21 października odbył się mecz czwartej kolejki PlusLigi pomiędzy Effectorem Kielce a Jastrzębskim Węglem. Spotkanie w tie-breaku wygrał Jastrzębski Węgiel.
Effector Kielce: Bućko, Antosik, Komenda, Więckowski, Wohlfahrtstatter, Wachnik, Orobko, Pawliński, Superlak, Formela, Ziemnicki, Dyk, Andrić, Maćkowiak, Libero: Biniek, Sobczak
Jastrzębski Węgiel: Strzeżek, Muzaj, Kosok, Gil, Boruch, Touzinsky, Ernastowicz, Derocco, Kampa, Sobala, Hidalgo Oliva, Bachmatiuk, Libero: Popiwczak, Gdowski
Faworytami w tym spotkaniu zdecydowanie byli Jastrzębianie, którzy przed meczem zajmowali w tabeli drugą lokatę zaraz za Asseco Resovią Rzeszów. Effektor Kielce rozegrał do tej pory tylko dwa spotkania, po których jego dorobek punktowy wynosił 2, a w klasyfikacji zajmował 12 miejsce.
Początek pierwszego seta to walka punkt za punkt, która trwała do stanu 3:3. Chwilę później seria punktów leci do dorobku Kielczan, pierwszy punkt dzięki zepsutej zagrywce przez Salvadora Olivę, następnie zapunktowali blokiem i Andrić wykonał asa serwisowego (6:3). Jastrzębianie próbowali naprawić sytuację, ale udało im się zdobyć tylko jedno oczko, po którym znów jak z nut punkty zdobywali zawodnicy Effectora. Sytuacja powtarzała się co chwilę. Za każdym razem, gdy podopieczni trenera Marka Lebedewa wygrywali kilka akcji, gospodarze od razu odpowiadali tym samym przez co ciągle byli na prowadzeniu. Setbola Kielczanom daje Maciej Muzaj, który psuje zagrywkę. Skuteczny blok kończy pierwszego seta stosunkiem punktów 25:22.
Drugiego seta lepiej rozpoczynają siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Najpierw Salvador Oliva obija blok gospodarzy, a w kolejnej akcji Maciej Muzaj kiwa w środek boiska (0:2). Następne punkty regularnie trafiają raz do jednej, raz do drugiej drużyny z powodu nieczystych odbić, zepsutych zagrywek czy też ataków w aut (3:3). Niesamowitą dyspozycją w polu zagrywki popisał się Salvador Oliva, który wykonał dwa asy serwisowe z rzędu (4:6). Kielczanom udaje się odrobić straty i doprowadzić do remisu dzięki Leo Andrićowi, który zaatakował po prostej z prawej strony (7:7). Ten sam siatkarz zdobywa później dla swojej ekipy 4 punkty z rzędu, co daje kolejne wyrównanie oczek (12:12). Daje to przełamanie prowadzenia Jastrzębian i Kielce uzyskują przewagę. Jeszcze na chwilę gościom udaję się je przeciągnąć na własną stronę boiska, ale ostatecznie set kończy się takim samym stosunkiem punktów jak pierwszy.
W trzecim secie niespodziewanie siatkarze Jastrzębskiego Węgla jakby budzą się z odrętwienia i to oni zaczynają dyktować warunki. Ich gra w ataku wygląda dużo lepiej niż w poprzednich partiach. Wykonują też kilka punktowych bloków. To wszystko w połączeniu z kilkoma błędami Kielczan daje prowadzenie 6:12. Na każdy zdobyty punkt zdobyty przez graczy Effectora przypada kilka zdobytych po drugiej stronie siatki. Niesamowite przebudzenie zalicza Maciej Muzaj, który w końcówkach poprzednich partii pomagał rywalom, a w tej kończy atakiem z prawego skrzydła (14:22).
Czwarty set przebiegiem wygląda identycznie jak poprzedni. Rozkręcił się w tym meczu Salvador Oliva, do którego wędruje co druga piłka, i każda z nich jest skończona. Drugim bardzo skutecznym siatkarzem w tej odsłonie był rozgrywający Lukas Kampa, który skutecznie kiwał i posyłał trudne zagrywki w pole rywali, którzy zostali zmuszeni do timeoutu (4:12). Set skończył błędem na zagrywce siatkarz Effectora Kielce – Marcin Komenda.
Pierwszy punkt w tie-breaku ląduje na koncie Kielczan. Zdobywa go z szóstej strefy Maciej Pawliński. Na początku prowadzą gospodarze, ale niedługo później dochodzi do remisu przeplatanego prowadzeniem Jastrzębian. Zmiana stron odbywa się przy punktowej przewadze miejscowych. W drugiej połowie piątego seta to goście są cały czas bliżej wygranej i mają pierwszą piłkę setową (11:14), ale rywale nie poddają się bez walki. Do stanu 13:14 doprowadza Leo Andrić, ale ostatecznie na parkiecie w Kielcach triumfują siatkarze Jastrzębskiego Węgla, którzy obijają blok przeciwników.
Najbardziej zacięta walka miała miejsce w ostatnim secie. W dwóch pierwszych odsłonach to gospodarze dyktowali warunki, natomiast w trzeciej i czwartej partii to goście byli nie do zatrzymania. W końcowym rozrachunku sprawdziło się stare porzekadło, które mówi: „Kto nie wygrywa 3:0 ten przegrywa 2:3”. MVP meczu został wybrany rozgrywający Jastrzębskiego Węgla – Lukas Kampa.
Effector Kielce – Jastrzębski Węgiel 2:3 (25:22, 25:22, 14:25, 15:25, 13:15)
Autor: Karolina Bąkowicz
Źródło: inf. własna

