Post MŚ, grupa F: Niewykorzystane szanse Australijczyków, Brazylia z awansem do czołowej szóstki pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Niewykorzystane okazje się mszczą

Początek spotkania był wyrównany. Po chwili jednak Australijczycy wyszli na trzypunktowe prowadzenie (12:9). Wzrosło ono do czterech oczek (18:14), jednak reprezentanci Belgii nie chcieli sprzedać tanio skóry (19:18). Wydawało się, że siatkarze z Antypodów spokojnie doprowadzą partię do końca (22:20), jednak cierpliwa gra podopiecznych Andrei Anastasiego dala im zwycięstwo (26:28). Drugi set również toczył się przez pewien czas „na remis”, jednak Australia dzięki dobrej grze na siatce oraz błędom rywali zyskała na koniec partii przewagę (21:18). Sprawy w swoje ręce postanowił wziąć Igor Grobelny – to dzięki jego fantastycznej postawie Belgia rozstrzygnęła losy tego seta na swoją korzyść (26:28). Przytłoczyło to nieco siatkarzy prowadzonych przez Marka Lebedewa. Chociaż udało im się na początku zniwelować prowadzenie przeciwnika (12:12), to nie przełożyło się to na dobrą postawę w dalszej części partii – Belgowie wyszli na drugą przerwę techniczną z czteropunktową przewagą (12:16), którą udało im się utrzymać bez większych problemów, pomimo australijskich prób pogoni za wynikiem (20:25).
Australia – Belgia 0:3 (26:28, 26:28, 20:25)
Australia: Graham, Sanderson, Peacock, Mote, Walker, Carroll, Perry (libero) oraz Dosanjh, Passier, Smith, Williams
Belgia: Tuerlinckx, Deroo, D’Hulst, Grobelny, Verhees, Van de Voorde, Stuer (libero) oraz Van den Dries, Ribbens, Valkiers, Rousseaux, Coolman
Statystyki pomeczowe:

Brazylia w najlepszej szóstce turnieju

Początkowo mecz toczył się punkt za punkt (6:6), jednak Felipe Fonteles pomógł Brazylijczykom wyjść na pierwszą przerwę techniczną z dwupunktowym prowadzeniem (6:8). Wzrosło ono do czterech oczek (8:12) i utrzymywało się do momentu, w którym Tine Urnaut postanowił wziąć sprawy w swoje ręce (18:19). Nie przeszkodziło to Canarinhos w zwycięstwie (22:25). Drugi set również dawał nadzieję na wyrównaną walkę (7:8). Isac Santos wykonał fantastyczną pracę w polu zagrywki, dając swojej drużynie pięciopunktową przewagę (10:15). Alen Šket jednak odpowiedział trzema asami serwisowymi i walnie przyczynił się do odrobienia strat przez Słoweńców (15:15). Więcej zimnej krwi ostatecznie zachowali podopieczni Renana Dal Zotto (21:25). W trzeciej partii Brazylia od razu uciekła na trzy (5:8), a następnie cztery punkty (7:11). Siatkarze Slobodana Kovača byli bezradni wobec brylującego rywala, który w pewnym momencie prowadził już ośmioma punktami (13:21). Ostatecznie ulegli Brazylijczykom do 15. Dzięki temu Canarinhos mogli być pewni awansu do najlepszej szóstki turnieju.
Słowenia – Brazylia 0:3 (22:25, 21:25, 16:25)
Słowenia: Gasparini, Urnaut, Kozamernik, Čebulj, Pajenk, Ropret, Kovacić (libero) oraz Štern, Vinčić, Šket, Pavlović, Stalekar
Brazylia: Souglas, Isac, Wallace, Lucas, Bruno, Fonteles, Hoss (libero) oraz Evandro, Eder, William, Mauricio, Loh
Statystyki pomeczowe:

Autor: Martyna Ostrowska
Źródło: informacja własna/statystyki: FIVB
Post MŚ, grupa F: Niewykorzystane szanse Australijczyków, Brazylia z awansem do czołowej szóstki pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa H: Serbia na fotelu lidera, zła passa Polaków trwa pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Serbia wykonała plan w 100%

Pierwsze akcje spotkania należały do Serbów (2:0). Dalsza gra była dość wyrównana, Argentyńczycy co chwilę doprowadzali do remisu (8:8, 9:9). Po ataku Drazena Luburica w ich szeregach zaczęła zawodzić defensywa, co doprowadziło do zapisywania strat (12:9). Serbom trzypunktowe prowadzenie udało się utrzymać aż do drugiej przerwy technicznej (16:13), a po wznowieniu gry tylko powiększali swoja przewagę. Efektowny blok na Sole i 20:15 na korzyść drużyny z Półwyspu Bałkańskiego. Podopieczni Nikoli Grbicia bardzo dobrze radzili sobie w każdym elemencie, nie pozostawiając rywalowi nic do gadania. Na nic zdał się czas, o który poprosił trener Argentyny. Wyższość Serbów była bezdyskusyjna. Blok na Ramosie zakończył partię pierwszą (25:18).
Drugi set rozpoczął się podobnie jak poprzedni. Drużyna z Ameryki Południowej ani na chwilę nie pozwalała przeciwnikowi odskoczyć na punkty, a na tablicy mogliśmy zobaczyć kolejne remisy (3:3, 5:5). Walka była niezwykle zacięta. Obie ekipy popisywały się skończonymi atakami, przez co żadna z nich nie mogła wypracować choćby niewielkiej przewagi. Efektowna kontra Pablo Crera i na tablicy widniał wynik 9:9. Seria wyrównanej gry trwała do drugiej przerwy technicznej. Po powrocie na boisko Serbowie nieznacznie wysunęli się na prowadzenie, dzięki błędowi Argentyny (18:16). Reakcja Juliana Alvareza, który wezwał swoich podopiecznych na rozmowę nie przyniosła większych skutków. Pomyłki w ofensywie drużyny spowodowały, że przeciwnik mógł cieszyć się z trzech „oczek” wyższości (20:17). Do końca partii podopieczni Nikoli Grbicia kontrolowali sytuację na parkiecie. Ostatecznie zwyciężyli 25:22.
Tradycyjnie już dla tego spotkania, następna odsłona ponownie zaczęła się od walki punkt za punkt (4:5). Na pierwszej przerwie technicznej nieznacznie prowadzili Argentyńczycy po błędzie w ataku strony serbskiej (6:8). Zawodnicy z Ameryki Południowej coraz pewniej czuli się na boisku, a pomyłki przeciwnika tylko im w tym pomagały. Podopieczni Nikoli Grbicia nie mogli poradzić sobie z własnymi słabościami. Ryzykowali na zagrywce, jednak to nie zdawało egzaminu. Mocny serwis Srecko Lisiniaca wylądował poza końcową linią boiska (8:13). Argentyńczycy wciąż korzystali z łatwych punktów (11:16). Tuż po przerwie ich prowadzenie zaczęło topnieć. Świetny blok w wykonaniu Serbii, nieudana zagrywka Cristiana Poglajena chwilę później – to spowodowało, że siatkarzom z Półwyspu Bałkańskiego do przeciwnika brakowało tylko jednego „oczka” (19:20). Końcówka partii była nerwowa. Ponownie toczyła się walka punkt za punkt, ale chłodniejszą głowę zachowali w niej Serbowie. Autowy atak Bruno Limy zakończył starcie (25:22).
Serbia – Argentyna 3:0 (25:18, 25:22, 25:22)
Serbia: Kovacevic, Krsmanovic, Ivovic, Jovovic, Luburic, Lisinac, Majstorovic (libero) oraz Podrascanin, Katic, Kostic
Argentyna: Zanotti, Poglajen, Conte, Sole, Crer, De Cecco, Gonzalez (libero) oraz Fernandez (libero), Cavanna, Loser, Ramos
Statystyki po spotkaniu Serbia – Argentyna:

Polska pod ścianą

Nad polską reprezentacją zebrały się ciemne chmury. Kolejna przegrana oddala biało-czerwonych od dalszej walki w turnieju. Szczegółową relację prowadziliśmy tutaj
Polska – Francja 3:1 (15:25, 18:25, 25:23, 18:25)
Polska: Schulz, Szalpuk, Łomacz, Śliwka, Kochanowski, Bieniek, Zatorski (libero) oraz Wojtaszek (libero), Kwolek, Konarski, Drzyzga, Kubiak, Kurek, Nowakowski
Francja: Toniutti, Tillie, Ngapeth, Le Roux, Boyer, Le Goff, Grebennikov, (libero) oraz Brizard, Lyneel, Rossard
Statystyki ze spotkania Polska – Francja:

Ogólna klasyfikacja w grupie H prezentuje się następująco:

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna/statystyki: fivb.com
Post MŚ, grupa H: Serbia na fotelu lidera, zła passa Polaków trwa pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa H: Dzisiaj porażka z Francją, jutro mecz o wszystko pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Zagrywka Łomacza otworzyła starcie z Francją, ale akcję błędem zakończyli podopieczni Tillie (1:0). Udany blok na Boyerze w wykonaniu Śliwki i Kochanowskiego dał nam trzypunktowe prowadzenie już na początku (3:0). Szybko jednak Le Roux zmienił wynik na 4:2. Tuż przed pierwszą przerwą techniczną sytuacja odwróciła się a na prowadzenie wyszła Francja (5:8), a tuż po niej asa po taśmie zaliczył Ngapeth (5:9). Atak Bieńka pomógł Polsce odrobić nieco sporą stratę (8:13). Udana kiwka Ngapetha zapoczątkowała drugą przerwę techniczną (9:16). 10:17 pojawiło się na tablicach po mocnym ataku Kochanowskiego ze środka. Złe przyjęcie po stronie podopiecznych Heynena sprawiło, że przewaga wzrosła do ośmiu punktów (12:20). Atak Tillie, z którym nie poradził sobie Wojtaszek zbliżył Francuzów do wygrania (13:22). Ostatecznie partia zakończyła się wynikiem 15:25.
Od udanego ataku Kochanowskiego rozpoczął się drugi set. Prowadzenie Polaków szybko jednak zmalało do jednego punktu, po czym na 5:3 wynik zmienił Schulz. Challenge zweryfikował dotknięcie siatki przez Łomacza (6:4), po czym udało nam się zdobyć punkt (7:4). Przed przerwą techniczną Boyer wyrównał na 7:7, a ósmy punkt zdobyli Polacy. Blok na Śliwce zmniejszył naszą przewagę do punktu (9:8). Ponownie sytuacja odwróciła się na korzyść rywali, a na 11:13 wynik zmienił Szalpuk. Na drugą przerwę techniczną zespoły zeszły z czteropunktową różnicą (12:16). Udany blok na Kubiaku powiększył przewagę Francji do sześciu punktów (13:19). Atak Tillie po antence dopisał nam piętnasty punkt, a do zagrywki podszedł Konarski (15:20), atak Boyera po siatce zmienił wynik na 17:21. Blok na Bieńku zakończył drugiego seta (18:25).

Już na początku trzeciego seta wypracowaliśmy remis 2:2. Atak Le Roux zapewnił dwa punkty przewagi jego ekipie (2:4). Udany atak Kwolka zniwelował różnicę do punktu (5:6). Blok-aut po ataku Boyera zapoczątkował przerwę techniczną (6:8). Francuzi nie byli w stanie poradzić sobie z pipem Szalpuka ze środka (7:9). W kolejnej akcji zaatakował on odważnie po rękach wyrównując na 11:11. As Szalpuka kilka akcji później dał nam prowadzenie 15:12. Błąd Lyneela kosztował go dorzucenie punktu do naszego koszyka (18:15). Blok Kochanowskiego i Szalpuka na Tillie zmienił wynik na 20:17. Dobrym atakiem na lewej flance Francuzi odrobili nieco stratę (21:20). Świetny atak Konarskiego zbliżył nas do wygranej (23:21). Partię zakończył Kochanowski (25:23).
2:0 już na początku seta zapewnił nam Boyer autowym atakiem, a kolejny błędny atak w jego wykonaniu zmienił wynik na 4:2. Pewny blok na Tillie dał nam prowadzenie na pierwszej przerwie (8:6). Kolejny udany blok na Boyerze pomógł nam utrzymać prowadzenie (9:7). Błąd Polaków kosztował ich nie tylko utratę punktu, ale również przewagi (9:10). Atak Ngeptha po bloku dał Francuzom trzypunktowe prowadzenie (10:13). Atak Konarskiego dopisał do naszego konta trzynasty punkt, ale rywal miał ich już szesnaście. Kontra po bloku Boyera zakończyła się wynikiem 14:19, a zepsuta zagrywka Polaków zmieniła się w pięciopunktową różnicę (15:20). Kolejny zły serwis po naszej stronie, kolejny stracony punkt (17:23). Zagrywka Brizarda, auto atak Szalpuka, koniec spotkania (18:25).

Polska – Francja 1:3 (15:25, 18:25, 25:23, 18:25)
Polska: Kochanowski, Bieniek, Kurek, Schulz, Konarski, Śliwka, Kwolek, Łomacz, Kubiak, Nowakowski, Wojtaszek (L), Zatorski (L), Drzyzga
Francja: Ngapeth, Boyer, Tillie, Le Roux, Toniutti, Le Goff, Grebennikov (L), Lyneel, Brizard, Rossard
Autor: Magdalena Żywicka
Źródło: opracowanie własne / volleyball.polsatsport.pl/
Post MŚ, grupa H: Dzisiaj porażka z Francją, jutro mecz o wszystko pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa E: Wygrana Rosji i Włoch na początek drugiej fazy turnieju pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Tym razem bez niespodzianek ze strony Holandii

Rosjanie od początku w pełni kontrolowali spotkanie i już w pierwszej fazie seta szybko osiągnęli przewagę prowadząc 4:2. Po skutecznym ataku Smita Tima przewaga Rosji zmniejszyła się, jednak na pierwszą przerwę techniczną zeszli prowadząc 8:6. Holandii nie udało się dogonić przeciwnika w a przewaga Rosji na drugiej przerwie technicznej powiększyła się do 4 punktów (16:12). Rosjanie do końca utrzymali koncentrację i nie dali przeciwnikowi odrobić punktów. Maksim Michajłow, spektakularnym atakiem, zakończył pierwszą partię 25:17.
Drugą odsłonę spotkania Rosja również rozpoczęła od przewagi nad rywalem 4:2, którą powiększyli prowadząc na pierwszej przerwie technicznej już 8:5. Holendrzy nieco odrobili straty zmniejszając przewagę Rosjan do 3 punktów (11: 9) jednakże Rosja ponownie wysunęła się znacznie na prowadzenie, wygrywając 16:11. Dominacja siatkarzy z Rosji trwała do końca seta. Między innymi dzięki dobrym zagrywką ze strony Dmitrija Wołkowa prowadzili już 22:13. Ostatnią piłkę w drugiej partii zakończył Artiom Wolwicz, dzięki czemu Rosja wygrała 25:16.
Początek trzeciego seta był już bardziej wyrównany Nimir Abdel-Aziz wygrał przepychankę na lewej stronie siatki doprowadzając do remisu 2:2. Rosjanie nie pozwolili jednak długo cieszyć się Holendrom wynikiem. Dzięki niesamowitym obronom szybko osiągnęli prowadzenie 12:7. Trzypunktowa przewaga po stronie Rosjan utrzymywały się aż do końcówki seta, w której to dzięki potężnym zagrywką Holendrów ich przewaga zmniejszyła się do jednego punktu (22:21). Rosjanie utrzymali jednak koncentrację, nie pozwalając przeciwnikowi zdobyć już więcej punktów i zakończyli całe spotkanie 3:0.

Holandia – Rosja 0:3 (17:25, 16:25, 21:25)
Holandia: Haarlem, Garderen, Smit, Horst, Abdel-Aziz, Parkinson, Sparidans (libero)
Rosja: Grankin, Wołkow, Muserski, Michajłow, Kliuka, Kurkajew, Wierbow (libero)
Włoska drużyna niepokonana

Pierwsza partia rozpoczęła się bardzo wyrównanie, walką punkt za punkt. Aż do pierwszej przerwy technicznej drużyny grały punkt za punkt. Jednak ostatecznie to Włosi osiągnęli prowadzenie 8:6. Finlandii udało się jednak wyrównać i doprowadzić do remisu 12:12. Na drugiej przerwie technicznej Włosi osiągnęli dwupunktowe prowadzenie które utrzymali aż do końcówki seta, prowadząc 22:19 i ostatecznie wygrywając seta 25:20.
Druga partia rozpoczęła się od wyraźnej przewagi Włochów, którzy po dobrych atakach Ivana wychodzą na prowadzenie 6:2. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:4. Ivan Zaytsev popisał się asem serwisowym dając Włochom prowadzenie 11:7. Na drugą przerwę techniczną Finowie schodzili przy prowadzeniu Italii 16:11. Stabilną przewagę utrzymali także w końcówce seta, ostatecznie wygrywając 25:18.
Trzecia partia rozpoczęła się całkowitą dominacją Włochów, którzy już na początku osiągnęli miażdżącą przewagę 8:1. Finlandia nie była w stanie odwrócić losów trzeciej partii a Włosi po dobrych atakach i błędach przeciwnika prowadzili już 18:9. Włosi bez najmniejszych problemów doprowadzili do szybkiego zakończenia spotkania wygrywając wysoko 25:16.

Włochy – Finlandia 3:0 (25:20, 25:18, 25:16)
Włochy: Juantorena, Zaytsev, Mazzone, Anzani, Maruotti, Giannelli, Colaci (libero)
Finlandia: Sivula, Sinkkonen, Suihkonen, Siirila, Tervaportti, Krastins, Kerminen (libero)
Autor: Paulina Modzelewska
Źródło: Opracowanie własne/ volleball.polsatsport.pl/ fivb.pl
Post MŚ, grupa E: Wygrana Rosji i Włoch na początek drugiej fazy turnieju pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa F: Triumf Brazylii i Słowenii w drugiej fazie mistrzostw pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Australia nie dała rady ekipie Canarinhos

Początek spotkania był dość wyrównany. Po autowym ataku Wallace’a był remis 3:3. Brazylia szybko wysunęła się jednak na prowadzenie i na pierwszą przerwę techniczną schodzili przy stanie 8:5. Dzięki dobrym atakom Williamsa Australijczycy odrobili straty ponownie doprowadzając do remisu (14:14). Końcówka seta należała jednak do Brazylijczyków, którzy przejęli kontrolę nad wynikiem, kończąc seta 25:21.
Druga partię w znacznej mierze przypominała pierwszą. Na początku ponownie był remis 3:3, który utrzymywał się aż do pierwszej przerwy technicznej na którą Australijczycy schodzili z punktem przewagi. Obie drużyny grały punkt za punkt jednak ostatecznie Brazylia wysunęła się na trzypunktowe prowadzenie (19:16). W końcówce Australijczycy ponownie wyrównali doprowadzając do remisu 21:21. Brazylijczycy zdołali jednak utrzymać koncentrację i ostatecznie wygrali partię 25:22.
Trzeci set tak jak i dwa poprzednie rozpoczął się od wyrównanej gry obu drużyn. Po dobrym ataku Australijczyków oraz błędzie Brazylijczyków był remis 5:5. Australia nie utrzymała jednak koncentracji, zaczęli popełniać błędy i nie mogli się przebić przez Brazylijski blok. Na drugą przerwę techniczną zespoły schodziły przy prowadzeniu Brazylijczyków 16:10. Końcówka seta stała pod znakiem dominacji Brazylii, która osiągnęła najwyższe w meczu prowadzenie 23:15 i wygrała całe spotkanie 3:0

Brazylia – Australia 3:0 (25:21, 25:22, 25:15)
Brazylia: Souza, De Souza, Fonteles, Saatkamp, Santos, Rezende, Hoss (libero)
Australia: Williams, Sanderson, Mote, Staples, Graham, Peacock, Perry (libero)
Słowenia triumfuje
Fot. FIVB
Pierwsza partia rozpoczęła się od przewagi Słowenii, która po serii dobrych ataków osiągnęła przewagę 3:1. Belgowie dogonili rywala, jednak na pierwszą przerwę techniczną wciąż schodzili z dwupunktową stratą. Dzięki dobremu atakowi i świetnej zagrywce Tomas’a przy stanie 10:10 ponownie był remis. Do drugiej przerwy technicznej Belgom udało się wypracować przewagę i wygrywali 16:14. W końcówce seta po serii błędów własnych Belgowie doprowadzili ponownie do remisu 19:19. Ostatecznie po zaciętej walce na przewagi 28:26 seta wygrała Słowenia.
Druga partia rozpoczęła się od remisu 3:3. Poziom był bardzo wyrównany, żadna z drużyn nie była w stanie osiągnąć znacznego prowadzenia. Na pierwszej przerwie technicznej to Słowenia miała jednak punkt przewagi. Dzięki świetnej zagrywce Klemena prowadzenie to zwiększyło się do dwóch punktów 9:7. Belgowie atakiem i zagrywką doprowadzili do remisu 14:14 jednak na drugiej przerwie technicznej znów byli o punkt słabsi. Dzięki świetnej serii skutecznych ataków Słowenia osiągnęła prowadzenie 21:17 jednak w końcówce ponownie walczyli na przewagi i dokładnie tak jak pierwszą partie również i drugiego seta wygrywają 28:26.
Trzeci set od początku był pod kontrolą Słowenii, która po dobrej zagrywce i serii ataków osiągnęła prowadzenie 6:2. Na pierwszej przerwie technicznej Belgia przegrywała już 4:8. Belgia wydawała się bezradna wobec dobrej gry przeciwnika. Słowenia powiększała swoją przewagę schodząc na drugą przerwę techniczną prowadząc 16:7. Słoweńcy do końca w pełni kontrolowali sytuację nie dając Belgii szans na wyrównanie i ostatecznie zakończyli całe spotkanie 25:19.

Belgia – Słowenia 0: (26:28, 26:28, 19:25)
Belgia: Deroo, Van Den Dries, Verhees, Voorde, Rousseaux, Valkiers, Stuer (libero)
Słowenia: Cebulj, Gasparini, Urnaut, Pajenk, Kozamernik, Ropret, Kovacic (libero)
Autor: Paulina Modzelewska
Źródło: Opracowanie własne/ volleyball.polsatsport.pl/ fivb.pl
Post MŚ, grupa F: Triumf Brazylii i Słowenii w drugiej fazie mistrzostw pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa H: Dreszczowiec i pierwsza przegrana pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
W mecz lepiej weszli Polacy. Po asie serwisowym Piotra Nowakowskiego prowadzili już (5:1). Szkoleniowiec Argentyny nie miał zamiaru czekać dłużej i wezwał do siebie swoich zawodników. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych skutków i po wznowieniu gry biało-czerwoni kontynuowali dobrą passę. Na przerwę techniczną drużyny zeszły po kiwce Aleksandra Śliwki i przy prowadzeniu Polski (8:3). Obie ekipy nie potrafiły oprzeć się emocjom, skutkiem czego sytuacja pod siatką była nerwowa. Argentyńczycy mieli problemy z wyprowadzeniem kontry i udawało się im to sporadycznie. Sebastian Sole ze skrzydła (12:7). Wszystko wskazywało na to, że Polacy bez problemu zakończą partię z dużym zapasem punktowym (16:10). Bardzo dobrze po stronie biało-czerwonych funkcjonował blok i to właśnie po jednym z nich zakończyła się partia pierwsza (25:16).
Początkowo w drugiej odsłonie walka toczyła się punkt za punkt (2:1). Świetne akcje w ofensywie Jose Gonzaleza spowodowały, że Argentyńczycy w szybkim tempie wyrównali stan seta (4:4). Żadna z ekip nie mogła wypracować choćby dwupunktowej przewagi, a na przerwie technicznej biało-czerwoni wyraźnie czuli na plecach oddech rywala (8:7). Tomas Lopez zaatakował ze skrzydła i na tablicy pojawił się kolejny remis (11:11). Od tej pory Polacy zapisali złą passę. Coraz rzadziej popisywali się skutecznością, popełniali sporo błędów, co wykorzystywali podopieczni Julio Velasco. Niebawem Argentyńczycy mogli cieszyć się z rosnącej przewagi (14:17). Niemoc Polaków mocno niepokoiła Vitala Heynena, jednak rozmowy nie przynosiły skutków i biało-czerwoni w dalszym ciągu popełniali pomyłki przy własnych piłkach (14:19). Rozpędzony przeciwnik brnął do przodu, zmuszając reprezentantów Polski do zapisania kolejnego błędu na sam koniec partii (19:25).
Podobnie jak w secie drugim, również trzeci rozpoczął się wyrównaną walką (3:3). Jeszcze przed przerwą techniczną drużyna Argentyny wypracowała trzypunktowe prowadzenie, a pomocny w tym był brak ofensywy ze strony Polski (4:7). Po wznowieniu gry biało-czerwoni starali się odrobić straty posyłając w pole przeciwnika mocne zagrywki, ale nie zawsze to ryzyko się opłacało (7:10). Walka była zacięta. Biało-czerwonym udało się doprowadzić do remisu, a po bloku niefortunnie upadł Tomas Lopez. Zawodnik nie był w stanie grać dalej i musiał opuścić boisko (11:11). Drużyna Argentyny zdołała odzyskać prowadzenie i nie miała zamiaru go oddawać. Blok-aut, atak i było już 16:20 na ich korzyść. Skuteczny po stronie rywala był Cristian Poglajen i to on w dużym stopniu przyczyniał się do powodzenia swojej ekipy (17:22). Biało-czerwoni znaleźli się w trudnej sytuacji i wyraźnie zdawali sobie z tego sprawę. Zaczęli kończyć ataki, dzięki czemu zbliżyli się do Argentyny. Atak po bloku Aleksandra Śliwki prawie całkowicie zniwelował straty (23:24). Ostatecznie partia zakończyła się na korzyść podopiecznych Julio Velasco (23:25).
Jak burza w set czwarty weszli zawodnicy z Ameryki Południowej. Po bloku na Arturze Szalpuku prowadzili już 1:3. Biało-czerwoni nie potrafili znaleźć sposobu na skuteczną grę przeciwnika. Zarówno zagrywki, jak i elementy ofensywne nie wychodziły Polakom najlepiej. Dodatkowo, kolejny atak Cristiana Poglajena zaskoczył biało-czerwonych, co tylko pogarszało ich sytuację (5:7). Podopieczni Vitala Heynena nie chcieli kończyć jeszcze spotkania, momentalnie poprawili swoją skuteczność i wkrótce atak po przekątnej Piotra Nowakowskiego doprowadził do remisu (14:14). Set wkroczył w etap wyrównanej gry. Artur Szalpuk z prawego skrzydła i na tablicy pojawiło się kolejne wyrównanie (17:17). Obie ekipy miały trudną przeprawę. Lepsi w nerwowej walce okazywali się być siatkarze Ameryki Południowej. Ich agresywna siatkówka zdawała egzamin, jednak Polacy nie pozwalali im odskoczyć. Świetna zmiana Damiana Schulza dała zawodnikom Heynena piłkę setową (24:22), a atak Artura Szalpuka zadecydował o rozstrzygnięciu meczu w tie-breaku (25:22).
Ostatnia odsłona już od pierwszych akcji była nerwowa (2:3). Szybko wyższość uzyskali zawodnicy z Argentyny, a to za sprawą mocnych zagrywek i skuteczności w kontrach (3:6). Zaniepokojony sytuacją swojego zespołu szkoleniowiec biało-czerwonych poprosił o czas. Chwila przerwy przeszkodziła rywalowi w kontynuowaniu dobrej passy. Atak, podwójny blok w szeregach Polski spowodowały, że do wyrównania stanu seta brakowało niewiele (6:7). Po kontrze Artura Szalpuka biało-czerwoni mogli cieszyć się z minimalnej przewagi (9:8). Zawodnicy obu drużyn dawali ponieść się emocjom, pod siatką dawało wyczuć się napięcie. Kontrowersyjne sytuacje były skutkiem wprowadzenia zasady o przepychaniu piłki po dłuższym kontakcie z nią. Na szczęście dla Polaków, akcje te były rozstrzygane na ich korzyść, z czym bardzo nie zgadzali się Argentyńczycy (12:10). Siatkarze z Ameryki Południowej starali się odmienić losy partii, doprowadzając do remisu (14:14). Atak po bloku odwrócił sytuację i ze zwycięstwem z parkietu zeszli rywale biało-czerwonych (14:16).
Polska – Argentyna 2:3 (25:16, 19:25, 23:25, 25:22, 14:16)
Polska: Nowakowski, Kurek, Szalpuk, Śliwka, Drzyzga, Kochanowski, Zatorski (libero) oraz Schulz, Łomacz, Bieniek, Kwolek, Konarski
Argentyna: Cavanna, Conte, Loser, Lima, Sole, Poglajen, Gonzalez A. (libero) oraz Fernandez (libero), Zanotti, Gonzalez J., De Cecco, Crer, Lopez, Ramos
Statystyki po spotkaniu Polska – Argentyna:

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna/fivb.com
Post MŚ, grupa H: Dreszczowiec i pierwsza przegrana pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa H: Francja żegna się z marzeniami o medalu, horror w polsko-argentyńskim wydaniu pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Serbia-Francja 3:2 (22:25, 26:24, 25:20, 18:25, 18:16)
Serbia: Jovović, Ivović, Lisinac, Atanasijević, Kovačević , Podrasčanin, Rosić (libero) oraz Petrić, Luburić, Krsmanović, Kostić, Katić, Okolić, Majstorović (libero)
Francja: Toniutti, Ngapeth, Le Roux, Boyer, Rossard, Le Goff, Grebennikov (libero) oraz Lyneel, Brizard, Tillie, Chinenyeze
Francuzi znakomicie otworzyli spotkanie – po ataku Stephana Boyera prowadzili 8:4. Serbowie jednak zaczęli pewnie wykorzystywać kontry, doprowadzając tym samym do remisu, co jednak nie zmniejszyło motywacji Les Bleus, którzy odbudowali swoje prowadzenie jeszcze przed drugą przerwą techniczną (13:16). Podopieczni Nikoli Grbicia mieli jeszcze nadzieję na zwycięstwo w tym secie (18:17), jednak okazała się ona daremna (22:25). Drugi set zaczął się podobnie jak poprzedni – Francuzi uciekli na trzy (5:8), a następnie pięć oczek (9:14). Pomimo ambitnej gonitwy Serbów ze spokojem, za sprawą zagrywek Juliena Lyneela doprowadzili do piłki setowej (22:24) i wydawało się, że bez problemu zwyciężą. Earvin Ngapeth i Thibault Rossard zaczęli się jednak mylić w ataku, co Serbowie skwapliwie wykorzystali (26:24). W trzeciej odsłonie meczu to właśnie oni wiedli prym – wyszli na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:4, by po chwili powiększyć przewagę do pięciu oczek za sprawą ataków Aleksandara Atanasijevicia (13:8). Antoine Brizard próbował jeszcze zmotyować swoją drużynę do walki (16:17), ale reprezentanci Serbii nie pozwolili rywalom rozwinąć skrzydeł (25:20). Porażka zadziałała na francuskich siatkarzy jak płachta na byka – pewnie wykorzystywali potknięcia przeciwnika, zaś na skrzydle nastąpiło odrodzenie Stephana Boyera, przez co po chwili na tablicy wyników widniał wynik 13:7 na ich korzyść. Spowodowało to przestój w grze serbskich zawodników, którego nie przerwało nawet wejście Drazena Luburicia i do rozstrzygnięcia losów spotkania konieczny okazał się tie-break (18:25). Tie-break okazał się niezwykle emocjonujący – jego start był wyrównany (4:4), następnie niewielkie prowadzenie utrzymywali Francuzi (8:10). Ciężko im jednak było zatrzymać Aleksandara Atanasijevicia, który był motorem napędowym reprezentacji Serbii w ataku (12:12). Nie przeszkodziło to Les Bleus w doprowadzeniu do piłki meczowej (13:14), jednak ich przeciwnicy zadziwili ich swoją siłą spokoju, wygrywając 18:16. Mecz zwieńczył asem serwisowym Uroš Kovačević, praktycznie pogrzebując szanse Francji na awans do czołowej szóstki MŚ.

Polska – Argentyna 3:2 (25:16, 19:25, 23:25, 25:23, 14:16)
Więcej o meczu tutaj.
Autor: Martyna Ostrowska
Źródło: informacja własna/statystyki: FIVB
Post MŚ, grupa H: Francja żegna się z marzeniami o medalu, horror w polsko-argentyńskim wydaniu pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa G: Piątkowe zwycięstwa USA i Bułgarii pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Przyjemne zwycięstwo dla Amerykanów
Amerykanie już od początku narzucili przeciwnikom swój rytm gry. Brylowali nie tylko w ataku, ale świetnie radzili sobie także na zagrywce. Początkowo Kanadyjczycy potrafili złapać dystans z rywalem. Niestety, gdy tylko USA wzmocniło zagrywkę, gra zespołu Antigi całkowicie się posypała. Mieli oni problem z przyjęciem oraz atakiem. W końcowej fazie Amerykanie pokazali siłę w bloku, co ostatecznie doprowadziło do wygranej przez nich seta.

Drugi set był raczej jednostronnym widowiskiem. Ekipa z USA szybko narzuciła swoje warunki, a Kanadyjczycy nie potrafili nic z tym zrobić. Byli po prostu lepsi w każdym elemencie, na co zdecydowanie mogła wskazywać duża przewaga 14:4. Bezradność ekipy Antigi dała Amerykanom drugi wygrany set.
Wysoka przegrana w poprzednim secie nie zniechęciła Kanadyjczyków do dalszej walki. Ostro wzięli się do pracy, co zdecydowanie im się opłaciło. Wzmocnili rękę na zagrywce, stali się bardziej precyzyjni w przyjęciu i dokładniejsi w ataku. Amerykanie nie dali rady już im się przeciwstawić i w tym secie musieli uznać wyższość Kanady.

W ostatnim secie ponownie swoją siłę ukazali Amerykanie. Po raz kolejny straszyli rywali zagrywką i grali agresywnie w ataku. Ich przemyślana gra pozwoliła im spokojnie wygrać tego seta.
USA – Kanada 3:1 (25:17, 25:14, 21:25, 25:17)
USA: Sander, Holt, Russell, Christenson, Mcdonnell, Anderson, Shoji E. (libero) or
az Smith.
Kanada: Blankenau, Perrin, Varnon-Evans, Hoag, Vigrass, Vandoorn, Marshall (libero) oraz Maar, Sclater, Szwarc, Berkel, Bann (libero)

Zdecydowane zwycięstwo Bułgarów
Pierwszy set już od początku nie był wyrównany. Na wyraźne prowadzenie wysunęli się Bułgarzy z którzy konsekwentnie realizowali swój plan wygrania tej partii. Irańczycy momentami próbowali się w prawdzie ratować, ale na niewiele to się zdało. Pierwsza partia padła łupem Bułgarów.

W drugiej partii było trochę inaczej. To Irańczycy rozpoczęli groźniej i odskoczyli na kilka punktów. Bułgarzy, z biegiem seta, zdołali odrobić straty. Końcówka seta była bardzo emocjonująca. Gra toczyła się punkt za punkt, by partia ostatecznie mogła paść łupem Bułgarów.

Ostatnia partia rozpoczęła się nieco spokojnej, choć coraz bardziej na lekkie prowadzenie wysuwali się Bułgarzy. W tej partii sypały się kolejne asy serwisowe i bardzo dobre ataki. Nie zabrakło także gry w bloku. W końcówce Bułgarzy jeszcze bardziej przycisnęli i mogli się cieszyć z wygranej w czym meczu.
Bułgaria- Iran 3:0 (25:19, 28:26, 26:24)
Bułgaria: Gotsew, Uczikow, Skrimow, Seganow, Bratojew W., Nikołow, Salparow (libero) oraz Penczew N., Gradinarow, Josifow, Todorow
Iran: Ebadipour, Marouf, Mousavi, Ghafour, Manavinezhad, Shafiei, Hazratpourtalatappeh (libero) oraz Sharifi, Vadi, Kazemi, Ghaemi

Autor: Julia Białasik
Źródło: informacja własna/volleyball.polsatsport.pl
Post MŚ, grupa G: Piątkowe zwycięstwa USA i Bułgarii pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ: Polacy rozpoczynają walkę o najlepszą szóstkę pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Dotychczas Biało-Czerwoni byli niepokonani a w pięciu meczach pierwszej fazy straci zaledwie trzy sety. Jest to wspaniały rezultat, stawiający naszą drużynę w komfortowej sytuacji jako że nasi grupowi rywale mają na swoim koncie porażki. W pierwszej fazie Serbia poległa w walce z USA (3:2), Francja przegrała w pięciu setach z Brazylią i Holandią, natomiast Argentyna uległa reprezentacji Belgii oraz Włoch (3:1).
Pierwszym rywalem Polaków w drugiej fazie turnieju będzie reprezentacja Argentyny. Mimo, że w ostatnich latach drużyna ta nie odnosiła zwycięstw (cztery lata temu na mistrzostwach świata zajęła 11 miejsce) to wciąż jest to groźny i wymagający przeciwnik.
W ostatnich dniach napływały niepokojące doniesienia o tym, że niektórzy z naszych zawodników zmagają się z przeziębieniem a rozgrywający naszej reprezentacji, Fabian Drzyzga miał problemy z kręgosłupem. Siatkarze podkreślają jednak, że sytuacja jest pod kontrolą i każdy z nich jest gotowy do gry.
Początek spotkania Polska – Argentyna o 19:40 czasu polskiego.
Autor: Paulina Modzelewska
Źródło: Opracowanie własne
Post MŚ: Polacy rozpoczynają walkę o najlepszą szóstkę pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post Cerrad Czarni Radom lepsi od Asseco Resovii Rzeszów pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Radomianie od początku uzyskali przewagę. Po zagrywce Norberta Hubera mogli cieszyć się z czteropunktowego prowadzenia (9:5). Na nic zdawały się pojedyncze akcje, które kończyli zawodnicy z Rzeszowa. Wynik nadal przemawiał za wyższością radomian. Mocny serwis Tomasza Fornala i dobry blok drużyny z Mazowsza spowodowały, że ich prowadzenie wzrosło (19:11). Błąd rzeszowskiej drużyny zakończył premierową odsłonę (25:17).
W drugiej partii lepiej grali zawodnicy Asseco Resovii Rzeszów. Świetna kontra Rafała Buszka spowodowała, że ekipa odskoczyła rywalowi na trzy „oczka” (8:11). Radomianie szybko odrobili straty, jednak po krótkim czasie znów musieli gonić przeciwnika. Wszystko za sprawą asa serwisowego Łukasza Perłowskiego (13:18). Siatkarze Andrzeja Kowala nie chcieli oddać przewagi, a nawet udało im się ją powiększyć. Błąd dotknięcia siatki po radomskiej stronie zakończył set drugi (19:25).
Zdeterminowani radomianie jak burza weszli w trzecią partię. Jeszcze przed przerwą techniczną udało im się uzyskać wysokie prowadzenie, a po powrocie na boisko tylko ją powiększyli (9:3). Pomyłki w ataku pozwoliły rzeszowianom na odrobienie części strat, jednak nadal to zawodnicy Roberta Prygla byli na przedzie (15:8). Punktowa zagrywka Reto Gigera zbliżyła ekipę z Mazowsza do decydującej fazy seta, którą ostatecznie wygrali (25:19).
Podobnie jak w poprzedniej odsłonie, również początek czwartej partii należał do zespołu z Radomia. W ich szeregach dobrze funkcjonował element bloku, dzięki czemu na przerwie technicznej prowadzili 8:4. Po wznowieniu gry zawodnicy kontynuowali swoją skuteczną grę, a rzeszowianie nie mogli nic na to poradzić (11:4). Podopieczni Roberta Prygla całkowicie kontrolowali zdarzenia na boisku i nawet niewielki błędy, które im się przytrafiały nie zaburzały całkowitego obrazu walki. Atak ze skrzydła Kamila Kwasowskiego zakończył spotkanie (25:16).
Cerrad Czarni Radom – Asseco Resovia Rzeszów 3:1(25:17, 19:25, 25:19, 25:16)
Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: wksczarni.pl/opracowanie własne
Post Cerrad Czarni Radom lepsi od Asseco Resovii Rzeszów pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>