W środowy wieczór w Szczecinie odbył się drugi sparing Polski z Belgią. Był to ostatni test reprezentacji biało-czerwonych przed Mistrzostwami Świata. Mimo dużych problemów w drugiej partii, biało-czerwoni odnieśli zwycięstwo 3:1.

Mecz lepiej rozpoczęli reprezentanci Belgii (0:2). Polacy szybko odrobili straty, doprowadzając do remisu (3:3). Po stronie belgijskiej bardzo dobrze funkcjonował blok, dzięki czemu podopieczni Andrei Anastasiego nie tracili przewagi. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili dwoma „oczkami” (6:8). Po powrocie na boisko biało-czerwoni od razu odrobili straty za sprawą punktowych zagrywek Fabiana Drzyzgi (9:9). Belgowie w szybkim tempie ponownie wyszli na prowadzenie, dzięki przeprowadzonym akcjom przez środek. Po kontrze w wykonaniu Simon Van De Voorde, selekcjoner reprezentacji Polski poprosił o przerwę (11:14). Chwila oddechu przyniosła oczekiwany skutek i na drugim time-oucie goście prowadzili już tylko jednym punktem (15:16). Końcówka premierowej odsłony zapowiadała się emocjonująco, bowiem szybka akcja blok-aut w wykonaniu Artura Szalpuka doprowadziła do kolejnego wyrównania (18:18). Chwilę później ten sam zawodnik popisał się w polu zagrywki (21:19). Gospodarze poprawili swoją skuteczność w ostatnich akcjach seta, co zaniepokoiło trenera Belgii (23:21). Zawołał do siebie swoich podopiecznych, jednak nie odmieniło to losów partii. As serwisowy Piotra Nowakowskiego dał pierwsze zwycięstwo biało-czerwonym (25:21).
Drugi set Polacy zaczęli zdecydowanie spokojniej i już od pierwszych akcji wypracowali niewielką przewagę. Bardzo dobrze spisywał się Piotr Nowakowski, którego ataki zaskakiwały przeciwnika (5:3). Na pierwszą przerwę techniczną drużyny zeszły po ataku ze środka Mateusza Bieńka (8:5). Wznowienie gry nie przyniosło żadnych zmian. Biało-czerwoni w dalszym ciągu kontynuowali swoją skuteczną grę, a Belgowie starali się odrabiać straty. Przy stanie 10:6 szkoleniowiec Andrea Anastasi, zaniepokojony niemocą swojej ekipy, poprosił o czas. Chwila oddechu pozwoliła gościom na rozpostarcie skrzydeł. Po ataku z lewego skrzydła w wykonaniu Tomasa Rousseaux na tablicy widniał wynik (12:11). Świetna dyspozycja belgijskiego przyjmującego nieznacznie utrudniała gospodarzom wykonanie planu, jednak nie mieli zamiaru się poddawać. Na drugim regulaminowym czasie podopieczni Vitala Heynena mieli o trzy „oczka” więcej od rywala (16:13). Trener Belgii próbował zmienić losy partii, powołując zmiany. Trochę świeżości na parkiecie spowodowało, że przyjezdni zaczęli popisywać się skuteczną grą na siatce, aż w końcu doprowadzili do remisu (21:21). Walka toczyła się punkt za punkt. Kiwka w środek boiska dała biało-czerwonym kolejny punkt (23:21). Chwilę później jego kolega z drużyny, Artur Szalpuk pomylił się w ofensywie i zaatakował nad blokiem (23:24). Końcówka partii musiała zostać rozstrzygnięta po grze na przewagi. Błąd w przyjęciu zagrywki, którego dopuścił się polski przyjmujący dał wygraną Belgom (25:27).
Początek trzeciego seta w rękach Polaków (6:1). Potrójny blok w wykonaniu gospodarzy dał im jeszcze jeden punkt do kompletu (7:1). Sytuacja gości nie wyglądała najlepiej. Dodatkowo, w polu serwisowym pomylił się Sam Deroo (8:2). Biało-czerwoni utrzymywali swoją przewagę i ani na moment nie pozwalali rywalowi się dogonić. Blok-aut Bartosza Kurka i na tablicy widniało wysokie, bo aż siedmiopunktowe prowadzenie Polski (13:6). Belgowie kończyli pojedyncze akcje, jednak nie wystarczało to, aby przybliżyć się do rozpędzonych biało-czerwonych. Na drugą przerwę techniczną zawodnicy zeszli przy stanie 16:9 dla ekipy gospodarzy. Nieudana obrona Tomasa Rousseauxa pozwoliła gospodarzom na utrzymanie siedmiu „oczek” wyższości (18:11). Wszystko wskazywało na to, że siatkarzom Andrei Anastasiego nie uda się już odmienić losów tej partii. Polacy spokojnie kroczyli ku zwycięstwu w trzeciej partii. Udało im się to po ataku ze środka w wykonaniu Michała Kubiaka (25:14).
Czwarta odsłona rozpoczęła się od wyrównanej walki (3:2). Szybko jednak Polacy objęli prowadzenie, które utrzymali do przerwy technicznej (8:5). Po powrocie na boisko biało-czerwoni mieli problemy z defensyw, co wykorzystywali rywale. Kontra Simona Van De Voorde uniemożliwiła gospodarzom na powiększenie prowadzenia (10:7). Świetny atak ze skrzydła w wykonaniu Tomasa Rousseauxa spowodował, że Vital Heynen poprosił o czas (12:11). Błędy po stronie belgijskiej uratowały gospodarzy z niewielkich opresji (14:11). Michał Kubiak skutecznie w ataku, Dawid Konarski szczelnie w bloku i na przerwie technicznej trzypunktowa zaliczka reprezentacji Polski (16:13). Kadrowicze z Belgii nie mogli znaleźć recepty na świetnie dysponowanych rywali. W łatwy sposób gubili punkty, nie mogąc ich później odzyskać. Atak ze środka Piotra Nowakowskiego dał jego drużynie duże szanse na zakończenie meczu na swoją korzyść (20:14). Kompletnie nie poradzili sobie z zagrywką Fabiana Drzyzgi Belgowie (23:15). Mimo, że przyjezdni starali się bronić, partia zakończyła się atakiem z lewego skrzydła Artura Szalpuka (25:18).
Polska – Belgia 3:1 (25:21, 25:27, 25:14, 25:18)
Polska: Nowakowski, Kurek, Szalpuk, Drzyzga, Kubiak, Bieniek, Zatorski (libero) oraz Konarski, Łomacz, Kochanowski, Śliwka
Belgia: Van Den Dries, Deroo, D’Hulst, Verhees, Van De Voorde, Rousseaux, Stuer (libero) oraz Ribbens (libero), Grobelny, Tuerlinckx, Valkiers, Lecat, Coolman
Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: opracowanie własne

