We wczorajszym spotkaniu, siatkarze Effectora Kielce zapewnili sobie drugie, w tym tygodniu, zwycięstwo. Mecz w Katowicach zakończył się w trzech setach, starcie z Bydgoszczą kosztowało podopiecznych Dariusza Daszkiewicza dużo więcej energii, gdyż rozstrzygnięte zostało dopiero w tie-breaku.
Początku spotkania z Bydgoszczą, zawodnicy z Kielc, z pewnością nie mogą zaliczyć do najlepszych, ich rywal bardzo szybko uzyskał znaczną przewagę i rozgromił kielczan w pierwszej partii, dla kapitana Effectora Kielce, Macieja Pawlińskiego, najważniejsze było jednak, że zdołali zwycięsko wyjść z opresji, i udowadniając jak bardzo są waleczni, zapisać wygraną na swoim koncie – Dla mnie to zwycięstwo smakuje dwa razy bardziej, bo takie mecze budują charakter drużyny i pewność siebie. Źle weszliśmy w ten mecz. Nie szło nam tak jak byśmy chcieli, ale pokazaliśmy, że jesteśmy waleczni i umiemy podnieść się i wygrać w końcówce. Ciężko powiedzieć dlaczego w pewnym momentach gra zupełnie się nam nie kleiła. Z drugiej strony Łuczniczka grała bardzo dobrze, szczególnie w zagrywce. – podkreśla. W podobnym tonie do swojego, klubowego kolegi ocenił to spotkanie rozgrywający kielczan, Marcin Komenda – Cieszę się bardzo ze zwycięstwa. Musimy grać w każdym meczu tak jak od drugiego seta, bo wtedy wróciliśmy do naszej normalnej gry. Byliśmy walczakami i to nas powinno charakteryzować. Powinniśmy walczyć do upadłego, bo kibice zawsze nas wspierają. Walka jest w sporcie najważniejsza. Można było wygrać więcej, ale pierwszy set był bardzo słaby i powinniśmy przeprosić kibiców za niego, bo tak nie powinno być. – po czym odniósł się również do nagrody dla najlepszego zawodnika spotkania – Fajnie, że Leo dostał MVP. Czy bardziej należała się mnie? Dla mnie indywidualne nagrody to tylko dodatek. Wiem, że mówię jak każdy zawodnik, ale taka jest prawda.
Dobrze rozpoczęty sezon, wygraną z Łuczniczką Bydgoszcz, oraz obowiązki spoczywające na zawodniku otrzymującym nagrodę MVP, podsumował również po meczu trener Effectora Kielce, Dariusz Daszkiewicz – Jesteśmy bardzo zadowoleni, bo takiego początku sezonu nie mieliśmy dawno. Za każdym razem staramy się jednak szybko zapominać o tych wygranych i skupiać na kolejnych meczach. Dużo rozmawialiśmy na temat zespołu z Bydgoszczy i mocno uczulałem, że to będzie najtrudniejszy mecz z dotychczasowych. W sobotę zagraliśmy nierówno. Mieliśmy momenty gry doskonałej, a czasem wyglądało to bardzo źle. Trochę słabiej zagraliśmy zagrywką. Było widać, że jeśli udawało się nam dobrze serwować to momentalnie budowaliśmy sobie przewagę. Tak jak w tie-breaku. Nie zagraliśmy rewelacyjnego meczu, ale wolą walki doprowadziliśmy do zwycięstwa. Nie poddajemy się do ostatniej piłki i to na razie przynosi efekty. Zarówno Leo Andrić jak i Marcin Komenda zagrali fantastyczne zawody, a ja dołożyłbym do tego grona właściwie całą drużynę. Cały zespół zasłużył na zwycięstwo i chyba nie ma większego znaczenia kto dostał MVP i kto postawi teraz piwo i pizzę.
Autor: Aleksandra Falerzynska
Źródło: plusliga.pl


