PlusLiga: GKS Katowice wygrywa po tie breaku

W 6. kolejce do zespołu z Bydgoszczy, który nie wygrał jeszcze żadnego meczu, przyjechała drużyna, która dawno nie cieszyła się ze zwycięstwa. Mecz zapowiadał się więc bardzo ciekawie. Po tie breaku lepsi okazali się zawodnicy z Katowic.

Mecz, atakiem ze środka, otworzył Emanuel Kohut (0:1). Chwilę potem ten sam zawodnik, asem serwisowym, podwyższył prowadzenie GKS-u do dwóch punktów (2:4). Gospodarze szybko wyrównali stan seta po asie serwisowym Gałązki (4:4), a potem wyszli dwupunktowe prowadzenie (6:4, 8:6, 9:7). Prowadzenie Visły utrzymywało się przez znaczną część seta, w którym prowadzili jednym, dwoma lub trzema punktami (12:10, 13:10, 13:12, 17:16). Gdy goście zbliżali się wynikiem, zawodnicy z Bydgoszczy powiększali swoje prowadzenie. Dopiero w drugiej połowie seta doszło do wyrównania po 17, a od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt (18:18, 20:20, 21:21). Gdy w końcówce gospodarze wrócili na dwupunktowe prowadzenie (23:21) trener Daszkiewicz poprosiło o czas, a po nim zastosował podwójną zmianę. Set zakończył się błędem na zagrywce GKS-u.

Początek drugiego seta był wyrównany (3:3, 5:5, 7:7, 9:9). Gospodarzom jednak jako pierwszym udało się wyjść na większe prowadzenie (12:9), co spowodowało czas dla zawodników z Katowic. Trzypunktowe prowadzenie  udało im się powiększyć do czterech (16:12), a potem pięciu punktów (17:12). Zmusiło to trenera Daszkiewicza do wzięcia kolejnego czasu, po którym Visła zdobyła kolejny punkt (18:12). Gdy na zagrywce pojawił się Jakub Peszko rozpoczęła się dobra passa gospodarzy, którzy punktowali z zagrywki oraz po skutecznych atakach i błędach gości (21:12). Efektywna gra zawodników z Bydgoszczy pozwoliła im się cieszyć z piłki setowej przy ośmiopunktowej przewadze (24:16). Set zakończył skuteczny blok Visły.

Trzeci set również rozpoczął się od gry punkt za punkt, która trwała prawie do połowy seta (2:2, 4:4, 6:6, 8:8, 10:10, 12:12). Po raz kolejny to gospodarze pierwsi wyszli na dwupunktowe prowadzenie po bloku na Nowakowskim (14:12). Szybko jednak doszło do wyrównania po 14, które nie trwało długo, bo gospodarze błyskawicznie wrócili na dwupunktowe prowadzenie (16:14). W końcówce zawodnicy z Katowic doprowadzili do remisu po 20, co zmusiło trenera gospodarzy do wzięcia czasu. Po nim GKS wyszedł na dwupunktowe prowadzenie (21:23), a trener Michalczyk poprosił o drugi czas dla swojej drużyny. Gdy prowadzenie Katowiczan zmalało do jednego punktu (23:22) trener Daszkiewicz wziął czas, po którym gospodarze popsuli zagrywkę. Dało to pierwszą piłkę setową dla GKS-u, która szybko przerodziła się w 25 punkt.

Czwarty set rozpoczął się od prowadzenie gospodarzy (2:0). Po asie serwisowym Szymańskiego doszło jednak do wyrównania po 2, a potem do prowadzenia GKS-u (2:4, 4:6). Dobrą passę na zagrywce podtrzymał Zniszczoł, po którego zagrywce goście zdobyli punkt (4:7). Zmusiło to trenera gospodarzy do wzięcia czasu. Po nim w polu zagrywki dalej dobrze spisywał się środkowy z Katowic, którego zagrywki pozwoliły wyjść gościom na sześciopunktowe prowadzenie (4:10). Trener Michalczyk po raz kolejny musiał więc wziąć czas oraz dokonać zmian. Wprowadził na boisko Gila oraz Gryca. Pozwoliło to gospodarzom zmniejszyć stratę do trzech punktów (10:13). Skutkiem tego był czas dla zawodników z Katowic, po którym wrócili na pięciopunktowe prowadzenie (10:15, 14:19). Gdy przewaga Katowiczan znowu zmalała do trzech punktów (16:19), trener Daszkiewicz poprosił o przerwę. Przyniosła ona zamierzony efekt, ponieważ jego drużyna wróciła na wysokie prowadzenie (16:22). Set zakończył się błędem gospodarzy.

Tie break od początku był wyrównany (3:3, 5:5, 7:7). Podczas zmiany stron jednym punktem prowadzili gospodarze (8:7). Po niej gra dalej toczyła się punkt za punkt (8:8, 9:9). Gdy Katowice wyszły na prowadzenie (9:10) trener Bydgoszczy poprosił o czas, po którym gra wciąż była wyrównana (10:10, 12:12). W końcówce to zawodnicy z Katowic wyszli na dwupunktowe prowadzenie (12:14), co skłoniło trenera Michalczyka do wzięcia czasu. Po nim, podwójnym blokiem, mecz zakończyli zawodnicy GKS-u.

BKS Visła Bydgoszcz – GKS Katowice: 2:3 (25:22, 25:18, 22:25, 18:25, 12:15)

BKS Visła Bydgoszcz: Gałązka, Stern, Lipiński, Kalembka, Urbanowicz, Peszko, Bonisławski (l) oraz K. Szymura (l), Gil, Gryc, Woch, Quiroga

GKS Katowice: Zniszczoł, Jarosz, Fijałek, Kohut, Szymura, Kwasowski, Watten (l) oraz Musiał, Firlej, Buchowski, R. Szymański, Nowakowski

MVP: Jakub Jarosz

Autor: Małgorzata Bieńkowska
Źródło: opracowanie własne

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*