Wczoraj LOTOS Trefl Gdańsk pokonał Espadon Szczecin 3:1. Było to pierwsze wyjazdowe spotkanie beniaminka PlusLigi, który do wczoraj nie miał wygranego nawet jednego seta. Gdańszczanie natomiast w końcu się przełamali i po dwóch przegranych meczach, wygrali za trzy punkty. Po pojedynku udało nam się zamienić kilka słów ze środkowym gospodarzy – Dmytro Pashytskyym.
Volley Flash: W ubiegły weekend przegraliście spotkanie z Asseco Resovią Rzeszów, która do tej pory była niepokonana. Dzisiaj jej dobrą passę przerwał Cuprum Lubin. Jak ocenisz to spotkanie w Waszym wykonaniu?
Dmytro Pashytskyy: Lubin w tym sezonie pokazał, że może grać na wysokim poziomie z najlepszymi drużynami. Dobrze rozpoczął mecz z ZAKSĄ, ale potem mu nie wyszło. Nie wiem co się stało Lubinie, ale dla mnie nie jest to duże zaskoczenie. My natomiast mamy wielu młodych zawodników, dla których był to pierwszy mecz na tak wysokim poziomie. Jednak mieliśmy też swoje szanse na przywiezienie punktów, ale ich nie wykorzystaliśmy. W Rzeszowie nie jest łatwo grać.
Ostatni sezon spędziłeś grając w barwach rzeszowskiej drużyny. Ten mecz był dla Ciebie w jakiś sposób szczególny?
Nie, dla mnie to było spotkanie jak każde inne. Nie robi mi żadnej różnicy to, że gram przeciwko swojej byłej drużynie.
Dzisiaj zmierzyliście się z Espadonem Szczecin. Zdecydowanie wygraliście pierwszego seta, ale w kolejnym przegraliście w końcówce. Trzecią partię wygraliście na przewagi, dopiero w czwartej wróciliście do swojej gry. Dlaczego tak się stało?
Myślę, że zabrakło nam koncentracji. Bardzo dobrze rozpoczęliśmy spotkanie, ale w drugiej partii to Szczecin pokazał nam, że jest dobry. Ma dobry skład, drużynę i potrafi grać na wysokim poziomie. Dla mnie był to bardzo trudny mecz, ale dobrze, że w końcu wygraliśmy.
Do PlusLigi w tym sezonie dołączyły dwa nowe kluby: GKS Katowice i Wasz dzisiejszy rywal Espadon Szczecin. Co sądzisz o poszerzeniu ligi?
Nie stanowi to dla mnie różnicy, bo w tym sezonie nie gramy w europejskich pucharach. Nie ważne czy jest w PlusLidze 14, 16 czy 18 drużyn, każdy mecz musimy zagrać na 100 %.
W weekend zmierzycie się z PGE Skrą Bełchatów, która wygrała z mistrzem Polski – ZAKSĄ Kędzierzyn – Koźle, ale przegrała z Asseco Resovią Rzeszów. Czego spodziewacie się po tym spotkaniu?
Ja jadę do Bełchatowa tylko po punkty. Myślę, że w tym celu jedzie cała moja drużyna, ale zobaczymy jak to będzie. Nie jest łatwo grać w Bełchatowie, bo Skra to jedna z najlepszych drużyn.
Jak układa Ci się współpraca w nowym klubie, z trenerem i zawodnikami?
Bardzo dobrze. Bardzo cieszę się, że mogę występować w PlusLidze. Grałem w Rzeszowie, ale ucieszyłem się, że mogę występować w Gdańsku. Była to słuszna decyzja i jestem z niej bardzo zadowolony. Chcę też żeby klub był zadowolony ze mnie, z mojej gry.
Jak Ci się podoba w Gdańsku? Masz jakieś tutaj swoje ulubione miejsca?
Nie, nie mam jeszcze takich swoich miejsc tutaj. Bardzo mi się podoba Trójmiasto. Mieszkałem kiedyś w Rydze i Gdańsk jest bardzo do niej podobny. Przypomina mi trochę mój dom. Po kilku miesiącach mogę powiedzieć, że Gdańsk dla mnie jest jednym z najlepszych miejsc w Polsce do mieszkania.
Dziękuję bardzo za rozmowę.
Rozmawiała Angelika Golubek, volleyflash.pl

