Bartosz Kurek: moim normalnym życiem jest siatkówka

Bartosz Kurek – zawodnik PGE Skry Bełchatów – w rozmowie z Dziennikiem Łódzkim opowiedział o rozstaniu z JT Thunders, związaniu się z bełchatowskim klubem oraz kogo widzi na pozycji selekcjonera Reprezentacji Polski.

Siatkarz z japońskim zespołem zagrał tylko w jednym turnieju rozgrywanym w Polsce, później zerwał kontrakt tłumacząc decyzję wypaleniem zawodowym. –Największy cios i najtrudniejszy moment to były igrzyska olimpijskie. Naprawdę podporządkowałem wiele, żeby osiągnąć tam rezultat, jaki sobie wymarzyłem. Nie udało się i chyba wtedy dostałem największego kopa. Myślałem, że czas wolny po igrzyskach pozytywnie na mnie wpłynie, ale tak się nie stało. Gdy rozpocząłem treningi z JT Thunders poczułem, że to nie będzie to, czego ja oczekuję od siebie ani to, czego tak dobry klub oczekuje od obcokrajowca.

Wiele osób negatywnie komentowało jego rezygnację, zawrzało jeszcze bardziej, gdy Kurek podpisał umowę z bełchatowską Skrą. Jednak polski siatkarz nie spotkał się z krytyką ze strony władz japońskiej drużyny. Przyznał, że został tam zrozumiany, a jego decyzja została uszanowana. Mimo że sytuacja była trudna, bo odejście atakującego znacznie osłabiło japońską drużynę, to nikt nie robił problemów –  Wykazali się ogromną klasę i tylko życzyć sobie, by wszystkie kluby tak traktowały zawodników, którzy znajdują się w trudnych momentach.

Polak wydał w tym roku oświadczenie z którego wynikało, że nie czuje już radości z gry i zamierza zrobić sobie przerwę – Szczerze mówiąc myślałem o tym, żeby cały ten sezon odpuścić, zregenerować się i odpocząć. Ale zdałem się na porady osób, które miały już do czynienia z takimi przypadkami i które pracowały ze sportowcami mającymi podobne problemy. Uwierzyłem im i jestem zadowolony z tego, gdzie w tym momencie jako siatkarz się znajduję. Odbyłem kilka konsultacji, nie tylko z panem profesorem Blecharzem. I wszyscy mówili, że najlepiej będzie, jeśli jak najszybciej wrócę do normalnego życia. A moim normalnym życiem jest siatkówka – siatkarz wyraził też nadzieję, że szybko wróci do formy, jaką miał przed Igrzyskami Olimpijskimi. Chciałby, żeby poprawił się zarówno jego stan fizyczny jak i psychiczny/

Bartosz Kurek dostał dobrą ofertę od Konrada Piechockiego i po kilku sezonach wrócił do Skry – Miałem kilkanaście ofert w tym okresie, ale wyłączałem się z tego. A gdy zdecydował, że trzeba podjąć decyzję wybrałem projekt w Bełchatowie, bo daje mi najlepszy start, najłagodniejszy powrót do siatkówki i nie narzuca na mnie specjalnej presji, szczególnie w tym pierwszym sezonie. Jestem bardzo zadowolony z miejsca i klubu, w którym jestem.

Na pozycji atakującego w drużynie z Japonii zastąpił go Drazden Luburic, który sezon przygotowawczy spędził w Bełchatowie, gdzie miał podpisany kontrakt – Myślę, że rozwiązanie, jakie zostało znalezione, jest dobre dla wszystkich. Klub z Japonii dostał atakującego, który jest w stanie zapewnić im odpowiedni poziom sportowy, by mierzyć w najwyższe cele. Trener Vuković na pewno doskonale go zna i stworzą bardzo dobry zespół. Tym bardziej, że chłopaki w drużynie czy na treningu, czy w meczu dawali z siebie maksa. Zasługują na to, by mieć w zespole partnera, który będzie tak samo w stanie oddać wszystko, co ma najlepsze trenując i grając z nimi na co dzień. Dokładnie tak o tym myślę. Uważam, że podpisując kontrakt sportowiec jest zobowiązany dać od siebie absolutnie wszystko, tym bardziej tam, gdzie zawodnicy spotykają się z tak wielkim szacunkiem. Gdybym tam poleciał, byłbym nieszczęśliwy i nie byłbym w dobrej dyspozycji, więc klub też byłby niezadowolony. A na takim zakończeniu tej sprawy skorzystali wszyscy.

Takie jest życie, sam przeżyłem już w reprezentacji kilku trenerów. Cieszę się, że wszystko odbyło się w odpowiedni sposób, a Stephane’a potraktowano z szacunkiem, jaki należy się mistrzowi świata. Mam nadzieję, że nowy trener popchnie kadrę do tego, by regularnie stawała na podium dużych imprez – mówił zapytany o to czy był zwolennikiem rozstania Reprezentacji ze Stefanem Antigą. Jako faworytów na nowych szkoleniowców  wskazał Radostina Stojczewa i Angelo Lorenzettiego. Zapewnił też, że praca z tymi trenerami byłby bardzo komfortowa i efekty mogłyby być bardzo zadowalające.

Na koniec rozmowy Bartosz Kurek powiedział, że nie jest rozgoryczony krytyką ludzi, bo osoby jemu najbliższe zrozumiały decyzję i go w niej wspierały.

Opracowanie: Karolina Bąkowicz
Źródło: dzienniklodzki.pl, skra.pl

 

Share Button