Ligi Polskie – Volley Flash http://volleyflash.pl portal o siatkówce Thu, 22 Nov 2018 12:15:48 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 http://volleyflash.pl/wp-content/uploads/2015/03/cropped-VolleyFlash-logo-1-32x32.png Ligi Polskie – Volley Flash http://volleyflash.pl 32 32 Piotr Matela: Uczulałem przed trzecią partią, że będzie ona najtrudniejsza http://volleyflash.pl/piotr-matela-uczulalem-przed-trzecia-partia-ze-bedzie-ona-najtrudniejsza/ http://volleyflash.pl/piotr-matela-uczulalem-przed-trzecia-partia-ze-bedzie-ona-najtrudniejsza/#respond Mon, 19 Nov 2018 22:47:14 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70475 W niedzielny wieczór zawodniczki Pałacu Bydgoszcz wygrały swoje pierwsze spotkanie w tegorocznej lidze. Siatkarki z […]

Post Piotr Matela: Uczulałem przed trzecią partią, że będzie ona najtrudniejsza pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
W niedzielny wieczór zawodniczki Pałacu Bydgoszcz wygrały swoje pierwsze spotkanie w tegorocznej lidze. Siatkarki z Grodu nad Brdą miały szansę na zakończenie meczu w trzech odsłonach, jednak ostatecznie zeszły z parkietu po pięciu setach. Szkoleniowiec Pałacu Bydgoszcz, Piotr Matela w rozmowie z dziennikarzami nie ukrywał zadowolenia ze zwycięstwa swoich podopiecznych.

Początek spotkania z drużyną Enea PTPS Piła w wykonaniu bydgoskich siatkarek był dobry. Dwie partie Pałacanki rozstrzygnęły na swoją korzyść, dzięki czemu już w trzeciej odsłonie mogły zakończyć całe spotkanie. Tak się jednak nie stało. „Nie wiem co zmieniło się od trzeciego seta, bo tak naprawdę Piła nie zagrała nic, co sprawiałoby nam nie wiadomo jaką trudność. Myślę, że puściła głowa, puściła koncentracja na początku trzeciego seta” – mówił po końcowym gwizdku trener bydgoskiej ekipy, Piotr Matela.

Nauczyciel drużyny Pałacu Bydgoszcz przyznał, że spodziewał się trudności w trzecim secie. „Uczulałem przed trzecią partią, że będzie ona najtrudniejsza, bo zbyt dobrze poszły dwa pierwsze sety. To, co powiedziałem niestety się sprawdziło”.

Mało brakowało, a spotkanie z drużyną z Piły zakończyłoby się wynikiem korzystnym dla gości. W decydującej, piątej odsłonie bydgoszczanki zachowały jednak zimną krew, a także koncentrację i zapisały na swoim koncie cenne dwa punkty. Piotr Matela przyznał, że spotkanie mogło mieć swój finał już wcześniej, ale z racji tego, że nie należało ono do łatwych, zwycięstwo w tie-breaku również jest zadowalające. „Cieszę się, że wygraliśmy ten mecz, bo był wbrew pozorom bardzo ciężki. Tym bardziej, że mieliśmy świadomość, że Piła to jest drużyna, której jeśli poda się rękę, to będzie problem. My tą rękę podaliśmy, ale brawa dla dziewczyn za to, że w tym najważniejszym secie zebrały się i zagrały tak, jak graliśmy pierwsze dwa sety. Ten mecz powinien być za 3 punkty. Nie jest – trudno. Ciesze się, że wygraliśmy i wyszliśmy z trudnej sytuacji”.

Najbliższe spotkanie na własnym terenie Pałac Bydgoszcz rozegra 28 listopada z BKS Profi Credit Bielsko Biała. Nieco wcześniej, bo 24 listopada zespół wybierze się do Kalisza, gdzie podejmie miejscową drużynę Energa MKS. Obie ekipy dotychczas zdobyły nieco więcej punktów niż Pałacanki. Sytuacja zawodniczek z Grodu nad Brdą może być tym trudniejsza, że po kontuzji Tamary Gałuchy zespół musi radzić sobie bez nominalnej atakującej. Na chwilę obecną miejsce nieobecnej koleżanki zajęła dotychczasowa przyjmująca, Patrycja Polak-Balmas. „Dla nas żaden mecz nie jest łatwy. Tym bardziej, że jesteśmy w sytuacji, gdzie nie mamy nominalnej atakującej na ten moment. Mam świadomość, że na przykład Patrycji Polak, która nie jest nominalną atakującą jest ciężko czasem z prawego skrzydła skończyć piłkę sytuacyjną, ale w takiej sytuacji też trzeba sobie radzić. Nie zmienia to faktu, że oczekuje od zespołu, że będzie walczył do ostatniej piłki i o każdą piłkę” – zakończył Piotr Matela.

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna/foto: kspalac.bydgoszcz.pl

Post Piotr Matela: Uczulałem przed trzecią partią, że będzie ona najtrudniejsza pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/piotr-matela-uczulalem-przed-trzecia-partia-ze-bedzie-ona-najtrudniejsza/feed/ 0
Patrycja Polak-Balmas: W piątej partii pokazałyśmy, że jesteśmy lepsze http://volleyflash.pl/patrycja-polak-balmas-w-piatej-partii-pokazalysmy-ze-jestesmy-lepsze/ http://volleyflash.pl/patrycja-polak-balmas-w-piatej-partii-pokazalysmy-ze-jestesmy-lepsze/#respond Mon, 19 Nov 2018 21:42:16 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70468 Siatkarki Pałacu Bydgoszcz odniosły wczoraj swoje pierwsze zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach Ligi Siatkówki Kobiet. Mimo, […]

Post Patrycja Polak-Balmas: W piątej partii pokazałyśmy, że jesteśmy lepsze pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
Siatkarki Pałacu Bydgoszcz odniosły wczoraj swoje pierwsze zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach Ligi Siatkówki Kobiet. Mimo, że spotkanie mogło zakończyć się już w trzech partiach, zawodniczki pokonały ekipę Enea PTPS Piła dopiero w piątym secie. Po końcowym gwizdku spotkanie komentowała Patrycja Polak-Balmas, MVP wczorajszego meczu.

Od początku spotkania bydgoszczanki radziły sobie bardzo dobrze. Premierową odsłonę udało im się rozstrzygnąć z dużym zapasem punktowym (25:15), a drugi set wygrały z nie gorszym wynikiem, 25:20. Kolejne dwie odsłony spotkania nie były już tak kolorowe i mało brakowało a sprawdziłoby się stare, siatkarskie powiedzenie „Kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3”. „Myślę, że powinnyśmy ten mecz skończyć w trzech setach, bo te dwa pierwsze wyglądały naprawdę dobrze. W trzecim wkradła się chyba dekoncentracja, popełniłyśmy za dużo błędów. Potem to pociągnęło czwartego seta, ale całe szczęście, że ogarnęłyśmy się i w tej piątej partii pokazałyśmy, że jesteśmy lepsze” – komentowała na gorąco Patrycja Polak-Balmas.

W trzeciej odsłonie zawodniczki z Piły szybko postarały się o przejęcie inicjatywy, z czym wyraźnie nie radziły sobie bydgoszczanki. „Wdarła się niepewność i stąd ta nasza trochę słabsza gra, ale na szczęście wyszłyśmy z tego cało” – mówiła o sytuacji Patrycja Polak-Balmas.

Całe spotkanie nie należało do łatwych i trudno wskazać element, który mógłby zadecydować o tym, że szala zwycięstwa przeszła na stronę Pałacu. Wczorajsza MVP uważa jednak, że gra zespołu wyglądała lepiej, niż do tej pory. „W pierwszych dwóch setach atakowałyśmy z bardzo dużą skutecznością i myślę, że możemy być z tego zadowolone. Lepiej niż w poprzednich meczach funkcjonował też nasz system blok-obrona”.

Warto wspomnieć, że Patrycja Balmas-Polak to przyjmująca, która została przemianowana na atakującą po tym, jak Tamara Gałucha doznała kontuzji. Mimo, że siatkarka dopiero uczy się funkcjonowania na nowej pozycji, trzeba przyznać, że statuetka dla najlepszej zawodniczki we wczorajszym spotkaniu dowodzi, że idzie jej to całkiem nieźle. „Atak to nie jest moja pozycja i dopiero trenuje od momentu, kiedy nasza nominalna atakująca przestała trenować. Nie jest to dla mnie łatwe, ale mam nadzieję, że wychodzę z tego obronną ręka” – zakończyła Patrycja Polak-Balmas.

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna/foto: kspalac.bydgoszcz.pl

Post Patrycja Polak-Balmas: W piątej partii pokazałyśmy, że jesteśmy lepsze pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/patrycja-polak-balmas-w-piatej-partii-pokazalysmy-ze-jestesmy-lepsze/feed/ 0
PL: W Sosnowcu nie zabrakło napięcia http://volleyflash.pl/pl-w-sosnowcu-nie-zabraklo-napiecia/ http://volleyflash.pl/pl-w-sosnowcu-nie-zabraklo-napiecia/#respond Mon, 19 Nov 2018 20:00:48 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70461 Mimo, że między MKS-em Będzin, a Aluronem Virtu Wartą Zawiercie w tabeli jest spora przepaść […]

Post PL: W Sosnowcu nie zabrakło napięcia pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
Mimo, że między MKS-em Będzin, a Aluronem Virtu Wartą Zawiercie w tabeli jest spora przepaść punktowa, dzisiejsze spotkanie było niezwykle wyrównane. Zwycięzcę wyłonił dopiero piąty set, który zadecydował o wygranej Aluronu i podziale „oczek” między dwie drużyny.

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki (3:3), ale po pomyłkach Grzegorza Boćka i Kamila Semeniuka będzinianie zaczęli odskakiwać (10:7). Bardzo dobrze spisywali się gospodarze na siatce, co wyraźnie wybiło z rytmu gości (13:10), którzy popełniali coraz więcej błędów własnych. Zawodnicy MKS-u Będzin wykorzystywali sytuację i zapisywali na swoim koncie kolejne efektowne akcje. Po punktowym ataku Lincolna Williamsa na tablicy pojawił się wynik 17:12. Po stronie przyjezdnych skuteczny był Marcin Waliński, a w decydującej fazie seta Grzegorz Bociek rozbił będziński blok (20:16). Było to jednak za mało na powstrzymanie rozpędzonych gospodarzy. Po zepsutej zagrywce zawodnika Zawiercia, ekipa trenera Gido Vermeulena zwyciężyła w premierowej odsłonie (25:20).

W drugiej partii to przyjezdni szybko uzyskali prowadzenie. As serwisowy Michała Masnego dał im trzy „oczka” na plusie (6:9). Bardzo dobra dyspozycja zawiercian w ofensywie zaniepokoiła Gido Vermeulena, który wezwał swoich podopiecznych na krótką rozmowę przy stanie 9:12. Po powrocie na boisko gospodarze wzięli sprawy w swoje ręce i prawie całkowicie zniwelowali straty. Pojedynczy blok Adriana Buchowskiego zbliżył będzinian do rywala (15:16). Przyjezdni nie mieli zamiaru łatwo oddać przewagi, którą wypracowali na początku partii. Nadal nie zwalniali ręki przy ataku, skutkiem czego po kontrze Marcina Walińskiego znów odskoczyli na trzy punkty (16:19). Gospodarze nie potrafili odczytać gry rywala, mieli problemy z odbiorem trudnych piłek. W ostatniej fazie seta asem serwisowym popisał się Kamil Semeniuk, a chwilęźniej znów w ataku triumfował Marcin Waliński (18:22). Ostatnia akcja w partii należała do Grzegorza Boćka (21:25).

W trzeciej odsłonie gra była od początku wyrównana (4:4), a żadna z ekip nie mogła utrzymać choćby dwupunktowego prowadzenia. Po stronie gospodarzy dobrze funkcjonowała zagrywka, która niejednokrotnie zaskakiwała przeciwnika. Po punktowym serwisie Łukasza Kozuba na tablicy pojawił się wynik 11:9. Przewaga będzinian nie trwała długo. Skuteczne akcje w ataku Bartosza Gawryszewskiego, a chwilęźniej Grzegorza Boćka wyrównały stan seta (15:15). Seria pomyłek po stronie gospodarzy zmusiła ich szkoleniowca do wzięcia czasu. Chwila przerwy przyniosła oczekiwany rezultat. Po punktowej kontrze Adriana Buchowskiego stan partii ponownie się wyrównał (17:17). Przyjezdni coraz częściej popisywali się skutecznością w bloku, a dodatkowo seria udanych akcji w ataku i w polu serwisowym Kamila Semeniuka pozwoliła im ponownie wyjść przed szereg (19:22). Gospodarze nie zdołali już dogonić przeciwnika i musieli pogodzić się z przegraną w kolejnym secie. Zakończył go błąd w zagrywce popełniony przez Tomasza Kowalskiego (21:25).

Czwarty set rozpoczął się od kilkupunktowej przewagi gospodarzy (4:1). Głównymi sprawcami tego stanu rzeczy byli Lincon Williams oraz Jake Langlois. Po serii udanych akcji w ofensywie ze strony będzinian, przyszła pora na błędy w zagrywce zarówno w ich ekipie, jak i u przeciwnika (8:5). Kiedy dwa asy serwisowe wylądowały w polu przyjezdnych, Mark Lebedew postanowił interweniować i wprowadzić zmianę w składzie (13:10). Mimo starań gości zbliżenie się do przeciwnika nie było łatwym zadaniem. Mocne ataki sprawiały zawiercianom sporo kłopotów,a blok dołożony przez Jakuba Peszko komplikował sytuację drużyny przyjezdnej (18:13). Rozmowy, które przeprowadzał z zawodnikami trener i skończone piłki w wykonaniu Grzegorza Boćka nie wystarczały, aby zbliżyć się do rywala (19:15). Gospodarze spokojnie zbliżali się do zwycięstwa. Końcówka partii była nerwowa, a zawodnicy dawali się ponieść emocjom i dyskutowali z sędziami. Ostatni punkt w czwartym secie dla swojej drużyny zdobył Lincoln Williams (25:20).

Od dwupunktowego prowadzenia rozpoczęli tie-break przyjezdni (1:3). Gospodarze nie mogli poradzić sobie na siatce i przy zmianie stron był wynik 6:9. Zawodnicy czuli na sobie wagę tej partii, starali się nawzajem wyprowadzić siebie z równowagi biorąc challenge. Niedługo później obie ekipy zmarnowały swoje zagrywki, jednak nadal prowadzili zawiercianie (8:11). Mogliśmy obserwować mocne piłki zarówno po jednej, jak i drugiej stronie boiska, jednak nadal w korzystniejszej sytuacji pozostawali goście. Po skutecznym ataku Grzegorza Boćka ekipa z Zawiercia ugrała piłkę setową (12:14). Jeszcze przed zakończeniem spotkania atakujący gości starł się pod siatką z Langloisem. Po tym, jak Michał Masny włączył się do rozmowy sędzia ukarał zarówno jego, jak i Amerykanina żółtymi kartkami. Zdenerwowany całą sytuacją Grzegorz Bociek posłał w pole rywala mocną piłkę, której gospodarze w żaden sposób nie byli w stanie wybronić (12:15).

MKS Będzin – Aluron Virtu Warta Zawiercie 2:3 (25:20, 21:25, 21:25, 25:20, 12:15)

MKS Będzin: Jakub Peszko, Lincoln Williams, Artur Ratajczak, Mateusz Kowalski, Łukasz Kozub, Adrian Buchowski, Michał Potera (libero), Rafał Faryna, Jan Fornal, Tomasz Kowalski, Jake Langlois, Szymon Gregorowicz

Aluron Virtu Warta Zawiercie: Grzegorz Bociek, Krzysztof Rejno, Marcin Waliński, Kamil Semeniuk, Bartosz Gawryszewski, Michał Masny, Taichiro Koga (libero) oraz Mateusz Malinowski, Arshdeep Dosanjh, Michał Żuk, Marcin Kania

MVP: Bartosz Gawryszewski

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna

Post PL: W Sosnowcu nie zabrakło napięcia pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/pl-w-sosnowcu-nie-zabraklo-napiecia/feed/ 0
Piotr Gruszka komentuje sporne sytuacje z meczu z Chemikiem Bydgoszcz http://volleyflash.pl/piotr-gruszka-komentuje-sporne-sytuacje-z-meczu-z-chemikiem-bydgoszcz/ http://volleyflash.pl/piotr-gruszka-komentuje-sporne-sytuacje-z-meczu-z-chemikiem-bydgoszcz/#respond Sun, 18 Nov 2018 21:14:03 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70420 GKS Katowice gościł wczoraj w Bydgoszczy, gdzie podejmował miejscowego Chemika. Obie ekipy chciały przerwać serię […]

Post Piotr Gruszka komentuje sporne sytuacje z meczu z Chemikiem Bydgoszcz pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
GKS Katowice gościł wczoraj w Bydgoszczy, gdzie podejmował miejscowego Chemika. Obie ekipy chciały przerwać serię przegranych. Mimo dobrego startu w meczu, podopieczni Piotra Gruszki wyjechali z Grodu nad Brdą bez punktów. Dodatkowych emocji przysparzały problematyczne sytuacje, które rozstrzygane zostawały na korzyść gospodarzy.

Bydgoszczanie zwyciężyli w pojedynku z GKS-em Katowice w czterech odsłonach. Zawodnicy z Grodu nad Brdą dobrze odczytywali zamiary rywala, a ich wygrana była w pełni zasłużona. Nie obyło się jednak bez kontrowersyjnych sytuacji. Mocne zagrywki Bartosza Krzyśka w końcówce trzeciej partii pozwoliły gościom na odrobienie punktów, które wcześniej stracili. Bartłomiej Lipiński z ekipy Chemika Bydgoszcz, łapiąc się za nogę postanowił wezwać na pomoc fizjoterapeutę, dając tym samym swojej drużynie chwilę odpoczynku. Wyraźnie nie spodobało się to Piotrowi Gruszce. Szkoleniowiec przyjezdnych niedługo później żywo dyskutował z bydgoskim atakującym. Opinią w tej sprawie podzielił się także po zakończeniu meczu. Nie chcę za bardzo tego komentować. On już swoje wie. Młody jest, niech się uczy. Takich rzeczy się w siatkówce nie robi. To było zachowanie znane raczej z boisk piłkarskich”.

Piotr Gruszka wspomniał też o decyzji arbitra, która jego zdaniem nie powinna mieć miejsca. Chodziło o zagrywkę Raphaela Margarido. W trakcie jego serwisu komisarz chciał przerwać akcję, jednak sędzia główny nie wyraził zgody. Zaskoczeni sytuacją katowiczanie kompletnie się pogubili, skutkiem czego było zdobycie punktu z serwisu w wykonaniu Brazylijczyka. Protesty sztabu szkoleniowego GKS-u nie przyniosły skutku. „Druga sytuacja miała miejsce z sędzią, a właściwie komisarzem, który gwizdnął, żeby przerwać akcję, natomiast arbiter główny ją puścił. Dla mnie to było nieco dziwne. Bydgoszczanie perfidnie to wykorzystali i zwyciężyli. Te dwie sytuacje w jednym momencie miały wpływ na rozstrzygnięcie w secie, ale z pewnością nie w całym meczu” – mówił Piotr Gruszka.

Kontrowersje wybiły z rytmu przyjezdnych, którzy do końca seta, a także spotkania nie zdołali odeprzeć ataków bydgoszczan. Ostatnia, czwarta partia rozstrzygnęła się już przy stanie 25:14. Kiedy mamy przewagę to potrafimy grać, ale gdy wynik jest na styku, to pojawia się problem. Czwarty set był już ewidentnie przegrany. Nie mogę zarzucić chłopakom, że nie walczyli, ale były sytuacje, kiedy przeciwnik plasami zdobywał punkty kilka razy z rzędu, to niedopuszczalne na tym poziomie. Podobnie jak to, że w pewnym momencie się poddaliśmy. Nie można sobie na coś takiego pozwolić, jeżeli walczy się o każdy punkt – zakończył Piotr Gruszka.

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna

 

Post Piotr Gruszka komentuje sporne sytuacje z meczu z Chemikiem Bydgoszcz pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/piotr-gruszka-komentuje-sporne-sytuacje-z-meczu-z-chemikiem-bydgoszcz/feed/ 0
Mateusz Masłowski: Zagraliśmy ten mecz bardzo drużynowo, mądrze i cierpliwie http://volleyflash.pl/mateusz-maslowski-zagralismy-ten-mecz-bardzo-druzynowo-madrze-i-cierpliwie/ http://volleyflash.pl/mateusz-maslowski-zagralismy-ten-mecz-bardzo-druzynowo-madrze-i-cierpliwie/#respond Sun, 18 Nov 2018 19:52:56 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70326 W piątek Asseco Resovia Rzeszów odniosła pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Rzeszowianie pokonali na wyjeździe […]

Post Mateusz Masłowski: Zagraliśmy ten mecz bardzo drużynowo, mądrze i cierpliwie pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
W piątek Asseco Resovia Rzeszów odniosła pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Rzeszowianie pokonali na wyjeździe Trefl Gdańsk w czterech partiach. Po spotkaniu udało nam się porozmawiać z libero wygranej drużyny, Mateuszem Masłowskim.

Angelika Golubek, Volleyflash.pl: Dzisiejsze spotkanie od początku układało się po Waszej myśli, małą wpadkę zaliczyliście tylko w przegranym 2. secie, czego Wam w nim zabrakło?

Mateusz Masłowski: Ciężko mi tak teraz od razu po meczu powiedzieć czego nam zabrakło. Nie pamiętam nawet, którego seta przegraliśmy, a którego wygraliśmy (śmiech). Po prostu tak wyszło, że przegraliśmy tę partię, nie wiem czy to było na przewagi czy nie. Szkoda jej na pewno, ale wygraliśmy za trzy punkty, jesteśmy szczęśliwi i to nam wystarcza. Normalne jest, że w siatkówce czasami się noga potyka.

Kolejne partie należały już jednak do Was, w czym byliście lepsi od gospodarzy?

Myślę, że na pewno bardzo dobrze w tym spotkaniu graliśmy blok-obrona, także to jest na plus dla nas. Zagraliśmy ten mecz bardzo drużynowo, mądrze i cierpliwie.

Dzisiejsze zwycięstwo jest Waszym pierwszym w tym sezonie, myślisz, że podbuduje ono teraz morale zespołu?

No oczywiście, czekaliśmy od siedmiu spotkań na to zwycięstwo. Jesteśmy bardzo, bardzo zadowoleni, że ta nasza ciężka praca na treningach zaowocowała i miejmy nadzieję, że teraz będzie już tylko coraz lepiej.

Masz nadzieję, że ta wygrana pociągnie za sobą kolejne i teraz Asseco Resovia rozpocznie serię zwycięstw?

Mam nadzieję, że to jest takie przełamanie, nie no na pewno to jest przełamanie dla nas. Co będzie dalej – na pewno będziemy dawać z siebie wszystko w każdym meczu i będziemy teraz ciężko trenować, już każdy z nas od teraz myśli o kolejnym spotkaniu.

Niedawno rozpoczęliście współpracę z nowym trenerem, jak się ona układa?

Ja osobiście mogę mówić za siebie, ale jestem bardzo zadowolony, póki co jest świetnie i mam nadzieję, że tak zostanie do końca. Bardzo dużo trener mi daje pewności siebie, a także uczy, bo mam dwadzieścia jeden lat i pokazuje mi tak naprawdę na czym ta siatkówka polega.

Kolejny mecz zagracie w piątek u siebie z Indykpolem AZS Olsztyn, czego spodziewasz się po tym pojedynku?

Od teraz już myślimy o tym meczu, na pewno będziemy chcieli wyjść i wygrać za trzy punkty, no nawet za dwa, ale wygrać. Wiadomo, że byśmy chcieli wygrać za trzy, bo tak jest najlepiej. Zespół z Olsztyna trochę się zmienił od poprzedniego sezonu, także zobaczymy jak to będzie. Na pewno trener będzie analizował wszystko, a nam przekaże wyniki swoich analiz. Póki co na początku skupimy się na sobie, a już później na naszych rywalach.

Gracie to spotkanie u siebie, działa to na Waszą korzyść?

Na pewno u siebie jest dużo lepiej grać, chociażby dlatego, że nasi kibice w ostatnim meczu byli niesamowici. Ostatnimi czasy z powodu poziomu naszej gry nie zawsze było tak jak wtedy. My walczymy na boisku i cieszymy się, że oni nam bardzo mocno pomagają.

Jakie stawiacie przed sobą cele w tym sezonie?

Na pewno jako drużyna chcielibyśmy wejść do szóstki do play-offów, bo nie ma co się okłamywać jesteśmy w ciężkiej sytuacji. Teraz jest okej, bo jest euforia po zwycięstwie, ale nadal nam dużo brakuje, żeby tam się dobić i myślę, że to będzie nasz cel. Później jak się dobijemy to na pewno chcielibyśmy wygrać ligę.

Dziękuję za rozmowę.
Dla volleyflash.pl rozmawiała Angelika Golubek.

Post Mateusz Masłowski: Zagraliśmy ten mecz bardzo drużynowo, mądrze i cierpliwie pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/mateusz-maslowski-zagralismy-ten-mecz-bardzo-druzynowo-madrze-i-cierpliwie/feed/ 0
PL: Zwycięstwo Stoczni Szczecin http://volleyflash.pl/zwyciestwo-stoczni-szczecin/ http://volleyflash.pl/zwyciestwo-stoczni-szczecin/#respond Sun, 18 Nov 2018 18:48:50 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70321 Stocznia Szczecin pokonała dzisiaj u siebie Cerrad Czarnych Radom w czterech partiach. Najlepszym zawodnikiem spotkania […]

Post PL: Zwycięstwo Stoczni Szczecin pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
Stocznia Szczecin pokonała dzisiaj u siebie Cerrad Czarnych Radom w czterech partiach. Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany Bartosz Kurek.

Spotkanie rozpoczęło się od błędnego ataku Fornala 1:0. Z krótkiej zaatakował Gałązka i na tablicy widniał wynik 2:1. Szczecinianie popisali się skutecznym blokiem i prowadzili już 4:1. Po ataku Kurka było już 6:3. Skutecznie ze środka atakuje Gałązka, a gospodarze mieli sześć oczek przewagi 11:6. Vincić skutecznie kiwnął, ale radomianie tracili do rywali pięć punktów 13:8Pajenk idealnie atakuje ze środka 19:12. Fornal pomylił się w polu serwisowym 20:12. Z lewego skrzydła świetnym atakiem popisał się Kurek 21:13. Set zakończył się wynikiem wygraną gospodarzy 25:16.

Hoag swoim atakiem rozpoczął drugą odsłonę 1:0. Punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Zhigalov 1:2. Po asie serwisowym Hoaga było już 6:4. Po ataku Kwasowskiego radomianie nadal tracili od rywali dwa oczka 8:6. Przyjezdni doprowadzili do remisu po ataku Zhigalova 9:9. Huber zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki i zawodnicy z Radomia prowadzili 11:13. Świetnym atakiem popisał się Kurek 14:13. Z lewego skrzydła skutecznie zaatakował Fornal 15:15. Technicznie zagrał Kaziyski 19:19. Gospodarze dotknęli siatki 22:21Hoag zakończył tego seta 25:23.

Trzecią partię od dobrego rozpoczął Filip 0:1. Po ataku Kwasowskiego na tablicy widniał wynik 2:2. Kurek pomylił się w polu serwisowym 3:3. Van De Voorde zaatakował ze środka i szczecinianie prowadzili trzema punktami 7:4. Z lewego skrzydła skutecznie zaatakował Kaziyski 9:5. Po kolejnym świetnym ataku Kurka było już 11:6. Fornal zaserwował w aut 13:8. Radomianie zdobyli punkt blokiem 14:12. Filip zdobył kolejny punkt swoim atakiem, ale jego drużyna przegrywała 16:14. Fornal swoim atakiem doprowadził do remisu 17:17Van De Voorde atakuje ze środka 21:20. Z szóstej strefy skutecznie zaatakował Fornal 21:23. Przyjezdni wygrali tego seta 22:25.

Czwartą odsłonę swoim atakiem rozpoczął Kurek 1:0. Skutecznym atakiem popisał się Fornal 4:3. Radomianie zatrzymali blokiem Kaziyskiego 6:6. Ze środka świetnie zaatakował Pajenk 7:8. Kurek zaserwował w siatkę 10:10. Gałązka zaatakował ze środka i na tablicy widniał wynik 13:12. Kwasowski zaatakował w aut i gospodarze tym samym prowadzili dwoma punktami 15:13. Radomianom udało się jednak doprowadzić do remisu 15:15. Filip zdobył punkt z prawego skrzydła 17:17Zhigalov zapisał na swoim koncie kolejny punkt, a na tablicy było 20:20. Tego seta swoim atakiem zakończył Kurek 25:23, całe spotkanie szczecinianie wygrali 3:1.

Stocznia Szczecin – Cerrad Czarni Radom 3:1 (25:16, 25:23, 22:25, 25:23)
MVP: Bartosz Kurek

Stocznia Szczecin: Żygadło, Kaziyski, Hoag, Gałązka, Van De Voorde, Kurek, Rossard, Wika, Penchev

Cerrad Czarni Radom: Vincić, Żaliński, Fornal, Pajenk, Huber, Żigałow, Ruciak,  Giger, Kwasowski, Filip, Wasilewski

Autor: Angelika Golubek
Źródło: inf. własna

Post PL: Zwycięstwo Stoczni Szczecin pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/zwyciestwo-stoczni-szczecin/feed/ 0
Pewne zwycięstwo Jastrzębskiego Węgla w Olsztynie http://volleyflash.pl/pewne-zwyciestwo-jastrzebskiego-wegla-w-olsztynie/ http://volleyflash.pl/pewne-zwyciestwo-jastrzebskiego-wegla-w-olsztynie/#respond Sun, 18 Nov 2018 16:38:37 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70316 W meczu 8. kolejki PlusLigi w hali Urania w Olsztynie gospodarze zmierzyli się z Jastrzębskim […]

Post Pewne zwycięstwo Jastrzębskiego Węgla w Olsztynie pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
W meczu 8. kolejki PlusLigi w hali Urania w Olsztynie gospodarze zmierzyli się z Jastrzębskim Węglem. Po czterosetowym pojedynku lepsi okazali się goście. Olsztynianie ponieśli piątą porażkę w tym sezonie.

Mecz lepiej rozpoczęli Jastrzębianie. Bo bloku Kosoka na Wardzie prowadzili oni 3:1. Dzięki atakowi Andringi po bloku wyrównali gospodarze (6:6). W dalszej części seta gra toczyła się punkt za punkt. Po asie serwisowym Lyneela, z którym nie poradził sobie Andringa, był remis 12:12. Dwie świetne zagrywki Kosoka dały prowadzenie gościom (15:13). Blok Pietraszkina Konarskim pozwolił Olsztynianom zbliżyć się do rywali (16:17). Dzięki błędom w zagrywce Hadravy, a później Pietraszki trzypunktową przewagę zdobyli Jastrzębianie (22:19). Seta zakończył skutecznym atakiem Fromm (25:22).

Druga partia lepiej zaczęła się dla gospodarzy. Po dobrej akcji Pietraszki prowadzili oni 3:1. Atak Andringi w aut, a następnie błąd Zniszczoła pozwoliły wyrównać Jastrzębianom (7:7). Dobra gra gości zagrywką oraz blokiem dała im czteropunktową przewagę (11:7). Autowa zagrywka Buckiego pozwoliła gospodarzom zbliżyć się do rywali (17:18). Po skutecznym ataku Fromma z szóstej strefy był remis 22:22. Od tego momentu gra toczyła się punkt za punkt. Po grze na przewagi seta zakończył potrójny blok Jastrzębian (27:25).

Początek trzeciej odsłony był wyrównany. Po skutecznym ataku Hadravy na potrójnym bloku było 4:4. Atak Andringi po skosie dał trzypunktowe prowadzenie Olsztynianom (8:5). Po serii błędów Jastrzębian w zagrywce oraz ataku gospodarze zwiększyli przewagę do pięciu punktów (12:7). Skuteczne ataki Fromma pozwoliły wyrównać gościom (13:13). Po dobrych atakach Luxa na prowadzenie wrócili podopieczni Roberto Santilliego (15:13). Po błędzie w rozegraniu Woickiego znów był remis (16:16). Skuteczny atak Zniszczoła pozwolił zdobyć trzypunktową przewagę gospodarzom (21:18). Olsztynianie do końca nie oddali inicjatywy i zakończyli seta asem serwisowym Pietraszki (25:18).

Czwarty set również rozpoczął się od wyrównanej gry obu drużyn. Po zepsutej zagrywce Luxa był remis 4:4. Błąd Hadravy w zagrywce pozwolił wyjść na trzypunktowe prowadzenie Jastrzębianom (9:6). Goście powiększali przewagę. Po asie serwisowym Lyneela a następnie jego skutecznym ataku Jastrzębski Węgiel prowadził 16:9. Podopieczni Ferdinando de Giorgiego do końca utrzymali koncentrację, co pozwoliło im pewnie zwyciężyć 25:14.

Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Juliena Lyneela. Najwięcej punktów dla Jastrzębian zdobył jednak Christian Fromm (19), natomiast dla Olsztynian – Paweł Pietraszko (16).

Jastrzębski Węgiel – Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:22, 27:25, 18:25, 25:24)

Indykpol AZS Olsztyn: Robbert Andringa, Jan Hadrava, Serhiy Kapelus, Paweł Pietraszko, Sebastian Warda, Paweł Woicki – Michał Żurek (libero) oraz Radosław Gil, Mateusz Kańczok, Marcel Lux, Jakub Urbanowicz, Miłosz Zniszczoł.
Jastrzębski Węgiel: Christian Fromm, Piotr Hain, Lukas Kampa, Dawid Konarski, Grzegorz Kosok, Julien Lyneel – Jakub Popiwczak (libero) oraz Jakub Bucki, Patryk Czyrniański, Dawid Gunia, Nikodem Wolański.

Autor: Klaudia Zowczak
Źródło: informacja własna

Post Pewne zwycięstwo Jastrzębskiego Węgla w Olsztynie pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/pewne-zwyciestwo-jastrzebskiego-wegla-w-olsztynie/feed/ 0
PL: Trzy punkt na koncie ekipy z Bydgoszczy http://volleyflash.pl/pl-trzy-punkt-na-koncie-ekipy-z-bydgoszczy/ http://volleyflash.pl/pl-trzy-punkt-na-koncie-ekipy-z-bydgoszczy/#respond Sat, 17 Nov 2018 19:02:03 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70281 Drugie spotkanie dzisiejszego dnia odbyło się w Bydgoszczy, gdzie Chemik podjął GKS Katowice. Zacięta walka […]

Post PL: Trzy punkt na koncie ekipy z Bydgoszczy pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
Drugie spotkanie dzisiejszego dnia odbyło się w Bydgoszczy, gdzie Chemik podjął GKS Katowice. Zacięta walka zakończona początkowo remisem 1:1, szybko zmieniła się w prowadzenie podopiecznych trenera Bednaruka, którzy zwycięstwem dopisali do swojego konta cenne trzy punkty.

Spotkanie rozpoczęło się od zepsutej zagrywki Kovacevicia, po czym autowa zagrywka Komendy doprowadziła do remisu 2:2. Chwilowe prowadzenie ekipy z Bydgoszczy (4:3), dzięki atakowi Krulickiego zmieniło się w jednopunktową stratę (4:5). Szybko prowadzenie wzrosło do trzech punktów, bo piłkę przechodzącą dobrze wykorzystał Komenda (5:8). Błąd Filipiaka w zagrywce dopisał do konta rywali dziesiąty punkt (6:10), a as Sobańskiego zmienił wynik na 6:13. Atak Filipiaka (8:14) i atak Lipińskiego (9:16) pomogły Chemikowi odrobić kilka punktów, ale Gieksa nadal miała sporą przewagę. Autowa zagrywka Rousseaux zmniejszyła prowadzenie do pięciu punktów (12:17). O kolejny punkt różnicę zmniejszył Filipiak, dobrym atakiem po bloku (15:19). Kolejny as Sobańskiego zbliżył jego ekipę do wygrania tej partii (16:22). Blok Margarido na Rousseaux zakończył się wynikiem 18:23, ale ostatecznie katowicki zawodnik zaserwował gospodarzom kiwkę z prawego skrzydła i zakończył tę partię (19:25).

Drugi set rozpoczął się od mocnego uderzenia Butryna (0:1), co zapoczątkowało walkę punkt za punkt. Na 3:3 wyrównała autowa zagrywka Kurlickiego, a 5:5 pojawiło się po tym samym błędzie w wykonaniu Komendy. Atak po bloku Lipińskiego doprowadził do dwupunktowego prowadzenia (8:6), ale Rousseaux atakiem z drugiej linii zmienił wynik na 9:9. Blok Lipińskiego na Butrynie zapewnił podopiecznym trenera Bednaruka cztery punkty przewagi (14:10), a siedemnasty punkt swojej drużynie dopisał do konta Szalacha. Do zwycięstwa swoją ekipę zbliżył dobrym atakiem Lipiński (20:16), a potężny atak Filipiaka po katowickim bloku dał Chemikowi piłkę setową (24:20). 25:21 pojawiło się na tablicach po autowym serwisie Krzyśka.

Zdecydowanie lepiej trzeciego seta rozpoczęła Gieksa. Na sam początek dobry atak wykonał Rousseaux, a autowe ataki Lipińskiego dały im cztery punkty prowadzenia (0:4). Potrójny blok na Butrynie zniwelował jednak różnicę do dwóch punktów (3:5), a na 6:8 wynik ze środka zmienił Marozau. Zagranie Krulickiego w siatkę zakończyło się zaledwie jednym punktem różnicy (9:10). Kontra w wykonaniu Rousseaux odwróciła sytuację i zapewniła dwa punkty prowadzenia Katowiczanom (10:12). Szybko jednak do remisu doprowadził Lipiński, a w kolejnej akcji chaos po stronie GKS-u dopisał punkt do konta gospodarzy (13:12). Ponownie do punktu różnicę zmniejszył autową zagrywką Lipiński (16:15), a ten sam błąd po stronie Katowic wykonał Butryn (18:16). Dwudziesty punkt Chemikowi dopisał atakiem po skosie Filipiak (20:18), a punkty atak Lipińskiego zbliżył ich do wygrania kolejnej partii (22:20). Ostatecznie seta zakończył atakiem Filipiak (25:21).

Atak Filipiaka, a następnie blok na Sobańskim i Chemik miał dwa punkty prowadzenia (2:0). Pierwszy punkt dla Gieksy zdobył Sobański i jak się okazało, przez chwilę był to ich jedyny punkt (5:1), a sytuację polepszył dopiero zepsuty serwis Lipińskiego (5:2). Błędna zagrywka Szalachy zmniejszyła różnicę do dwóch punktów (7:5), a atak Rousseaux do zaledwie punktu (8:7). Do czterech punktów prowadzenie swojej ekipy powiększył Marozau, który zagrywkę posłał w końcową linię boiska (12:8). 15:11 pojawiło się na tablicach po zagrywce Butryna, która wylądowała w siatce. Udana kiwka Kovacevicia zbliżyła ekipę z Bydgoszczy do wygrania seta (19:13), a kolejny krok w tym kierunku wykonał Lipiński (23:13). Spotkanie zakończyła kiwka Lipińskiego (25:15).

Chemik Bydgoszcz – GKS Katowice (19:25, 25:21, 25:21

MVP: Vinhedo Margarido

Chemik Bydgoszcz: Margarido, Lipiński, Szalacha, Filipiak, Kovacević, Marozau, Kowalski (L), Gryc, Sieńko

GKS Katowice: Komenda, Sobański, Krulicki, Butryn, Rousseaux, Kohut, Mariański (L), Woch, Krzysiek, Fijałek, Sobala, Depowski

Autor: Magdalena Żywicka
Źródło: opracowanie własne

Post PL: Trzy punkt na koncie ekipy z Bydgoszczy pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/pl-trzy-punkt-na-koncie-ekipy-z-bydgoszczy/feed/ 0
PL: PGE Skra w trzech setach pokonała ONICO Warszawę http://volleyflash.pl/pl-pge-skra-w-trzech-setach-pokonala-onico-warszawe/ http://volleyflash.pl/pl-pge-skra-w-trzech-setach-pokonala-onico-warszawe/#respond Sat, 17 Nov 2018 15:38:36 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70278 W ósmej kolejce PlusLigi w hali „Energia” w Bełchatowie PGE Skra podjęła ONICO Warszawę. Gospodarze […]

Post PL: PGE Skra w trzech setach pokonała ONICO Warszawę pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
W ósmej kolejce PlusLigi w hali „Energia” w Bełchatowie PGE Skra podjęła ONICO Warszawę. Gospodarze pewnie pokonali ekipę ze stolicy 3:0 i dopisali na swoje konto kolejne trzy punkty.

Pierwszą partię od skutecznego ataku rozpoczął Szalpuk. Początkowa faza seta była wyrównana, po bloku bełchatowian na Kwolku był remis 3:3. ONICO nie udało się przebić piłki na drugą stronę i gospodarze objęli dwupunktowe prowadzenie 6:4. Artur Szalpuk pojedynczym blokiem zatrzymał Kwolka dając swojej drużynie przewagę 8:5. Gra ekipy z Bełchatowa zaczęła się nakręcać. Bezpośrednim punktem z zagrywki Ebadipour powiększył przewagę Skry do stanu 9:5. Po przedłużonej akcji ONICO zdobyła ósmy punkt zmniejszając prowadzenie gospodarzy do dwóch punktów (10:8). Artur Szalpuk popisał się serią dobrych zagrywek a po szczelnym, podwójnym bloku bełchatowianie prowadzili już 15:10. Po świetnym ataku w kontrze Ebadipoura PGE Skra doprowadziła do stanu 17:12. W decydującą fazę seta gospodarze wchodzili z wysoką przewagą. Po ataku Ebadipoura z drugiej linii Skra prowadziła pięcioma punktami (19:14). Po dobrym ataku Łukasika ONICO nieco zmniejszyła przewagę przeciwników do stanu 20:17. Łukasik popisał się świetną, punktową zagrywką doprowadzając do stanu 22:21. Ostatecznie to Skra miała piłkę setową, którą wykorzystali kończąc seta punktowym blokiem (25:21).

Drugi set dobrze rozpoczął się dla drużyny gospodarzy. Po świetnej serii zagrywek Jakuba Kochanowskiego bełchatowianie prowadzili już 5:1. Ekipa z Warszawy nieco odrobiła straty punktowe doprowadzając po ataku Łukasika do stanu 5:3. Skra nie dała jednak gościom zniwelować swojego prowadzenia ponownie odskakując na cztery punkty (7:3). Po błędach własnych po stronie Skry ONICO ponownie zbliżyła się do przeciwników na dwa punkty (8:6). Na podwójnym bloku skończył Ebadipour doprowadzając do stanu 11:8. Z krótkiej piłki skutecznym atakiem popisał się Andrzej Wrona jednak gospodarze cały czas utrzymywali kilkupunktową przewagę (13:10). Gra bełchatowian straciła nieco na jakości, po dobrym uderzeniu Kwolka z drugiej linii drużyna z Warszawy zbliżyła się do gospodarzy na jeden punkt (16:15). Po dobrej zagrywce Łomacza i kiwce Szalpuka Skra odzyskała wysokie prowadzenie (20:16). W kluczowej fazie seta PGE Skra utrzymała koncentrację, prowadząc po ataku Szalpuka 22:18. Dzięki atakowi Teppana po bloku w aut gospodarze mieli piłkę setową, ostatecznie wygrywając podobnie jak w pierwszym secie 25:21.

Trzecią partię od skutecznego ataku ze środka rozpoczął Kochanowski. Podobnie jak w dwóch poprzednich setach tak i w trzecim gospodarze szybko wysunęli się na prowadzenie (5:3). Po świetnym, pojedynczym bloku Kochanowskiego na Kwolku i skończonym atakach Teppana prowadzenie bełchatowian wynosiło aż 10:4. Gra ONICO całkowicie się załamała, nie byli w stanie znaleźć odpowiedzi na dobrą grę przeciwników. Po skutecznym ataku Ebadipoura warszawianie przegrywali 11:4. Po przedłużonej akcji bełchatowianie zdobyli kolejny punkt blokiem doprowadzając do stanu 13:7. Dobrym atakiem do prostej popisał się Artur Szalpuk zwiększając przewagę Skry do stanu 14:8. Siatkarze z Warszawy byli całkowicie rozbici. Do dobrej gry Skry ONICO dołożyła błędy własne. Janikowski zepsuł zagrywkę a chwilę potem nie przyjął serwisu Teppana (16:9). Dobrym, technicznym zagraniem popisał się Ebadipour (18:12). W decydującej fazie seta podobnie jak i w całym meczu to PGE Skra była cały czas na prowadzeniu. Po skutecznym ataku Teppana po bloku w aut i mocnym uderzeniu Szalpuka bełchatowianie prowadzili 21:16. Po błędzie własnym Skry ONICO zdobyła punkt jednak chwilę później Vigrass zepsuł zagrywkę dając gospodarzom piłkę meczową. Ostatecznie po dobrym ataku Ebadipoura PGE Skra wygrała seta 25:20 i całe spotkanie 3:0.

PGE Skra Bełchatów –  ONIO Warszawa 3:0 (25:21, 25:21, 25:20)

PGE Skra Bełchatów: Teppan, Kłos, Kochanowski, Ebadipour, Szalpuk, Łomacz, Piechocki (libero)
ONICO Warszawa: Kwolek, Brizard, Łukasik, Wrona, Vigrass, Araujo Rodriguez, Wojtaszek (libero)

 MVP: Milad Ebadipour

Autor: Paulina Modzelewska
Źródło: Opracowanie własne

Post PL: PGE Skra w trzech setach pokonała ONICO Warszawę pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/pl-pge-skra-w-trzech-setach-pokonala-onico-warszawe/feed/ 0
ZAKSA Kędzierzyn – Koźle nadal bez pudła http://volleyflash.pl/zaksa-kedzierzyn-kozle-nadal-bez-pudla/ http://volleyflash.pl/zaksa-kedzierzyn-kozle-nadal-bez-pudla/#respond Fri, 16 Nov 2018 21:06:56 +0000 http://volleyflash.pl/?p=70208 Kędzierzynianie kolejny raz udowodnili, że nie ma na nich mocnych. W starciu z Cuprum Lubin […]

Post ZAKSA Kędzierzyn – Koźle nadal bez pudła pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
Kędzierzynianie kolejny raz udowodnili, że nie ma na nich mocnych. W starciu z Cuprum Lubin jedynie w drugim secie mieli problemy, jednak nawet wtedy potrafili podnieść się z kolan i rozegrać partię na swoją korzyść. Dzisiejsza wygrana jest już ósmą, której w tegorocznych rozgrywkach PlusLigi dopuścili się podopieczni Andrea Gardiniego.

Początek spotkania był wyrównany (5:4). Mimo, że kędzierzynianie minimalnie wysunęli się na prowadzenie, siatkarze z Lubina dotrzymywali im kroku. Po trudnym ataku Igora Grobelnego pojawił się wynik 11:9. Świetna gra Łukasza Kaczmarka w kontrach wicemistrzowie zaczęli odskakiwać rywalowi, a błędy własne lubinian tylko ułatwiały sytuację (14:9). Goście nie potrafili poradzić sobie z kędzierzyńskim blokiem. Po stronie gospodarzy w tym elemencie błyszczał Łukasz Wiśniewski, któremu udało się w krótkim czasie dwukrotnie zatrzymać przeciwnika (20:12). Lubinianie starali się jeszcze coś ugrać w tej partii, jednak różnica w poziomach gry była zbyt duża. Zepsuty atak Jakuba Wachnika i na tablicy pojawił się wynik 23:15. Ostatecznie zwycięstwo odnieśli podopieczni Andrea Gardiniego przy stanie 25:16.

Już na początku drugiej odsłony lubinianie wyszli przed szereg. Dobra gra w ofensywie spowodowała, że ekipa przyjezdnych szybko zdobyła trzy „oczka” przewagi, a po asie serwisowym Masahiro Yanagidy jeszcze bardziej zwiększyła swoje prowadzenie (3:7). Gospodarze byli bezsilni wobec skutecznych ataków przeciwnika, nie umieli odeprzeć natarcia. Zaniepokojony trener wicemistrzów Polski poprosił o czas, gdy jego drużyna zaczęła mylić się także zagrywce, a kolejny punkt z kontry zdobył dla ekipy przeciwnej Jakub Ziobrowski (8:15). Chwila odpoczynku nie wybiła z rytmu lubińskiego atakującego, który zaskakiwał pod siatką jak i w polu serwisowym (9:17). Nagle goście zaczęli popełniać błędy, a pojawienie się na boisku Brandona Koppersa naraziło ich na kolejne problemy. Zawodnik ZAKSY popisał się skutecznością w ataku, a także posłał asa serwisowego. To spowodowało, że gospodarze niemal całkowicie zniwelowali swoje straty (17:19). W decydującym etapie seta świetnie radził sobie Benjamin Toniutti. Jego gra w ofensywie oraz w defensywie sprawiła, że lubinianie się pogubili i przegrali kolejną odsłonę, tym razem 25:22.

Benjamin Toniutti nie zwalniał tempa, nadal posyłając trudne piłki w pole przeciwnika (4:0). Koledzy z drużyny dotrzymywali mu kroku, kolejne skuteczne ataki pozwalały ZAKSIE utrzymywać przewagę. Kontra Mateusza Bieńka, a chwilę później błędy własne lubinian stawiały gospodarzy w komfortowej sytuacji (9:4). Goście mieli spore kłopoty z odczytaniem gry przeciwnika. Nie potrafili zatrzymać na siatce rozpędzonych kędzierzynian, przez co wciąż tracili cenne punkty. Po kolejnej efektywnej akcji, tym razem w wykonaniu Rafała Szymury, Marcelo Fronckowiak wezwał swoich zawodników na rozmowę (11:5). Mimo usilnych starań, przyjezdni nadal nie byli w stanie wyjść z opresji. Gospodarze bawili się grą, a najskuteczniej robili to Rafał Szymura oraz Mateusz Bieniek Wszystko wskazywało na to, że bez większych problemów siatkarze Andrea Gardiniego zrealizują cel. Trzeci punkt z rzędu środkowego ZAKSY (17:7). Szkoleniowiec wicemistrzów Polski zaczął dokonywać szeregu zmian w składzie, jednak było to podyktowane jedynie chęcią wypróbowania każdego z zawodników. Zdawało się, że ekipa z Lubina nie ma już nic do powiedzenia w spotkaniu. Nie potrafili wykorzystać nawet szansy, którą dostawali od rywala po ich zepsutej zagrywce. Partia, a jednocześnie cały mecz zakończyły się punktowym atakiem Tomasza Kalembki (25:14).

ZAKSA Kędzierzyn – Koźle – Cuprum Lubin 3:0 (25:16, 25:22, 25:14)

ZAKSA Kędzierzyn – Koźle: Łukasz Kaczmarek, Benjamin Toniutti, Mateusz Bieniek, Łukasz Wiśniewski, Sam Deroo, Rafał Szymura, Paweł Zatorski (libero) oraz Brandon Koppers, Przemysław Stępień, Tomasz Kalembka

Cuprum Lubin: Masahiro Yanagida, Mariusz Marcyniak, Damian Boruch, Maciej Gorzkiewicz, Igor Grobelny, Jakub Ziobrowski, Jędrzej Gruszczyński (libero) oraz Jakub Wachnik, Adrian Patucha, Kert Toobal

MVP: Benjamin Toniutti

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna

Post ZAKSA Kędzierzyn – Koźle nadal bez pudła pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.

]]>
http://volleyflash.pl/zaksa-kedzierzyn-kozle-nadal-bez-pudla/feed/ 0