PlusLiga: GKS Katowice wygrywa z Indykpolem AZS Olsztyn i zajmuje 9 miejsce

Siatkarze GKS-u Katowice wygrali w hali Urania z zespołem Indykpolu AZS-u Olsztyn 3:2, czym zapewnili sobie 9. miejsce w klasyfikacji końcowej PlusLigi. Pierwszy mecz GKS wygrał u siebie 3:1. Obie drużyny grały bardzo nierówno. W końcowych fragmentach setów grając na przewagi katowiczanie, jednak okazywali się lepsi.

Pierwszy set rozpoczął się od wyrównanej gry obu zespołów (3:3). Po ataku i asie serwisowym Jakuba Jarosza, katowiczanie wyszli na niewielkie prowadzenie (3:5), jednak już po chwili siatkarze Indykpolu atakiem Damiana Schulza i blokiem Wojciecha Żalińskiego doprowadzili do wyrównania (5:5). Kolejną niewielką przewagę uzyskali olsztynianie po bloku Javiera Conceptiona na Jaroszu (9:7). Kolejne akcje pozwoliły utrzymać olsztynianom swoją przewagę po ataku Żalińskiego (12:10). W kolejnych akcjach katowiczanie zaczęli popełniać dużo błędów. Autowe ataki Jakuba Szymańskiego i Kamila Kwasowskiego, przy dobrej grze Żalińskiego i Conceptiona dały olsztynianom wyraźne prowadzenie (17:13). Gospodarze nie mogli za długo cieszyć się przewagą, ponieważ gracze GKS-u Katowice szybko wzięli się do odrabiania strat. Dużo dobrego swoją grą przyniósł Miłosz Zniszczoł. Po bloku na Żalińskim wykonał dwa ataki na środku siatki (20:20). Koniec seta to gra punkt za punkt (23:23). Akademicy psuli dużo swoich zagrywek, co znacznie utrudniło im grę na przewagi. Seta zakończył punktowy blok Zniszczoła (26:28).

Drugi set również rozpoczął się od wyrównanej gry obu zespołów (5:5). Pierwsze dwupunktowe prowadzenie uzyskali katowiczanie po ataku Jarosza i zablokowaniu Dawida Wocha przez Emanuela Kohuta (9:11). Akademicy zdołali, jednak odrobić niewielką stratę, dzięki atakom Andringi i młodego Remigiusza Kapicy (13:13). Zespoły grały na równym poziomie (16:16) do czasu, gdy gospodarze zbudowali sobie wyraźną przewagę. Zepsuta zagrywka Zniszczoła, blok Andringi i atak Kapicy dały akademikom prowadzenie (19:16). Pod koniec seta siatkarze GKS-u Katowice całkowicie stanęli i nie byli w stanie wyprowadzić groźnego ataku (20:18). Z bardzo dobrej strony pokazał się w końcówce Conception, który dobrze prezentował się zarówno w bloku jak i ataku. Seta zakończył blok kubańczyka na Jaroszu (25:18).

Początek trzeciego seta lepiej rozegrali gospodarze (5:3). Kolejne ataki Kapicy oraz as serwisowy Rubena Schotta dały im już wyraźną przewagę (8:4). Dalsze ataki młodego atakującego oraz Schotta czy krótkie Conceptiona, przy jednoczesnych błędach katowiczan pozwalały olsztynianom sukcesywnie zwiększać przewagę (13:7). Olsztynianie, mimo iż zdarzały im się błędy, kontrolowali dalszy przebieg seta (17:10). Goście podejmowali próby odrobienia strat. As serwisowy Zniszczoła czy ataki Kwasowskiego i Kohuta pozwoliły nieco zmniejszyć przewagę rywali (19:13). Końcówka seta, jednak nadal była rozgrywana pod dyktando olsztynian. Atak i blok Andringi czy atak z szóstej strefy Schotta doprowadziły akademików do końca seta. Ostatni punkt zdobył atakiem w środek boiska Kapica (25:14).

Czwartego seta gospodarze rozpoczęli od skutecznych ataków Schotta i Kapicy oraz asa serwisowego Nikodema Wolańskiego (3:0). Swoje punkty dokładał również Andringa (5:1). Dwie sprytne kiwki Firleja ożywiły grę GKS-u Katowice i dały szansę na odrobienie strat. Blok Firleja na Schocie dały remis (6:6). Katowiczanie nie zatrzymali się w tym miejscu i starali się budować przewagę. Ataki Kwasowskiego i Zniszczoła oraz błędy serwisowe Indykpolu AZS-u dały katowiczanom przewagę (7:10). Goście utrzymywali tą przewagę przez kolejne akcje (10:12). Dalej dobrze w bloku grali goście. Blok Kohuta oraz błędy własne gospodarzy pozwoliły GKS-owi zbudować większą przewagę (13:17). Olsztynianie poprawili swoją grę głównie w ataku co skutkowało zmniejszeniem przewagi. Pierwszy sygnał do walki dał Schott. Później as serwisowy i atak Kapicy dały gospodarzom szansę na walkę w końcówce (17:18). Siatkarze GKS-u zaczęli popełniać coraz więcej błędów. Kwasowski i Jarosz atakowali w aut co doprowadziło do remisu (20:20). Po ataku Buchowskiego rozpoczęła się gra na przewagi (24:24). Więcej zimnej krwi zachowali w decydujących momentach goście i po ataku Kwasowskiego wygrali seta (25:27).

Tie-breaka siłą rozpędu lepiej rozpoczęli goście (1:4). Mimo dobrej gry Schotta w ataku i jego kolejnych punktów, olsztynianom nie udawało się odrobić strat (4:7). GKS Katowice utrzymywał przewagę mimo słabszych rozegrań Firleja, które utrudniały atak skrzydłowym (6:10). Olsztynianie zdołali jeszcze poderwać się do walki o złotego seta. Ataki Żalińskiego i Schulza oraz as serwisowy Andringi doprowadziły do wyrównania i zapowiadały ciekawą końcówkę (11:11). Kolejne akcje to skuteczne ataki Żalińskiego, który pojawił się ponownie na boisku (13:13). Podobnie jak w poprzednich setach w grze na przewagi lepsi okazali się katowiczanie. Mecz zakończył punkt zdobyty z zagrywki przez Kamila Drzazgę (16:18).

Indykpol AZS Olsztyn – GKS Katowice 2:3 (26:28, 25:18, 25:14, 25:27, 16:18)

Indykpol AZS Olsztyn: Woch, Stępień, Conception, Andringa, Schulz, Czerwiński, Kapica, Schott, Wolański, Janiszewski, Żaliński, Gruszczyński (L), Ciunajtis (L)

GKS Katowice: Nowakowski, Szymański, Musiał, Zniszczoł, Jarosz, Nowosielski, Buchowski, Kohut, Firlej, Drzazga, Kwasowski, Ogórek (L), Stolc (L)

MVP: Jakub Jarosz

Autor: Dawid Kozioł
Źródło: informacja własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*