Wojciech Serafin: Powinniśmy to skończyć w trzech setach

Lotos Trefl Gdańsk wygrał dopiero w pięciu setach z AZS Częstochową, mimo że prowadził 2:0 i 21:16 w trzeciej partii. Akademicy spod Jasnej Góry dość niespodziewanie odrobili straty i doprowadzili do tie-breaka.

– Nie potwierdziliśmy reguły, że kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3. Nam udało się wygrać. Powinniśmy to skończyć w trzech setach, ale wystarczyła chwila nieuwagi. To pokazuje jak ważna jest koncentracja w meczach z teoretycznie słabszym zespołem. Chłopacy pokazali na co ich stać, że potrafią walczyć, wygrać jednego, drugiego seta i napędzić nam stracha mówił po meczu Wojciech Serafin.

Gdańszczanie w trzeciej partii z rzędu stracili osiem punktów, głównie za sprawą kiepskiego przyjęcia. – Nie powinniśmy popełniać tak łatwych błędów. Na szczęście poprawiliśmy przyjęcie i widać było, że w tie-breaku wszystko kontrolowaliśmy. Tak to powinno wyglądać też w trzecim secie.

Były gracz Lotosu zastępuje Adreę Anastasiego, który wyjechał do Włoch – Trener wyjechał, bo jego syn broni pracy magisterskiej i pojechał wyprawić mu przyjęcie, dlatego ja poprowadziłem dziś zespół tłumaczy Serafin.

Na dość nietypowej pozycji zagrał Mateusz Mika. Olimpijczyk z Rio pełnił rolę libero – Mateusz przygotowuje się indywidualnie do sezonu. Wprowadzamy do delikatnie do gry, by poczuł boisko. Najpierw, by trochę poprzyjmował i pobronił, a później dojdzie reszta.

Czołowe drużyny PlusLigi już po raz czwarty rywalizują w Murowanej Goślinie w Memoriale Arkadiusza Gołasia – To bardzo fajny turniej, przyjeżdżamy tu co roku, by wspominać Arka, wspaniałego, niegdyś bardzo utalentowanego, świetnie zapowiadającego się siatkarz. Niestety ta przygoda z siatkówką nieoczekiwanie szybko się skończyła – dodał dotychczasowy szkoleniowiec Lotosu.

Autor: Marta Kicińska
Źródło: Inf. własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*