, które kojarzą się z tegorocznym sezonem reprezentacyjnym. „Przekręty” możemy też znaleźć na własnym podwórku. Zamknięcie obu lig sprawiło, że zdecydowanie łatwiej jest manipulować na naszych krajowych parkietach. Moim zdaniem decyzja o zamknięciu ligi była słuszna, jednak reguły uzyskania awansu są zdecydowanie za mało przejrzyste i to należy zmienić. Zachęcam Was do pisania niesprawiedliwości o których wiecie, a także pisania własnych opinii. Niech to będzie nasz wspólny cykl!

Autor: Marcin Krutczenko
Źródło: Informacja własna

Share Button