Maciej Muzaj: Ja staram się robić swoje, cały czas polepszać swoje umiejętności

Maciej Muzaj wystąpił w meczu przeciwko Francji w wyjściowej szóstce. Po meczu zdradził, za co jest wdzięczny Heynenowi, dlaczego odpoczynek jest najważniejszy i co z „łatką” – wiecznie niekończącego w końcówkach zawodnika. 

Vital Heynen potrafi zaskoczyć, ale gra dzisiaj to była prawdziwa przyjemność

Maciej Muzaj wyszedł dzisiaj w pierwszej szóstce. Wprawdzie dostał już wcześniej taką informację od trenera, ale do końca nie mógł być tego pewien. Nie jest przecież tajemnicą, że Vital Heynen potrafi zaskoczyć i to w wielu kwestiach. – To chyba dzisiaj w szatni albo jakoś wczoraj rano, tak już trener o tym zadecydował, o tym powiedział. Nie byliśmy do końca pewni, bo wiadomo trener czasami może zmienić zdanie. Dzisiaj zadecydował, że ja wyszedłem w pierwszej szóstce. – powiedział atakujący.

Atakujący zaznaczył, że gra dzisiaj to była wielka przyjemność. Plan Vitala na to spotkanie został zrealizowany, a Polacy zgarnęli kolejne trzy punkty dla siebie. Sam Muzaj powiedział, że starał się pomóc drużynie z całych sił.
– Na pewno to jest plan Vitala Heynena na wszystkich. To wychodzi. Popełniamy mało błędów i wygrywamy. To się dobrze sprawdza. Natomiast postarałem się pomóc drużynie, która dzisiaj zagrała niesamowicie w bloku, w ataku, więc to była mega przyjemność grać z nimi na boisku. – wspomniał zawodnik. 

Francja to już przeszłość, daliśmy z siebie sto procent, ale jutro Słowenia

Sam zawodnik był świadomy, że dzisiejsze spotkanie nie będzie należało do najłatwiejszych, ale doskonale wiedział, że wszyscy byli na nie gotowi. Wszyscy dali z siebie sto procent i to był klucz do sukcesu. – Wiedziałem, że będzie to ciężkie spotkanie, ale też że damy z siebie wszystko i to będzie dobry mecz z naszej strony, że na pewno zagramy dobrze. Byliśmy na to przygotowani. Okazało się, że Francuzi nie byli dzisiaj lepsi w żadnym secie. – dodał Muzaj. 

Atakujący słusznie zauważył, że mecz z Francją to już tak naprawdę przeszłość, a liczy się już teraz tylko jutrzejszy mecz ze Słowenią. Doskonale wiedzą, że nie mogą być zbyt pewni siebie ani cieszyć się już z awansu, bo przed nimi wcale niełatwe spotkanie z reprezentacją Słowenii. – Tak jak dzisiaj rano się obudziliśmy i najważniejszy dla nas był mecz z Francją, tak od ostatniego gwizdka tutaj najważniejszy jest mecz ze Słowenią, przynajmniej ten jeden set. Po prostu trzeba to zrobić, iść po swoje. Jeszcze nie myślimy, czy jesteśmy już bardzo blisko. Faktycznie jest niedaleko, nie trzeba wiele, ale trzeba to jeszcze zrobić. – zaznaczył Muzaj. 

Nikt nie ma wpływu na to, co mówią inni

Wiele osób było, względem Muzaja, bardzo krytycznym. Zarzucano mu, że w najważniejszych momentach nie jest w stanie wziąć spraw w swoje ręce i psuje swoje zagrania. Sam zainteresowany stwierdził, że on już tej łatki pozbył się dawno, a to co mówią ludzie to już zupełnie inna sprawa. – Ja sam łatki zawodnika, który nie kończy piłek w najważniejszych momentach, pozbyłem się już dawno. Tylko ludzie gdzieś tam jeszcze mówili. Ciężko mi na ten temat mówić, to jest zawsze opinia ludzi z zewnątrz. Nie mam na to wpływu, a były takie momenty, gdzie ludzie po dwudziestym punkcie tylko patrzyli aż coś mi nie wyjdzie. Ja staram się robić swoje, cały czas polepszać swoje umiejętności. – stwierdził atakujący. 

Najważniejsza jest teraz regeneracja

Atakujący zdradził, że najważniejszy dla nich jest teraz odpoczynek i czas na regenerację. W końcu jutro czas na kolejne emocje, a sen jest teraz bardzo potrzebny. – Jak najszybciej wracamy teraz do hotelu, odpoczywamy, regenerujemy się. Myślę, że na pewno jeszcze wideo odprawa przed Słowenią. Koncentrujemy się maksymalnie na tym meczu, odcinamy się od świata zewnętrznego i idziemy po swoje. – zaznaczył Muzaj.  

Muzaj dodał, że emocje związane z występowaniem w reprezentacji są, ale cała drużyna jest na tyle dojrzała i doświadczona, że nie ma tutaj mowy o żadnych emocjach, które mogłyby stanąć na drodze do awansu na Igrzyska Olimpijskie. – Myślę, że w moim przypadku to są bardzo duże emocje, bo pierwszy raz wyszedłem w pierwszym składzie na takim turnieju. Jako cała drużyna, myślę, że jesteśmy na tyle dojrzali i doświadczeni, że tutaj nie ma mowy o jakiś nadmiernych emocjach, czy czymś co mogłoby nam przeszkodzić w przygotowaniach do następnego meczu. – powiedział atakujący. 

Jestem Vitalowi ogromnie wdzięczny

Siatkarz na zakończenie dodał jeszcze, że jest ogromnie zadowolony, że mógł ostatni sezon spędzić w Gdańsku. Wyznał, że dodało mu to pewności siebie. Jest także ogromnie wdzięczny Vitalowi Heynenowi za możliwość gry w reprezentacji Polski. –  Niewątpliwie ten sezon spędzony w Gdańsku, praca z trenerem bardzo dużo mi dała. Możliwości jakie dostałem: zagranie całego sezonu i udział w Lidze Mistrzów, gdzie całkiem nieźle nam poszło i mieliśmy szansę grać z najlepszymi. To dużo mi dało. Potem docenienie przez trenera reprezentacji i powołanie mnie do niej, dalej gra w Lidze Narodów. To wszystko składa się na to, że czuję się po prostu pewnie. – zakończył Muzaj.

Autor: Julia Białasik
Źródło: informacja własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*