W ramach czwartej kolejki PlusLigi GKS Katowice podejmował na własnym terenie ekipę Cuprum Lubin. Mimo, że podopieczni Piotra Gruszki nawiązali walkę w spotkaniu, nie udało im się wykorzystać szansy i musieli uznać przewagę rywala już po trzech setach.

Mecz rozpoczął się od wyrównanej walki (4:4). Obie ekipy prowadziły grę niemalże punkt za punkt, ale goście wysunęli się na nieznaczne prowadzenie. Po ataku Tomasa Rouseaux na tablicy pojawił się wynik 7:8. Katowiczanie zaczęli popełniać błędy własne, co rywal skutecznie wykorzystywał w zwiększeniu swojej przewagi (8:11). Chwila przerwy spowodowała jednak, że w szeregi lubinian wdarło się rozkojarzenie. Gospodarze nie czekając na rozwój wydarzeń zaczęli odrabiać straty, a po punktowej zagrywce Dominika Depowskiego doprowadzili do wyrównania (15:15). Świetna gra na siatce w wykonaniu katowiczan sprawiła, że w szybkim tempie zaczęli przodować w secie (20:18). Niemoc gości przerwał Igor Grobelny, a po nieudanym ataku Tomasa Rousseaux znów na prowadzeniu byli lubinianie (20:21). Zdeterminowani przyjezdni nie pozwolili rywalowi na zbliżenie się do nich i wygrali premierową odsłonę 21:25.
Po przerwie lepszą grę prowadzili gospodarze (3:1). Po złym przyjęciu Dominika Depowskiego katowiczanie nie byli w stanie utrzymać piłki, co pozwoliło przeciwnikowi doprowadzić do remisu (3:3). Żadna z ekip nie miała zamiaru się poddawać i mogliśmy obserwować ciekawe akcje zarówno w obronie, jak i w ataku. Nikt nie mógł wyjść na choćby dwupunktowe prowadzenie Blok Bartłomieja Krulickiego ustanowił remis na 13:13. Emocje w hali nie ustawały. Akcje toczyły się punkt za punkt, a na niewielką przewagę wyszli goście dopiero po ataku Jakuba Wachnika (17:19). W decydującej fazie seta podopieczni Piotra Gruszki ponownie pogubili się w przyjęciu, co spowodowało, że goście utrzymywali dwa „oczka” więcej (20:22). Nieudane serwisy po stronie lubinian dały nadzieję gospodarzom na odwrócenie losów partii, jednak blok Igora Grobelnego zakończył kolejną partię na korzyść przyjezdnych (22:25).
Set trzeci po raz kolejny rozpoczął się od wyrównanej gry (2:2). Nie trzeba było wiele czasu, żeby goście osiągnęli niewielką przewagę. Damian Boruch znalazł sposób na skrzydłowego GKS-u (5:6). Podobnie jak w poprzedniej odsłonie, także w tej gospodarze nie chcieli łatwo sprzedać skóry. Dobra dyspozycja Karola Butryna oraz Rafała Sobańskiego kolejny raz wyrównały wynik (8:8). Szala zwycięstwa na zmianę przechylała się na korzyść katowiczan i lubinian. Żadna z ekip nie mogła utrzymać choćby małgo prowadzenia. Dopiero świetne zagrywki gości pozwoliły im na umknięcie rywalowi. As serwisowy Mariusza Marcyniaka zaniepokoił szkoleniowca GKS-u, który poprosił o krótką przerwę (12:15). Wszystko wskazywało na to, że lubinianie bez większych problemów rozegrają na swoją korzyść kolejną partię. Zawodnicy z Katowic nie potrafili znaleźć recepty na efektywną grę rywala, co przekładało się na kolejne straty tej ekipy (13:18). Bardzo dobrze po stronie przyjezdnych spisywał się Jakub Wachnik. Jego atak po bloku i punktowa zagrywka spowodowały, że ekipa Cuprum Lubin była bliska zwycięstwa (17:22). Mimo, że pod koniec partii gospodarze wyrównali wynik, ostatnia akcja w spotkaniu należała do Mariusza Marcyniaka i jego zagrywki (24:26).
GKS Katowice – Cuprum Lubin 0:3 (21:25, 22:25, 24:26)
GKS Katowice: Emanuel Kohut, Dominik Depowski, Marcin Komenda, Katol Butryn, Tomas Rousseaux, Bartłomiej Krulicki, Bartosz Mariański (libero) oraz Maciej Fijałek, Bartosz Krzysiek, Rafał Sobański
Cuprum Lubin: Igor Grobelny, Maciej Gorzkiewicz, Przemysław Smoliński, Mariusz Marcyniak, Jakub Wachnik, Masahiro Yanagida, Jędrzej Gruszczyński (libero) oraz Kert Toobal, Jakub Ziobrowski
MVP: Igor Grobelny
Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna

