Post PL: Zwycięstwo Cuprum Lubin z MKS-em Będzin pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla lubinian. Już na samym początku objęli oni prowadzenie 3:0 po dwóch blokach Borucha. Przewaga gości powiększyła się po błędzie Buchowskiego (3:7), przez co do interwencji został zmuszony trener Vermeulen. Będzinianom udało się jednak odzyskać kontakt z rywalem dzięki dobrym zagraniom Williamsa (9:10). Nie trwało to jednak długo, ponieważ po bloku Gorzkiewicza Cuprum na nowo zaczęło budować swoją przewagę nad rywalem (11:15). Obie drużyny grały nierówno i nie potrafiły wyeliminować błędów, przez co MKS znów dopadł rywala po bloku na Wachniku (18:19). W końcówce seta błędu nie wystrzegł się Potera, którego złe przyjęcie wykorzystał Marcyniak, atakując z przechodzącej piłki. To dało pierwszy setball gościom (21:24). W kolejnej akcji jednak Patucha nie skończył ataku na czystej siatce, a kontrę wykorzystał Buchowski (23:24). Było bardzo blisko gry na przewagi, jednak w kluczowym momencie Kowalski zepsuł serwis (23:25) i Cuprum objęło prowadzenie 1:0 w spotkaniu.
Druga partia to również lepszy początek lubinian. Gospodarze mieli problemy z przyjęciem, przez co atakujący dostawali niedokładne piłki. Kiedy Peszko nie trafił w boisko (2:6), trener MKS-u poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Cuprum jednak było lepsze od rywala w każdym elemencie, a do tego popełniało mniej błędów. Na drugiej przerwie technicznej na tablicy widniał wynik 11:16 po asie serwisowym Wachnika. Przy stanie 13:19 doszło do kontrowersyjnej sytuacji: będzinianie twierdzili, że piłka po ataku lubińskiego atakującego wylądowała poza boiskiem, lecz weryfikacja wskazała na co innego. Z tą decyzją nie mógł pogodzić się trener Vermeulen i wdał się w ostrą dyskusję z sędzią, za co został ukarany czerwoną kartką. Będzinianie byli całkowicie rozbici w tym secie, a jego kwintesencją był blok Borucha na Ratajczaku (14:25), po którym ze zwycięstwa w drugiej odsłonie mogło cieszyć się Cuprum, które objęło prowadzenie 2:0.
Będzinianie nabrali wiatru w żagle w trzeciej odsłonie, którą rozpoczęli od prowadzenia 4:2 po błędzie w ataku Grobelnego. Powaga powiększyła się po asie serwisowym Buchowskiego (9:6). Straty szybko zostały odrobione, kiedy podczas długiej wymiany będzinianie dotknęli siatki (11:10). MKS jednak wciąż pozostawał w grze dzięki dobrej grze Buchowskiego (15:12). Lubinianom w końcówce seta udało się jednak dogonić rywala po świetnym ataku Grobelnego (21:21). Będzinianie nie dali sobie jednak podciąć skrzydeł i po asie Ratajczaka (24:22) mieli pierwszą piłkę setową. Trzecią partię zakończył atakiem Williams (23:25), czym przedłużył mecz na co najmniej jeszcze jednego seta. Cuprum prowadziło, ale już tylko 2:1.
W czwartej odsłonie na początku obie drużyny grały punkt za punkt. W odrobinę lepszej sytuacji był MKS, który po bloku Kozuba na Yanagidzie objął prowadzenie 5:3. Chwilę później jednak po bloku Marcyniaka na Buchowskim był remis 7:7. W drugiej części seta to Cuprum przejęło inicjatywę i po świetnym bloku Gorzkiewicza na Peszce było już 12:16 dla gości. Wydawać by się mogło, że mecz zbliża się ku końcowi i to lubinianie zainkasują trzy punkty, jednak w ostatnich akcjach Grobelny nie przyjął zagrywki Williamsa i było już tylko 20:21. Wachnik jednak szybko pokazał rywalowi, że dziś nie mają szans na zwycięstwo i posłał taktyczną zagrywkę między dwóch zawodników, zdobywając tym samym 23 punkt dla swojej drużyny (20:23). Pierwszą piłkę meczową dla Cuprum dał Marcyniak, który zablokował Kowalskiego (20:24). Mecz zakończyło nieudane przebicie piłki na drugą stronę siatki przez Buchowskiego (21:25) i to Cuprum Lubin mogło cieszyć się ze zwycięstwa za trzy punkty w tym spotkaniu. MVP spotkania został wybrany Masahiro Yaganida.
MKS Będzin – Cuprum Lubin 1:3 (23:25; 14:25; 25:23; 21:25)
Cuprum: Grobelny, Gorzkiewicz, Boruch, Marcyniak, Wachnik, Yanagida, Gruszczyński (libero)
MKS Będzin: Kowalski ,Kozub, Williams, Buchowski, Ratajczak, Peszko, Potera (libero)
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna
Post PL: Zwycięstwo Cuprum Lubin z MKS-em Będzin pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post PL:Pewne zwycięstwo Cerradu Czarnych Radom pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Już od początku meczu Radomianie narzucili rywalowi swoje tempo gry. Dobrze rozpoczął Żaliński (2:3) oraz Żygałow, który swoją zagrywką rozbroił przyjęcie przeciwnika. Cerrad na pierwszej przerwie technicznej po jednym z takich serwisów prowadził 8:4. Prowadzenie gości powiększył Fornal (4:9), blokując w pojedynkę Malinowskiego. Radomianie nie spuszczali z tonu i wciąż utrzymywali bezpieczny dystans kilku punktów. Po świetnej obronie Fornala i udanej kontrze Żygałowa było już 7:14. Zawodnicy z Radomia w tym fragmencie meczu byli lepsi od rywala w każdym elemencie, a do tego gospodarze popełniali coraz więcej błędów, oddając punkty za darmo przeciwnikowi. W pierwszej odsłonie drużynie z Zawiercia nie udało się nawet nawiązać walki z Cerradem i pierwszy set padł łupem gości po efektownym ataku ze środka z drugiej linii młodego przyjmującego Fornala (13:25).
Drugi set lepiej zaczął się dla radomian, a duża w tym zasługa Żalińskiego, który oprócz dużego wachlarza zagrań w ataku, zaprezentował publiczności pojedynczy blok na Malinowskim (0:2). Chwilę później dołożył kolejny punkt serwisem (1:4), którego nie zdołał przyjąć japoński libero Koga. Zawiercianom udało się jednak szybko odrobić straty (4:4) po ataku Hubera w aut. Drużynie z Radomia udało się uzyskać dwupunktowe prowadzenie, jednak ekipa z Zawiercia wciąż trzymała rękę na pulsie i nie pozwoliła odskoczyć na większą liczbę oczek rywalowi. Po dobrym uderzeniu Gawryszewskiego ze środka w kontrze na tablicy wyników pojawił się remis 18:18. Przez moment gra toczyła się punkt za punkt i wydawało się, że Aluron może doprowadzić do wyrównanej końcówki, jednak doskonale zadziałała współpraca dwóch Słoweńców: Vincicia i Pajenka i po pewnym uderzeniu tego drugiego Radomianie znów mieli dwa oczka przewagi (19:21). Trener Lebedew próbował ratować sytuację zmianą zadaniową: na boisku za Masnego pojawił się Dosanjh aby podwyższyć blok, lecz nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu (21:23). Pierwszą piłkę setową radomianom dał ich atakujący Żygałow (22:24). Gospodarze jednak jeszcze się obronili (23:24), ale w kolejnej akcji Semeniuk zaserwował w aut (23:25) i tym samym Cerrad Czarni Radom objęli prowadzenie 2:0 w całym spotkaniu i mogli być pewni co najmniej jednego punktu.
Trzecia odsłona zaczęła się lepiej dla Aluronu, który po autowej zagrywce Żygałowa prowadził z Cerradem 5:3. Radomianie jednak nie pozwolili długo cieszyć się z prowadzenia gospodarzom i po kontrze Żalińskiego było już 8:8. Trener Jurajskich Rycerzy próbował zmienić coś w grze swoich podopiecznych: na boisku pojawił się Bociek za Malinowskiego. Radomianie jednak odskoczyli rywalowi na trzy punkty (11:14) kiedy w polu zagrywki pojawił się Żygałow. Radomscy zawodnicy nie oddali już przejętej inicjatywy i z każdą kolejną akcją powiększali tylko swoją przewagę nad rywalem, który nie miał nic do powiedzenia w tym pojedynku. Piłkę meczową drużynie gości dał blok Żalińskiego i Pajenka, a całe spotkanie skończył rosyjski atakujący (19:25). Cerrad Czarni Radom wygrali z Aluron Vitru Zawiercie 3:0 i od czterech spotkań są niepokonani, a po tym spotkaniu zajmują drugie miejsce a tabeli PlusLigi z 12 punktami na koncie. Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany
Aluron Virtu Warta Zawiercie – Cerrad Czarni Radom 0:3 (13:25, 23:25, 19:25)
Aluron Virtu Warta: Bartosz Gawryszewski, Mateusz Malinowski, Michał Masny, Kamil Semeniuk, Łukasz Swodczyk, Marcin Waliński – Taichiro Koga (libero) oraz Grzegorz Bociek, Arshdeep Dosanjh, Marcin Kania, Krzysztof Rejno, Michał Żuk.
Cerrad Czarni: Tomasz Fornal, Norbert Huber, Alen Pajenk, Dejan Vincic, Wojciech Żaliński, Maksym Żygałow – Michał Ruciak (libero) oraz Kacper Wasilewski.
MVP spotkania: Maxim Żygałow
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna
Post PL:Pewne zwycięstwo Cerradu Czarnych Radom pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post PL: Udana inauguracja ZAKSY Kędzierzyn-Koźle pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla gospodarzy: pierwszy punkt będzinian w nowym sezonie PlusLigi zdobył Buchowski (1:0). Trzy oczka przewagi udało im się uzyskać po potrójnym bloku na Deroo (9:6). Dystans wciąż zwiększał się, a po udanym zagraniu Williamsa było już 15:10 dla gospodarzy. W sytuacji, set nie układał się po myśli gości, trener Gardini zdecydował się na podwójną zmianę i na boisku pojawili się Jungiewicz i Stępień za Kaczmarka i Toniuttiego. Dali oni ZAKSIE ważny punkt (21:19). Chwilę później po świetnym ataku Śliwki będzinianie prowadzili już tylko 21:20, a po bloku na Williamsie na tablicy wyników zawitał remis 21:21. Po zaciętej końcówce, granej na przewagi, lepsi okazali się gospodarze, którzy po ataku Langloisa zwyciężyli w premierowej odsłonie 29:27.
ZAKSA rozpoczęła drugą partię pełna świeżości i widać było, że chciała jak najszybciej wyrównać stan meczu. Doskonale wszedł w seta Śliwka (4:8, 4:10), który oprócz jakże cennych punktów, dawał drużynie pozytywną energię i motywację do zdobywania kolejnych punktów. Gra przyjezdnych wyglądała zdecydowanie lepiej, niż w poprzedniej partii. Obie drużyny postawiły na swoich środkowych: nie zawodzili Kowalski i Bieniek (7:14). Przewaga ZAKSY wciąż się zwiększała i po bloku Deroo na Buchowskim było już 8:17. Belgijski przyjmujący chwilę potem pomylił się w ataku (12:18), a później bardzo długo dyskutował z sędzią, co dawało będzinianom cień nadziei w tym secie. Jednak po czasie wziętym przez trenera Gardiniego, Kaczmarek popisał się świetnym atakiem (12:19). MKS mimo usilnych prób nie dał rady odrobić strat i przegrał drugiego seta 18:25 a tym samym wicemistrz Polski doprowadził do remisu 1:1.
Trzecią partię oba zespoły rozpoczęły równo. W drużynie ZAKSY z najlepszej strony pokazywali się Śliwka i Deroo, natomiast w drużynie z Będzina taką postacią był Williams. Obie drużyny zacięcie walczyły o każdy punkt na boisku, a jeden punkt z przodu ciągle byli będzinianie. Sytuacja jednak zmieniła się po ofiarnej obronie Śliwki, a potem wykończeniu akcji przez Szymurę. Wtedy ZAKSA objęła prowadzenie 18:16. Przewaga podopiecznych trenera Gardiniego zwiększyła się po bloku Bieńka na Buchowskim (19:22). Młody przyjmujący z Kędzierzyna pomylił się jednak w ataku i drużyny dzielił już tylko punkt (22:23). Wicemistrzowie Polski szybko wzięli jednak sprawy w swoje ręce i trzecią odsłonę zakończył blok Jungiewicza na Jakubie Peszko (22:25). Kędzierzynianie objęli prowadzenie 2:1 w swoim pierwszym meczu PlusLigi w tym sezonie.
Czwartą partię wręcz genialnie otworzył Jakub Peszko: swoimi trzema pewnymi atakami dał swojej drużynie prowadzenie 5:2 już na samym początku. ZAKSA jednak w porę otrząsnęła się z marazmu i po dobrym bloku Bieńka na Grzechniku na tablicy wyników zagościł remis 10:10. Na drugą przerwę techniczną to kędzierzynianie schodzili z dwupunktową przewagą (14:16) dzięki dobremu atakowi Wiśniewskiego. Po time-oucie asa serwisowego dołożył Deroo (14:17) i powoli to wicemistrzowie Polski zaczęli dominować na boisku. Odrobinę nadziei będzinianom dał Buchowski, który zdobył punkt serwisem, dzięki czemu MKS zbliżył się do ZAKSY na dwa punkty (17:19) i wydawało się, że w końcówce może być gorąco, bo chwilę później ofiarną obroną popisał się Potera, a piłkę w górze na punkt zmienił Peszko (20:21). Końcówka jednak, podobnie jak w poprzednim secie, należała do zawodników z Kędzierzyna. Pierwszą piłkę meczową dał ZAKSIE pięknym, technicznym atakiem Śliwka (21:24), a spotkanie zakończył obiciem bloku Kaczmarek. Gracze z Kędzierzyna-Koźla tym samym dobrze zaczęli nowy sezon PlusLigi 2018/1019 i pomimo małych problemów na początku, odnieśli ważne zwycięstwo za trzy punkty. MVP spotkania został wybrany
MKS Będzin – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (29:27, 18;25, 22:25, 23:25)
MKS Będzin: Kozub, Ratajczak, Langlois, Buchowski, Grzechnik, Williams, Potera (libero)
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Bieniek, Toniutti, Deroo, Kaczmarek, Śliwka, Wiśniewski, Zatorski (libero)
MVP spotkania: Aleksander Śliwka
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna
Post PL: Udana inauguracja ZAKSY Kędzierzyn-Koźle pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ: Polacy wygrali z Serbią i meldują się w czołowej szóstce! pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Mecz lepiej rozpoczął się dla Polaków. Już od pierwszej piłki widać było determinację i wolę zwycięstwa, a nasi zawodnicy dzięki świetnej zagrywce Kurka wypracowali sobie przewagę już na początku (6:3). Na pierwszą przerwę techniczną podopieczni trenera Heynena schodzili z czteropunktowym prowadzeniem (8:4) po asie serwisowym Szalpuka. Drużyna serbska nie spasowała, Lisinać częściowo pomógł odrobić straty swojemu zespołowi (11:9). Chwilę potem jednak w polu serwisowym pojawił się Kurek, który swoim mocnym i pewnym serwisem demolował przyjęcie przeciwnika (15:10). Trener Grbić próbował ratować sytuację zmianami i na boisku za Petricia pojawił się Katić. Na nic jednak to się zdało, bo Polacy zdecydowanie górowali nad rywalami w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Nasi zawodnicy nie pozwolili odebrać sobie wypracowanej przewagi, a pierwszą piłkę setową pewnym atakiem ze środka dał Nowakowski (24:17). Pierwszą partię świetnym atakiem z kontry skończył Szalpuk (25:17) i Polacy objęli prowadzenie 1:0.
Druga odsłona również zaczęła się lepiej dla naszych reprezentantów: najpierw Nowakowski zatrzymał Lisinacia (2:0), a chwilę potem potrójnym blokiem zatrzymany został Atanasijević (6:4). Powaga znacznie powiększyła się, kiedy znów w pole zagrywki zawędrował Kurek, który serwis dzisiaj całkowicie rozbrajał serbskie przyjęcie. Do tego atakujący dołożył udane ataki z kontry i drugiej linii, dzięki czemu Polska prowadziła już 10:5. Serbowie próbowali odrabiać straty i po bloku Ivovicia naszym zawodnikom zostały już tylko trzy punkty przewagi (11:8). Nasi zawodnicy ani na chwilę jednak nie stracili czujności i po dobrych, wspólnych akcjach prowadzili już 18:11. Polacy spisywali się szczególnie dobrze w zagrywce, wobec której serbscy zawodnicy byli całkowicie bezradni. Tym razem asa serwisowego posłał Szalpuk (22:13). Pomyłka Serbów zakończyła drugą partię, którą wygraliśmy 25:16 i objęliśmy prowadzenie w meczu 2:0. Wszyscy kibice zgromadzeni na hali i przed telewizorami oraz sztab szkoleniowy, a także sami zawodnicy mogli odetchnąć z ulgą, tym bardziej, że nasza gra wyglądała z minuty na minutę coraz lepiej.
Polacy ani trochę nie spuścili z tonu i już w pierwszych akcjach wypracowali sobie przewagę (7:3), po asie serwisowym Szalpuka. Na pierwszą przerwę techniczną polscy gracze schodzili prowadząc 8:3 po skutecznym bloku. Przy stanie 10:3 interweniował Nikola Grbić, lecz nie pomogło to za wiele. Polakom nic nie było w stanie przeszkodzić, grali pewnie i nie popełniali błędów. Kiedy Szalpuk obił blok rywali (20:10) stało się jasne, że nic nie jest w stanie nam odebrać zwycięstwa. Pierwszą piłkę meczową dał nam swoim blokiem Nowakowski (25:12), który również zakończył to spotkanie (25:14). Polscy zawodnicy po dwóch nieudanych meczach byli w stanie się podnieść i rozbić silną, serbską drużynę, co dało im awans do czołowej szóstki turnieju.
Polska – Serbia 3:0 (25:17, 25:14, 25:14)
Polska: Piotr Nowakowski, Bartosz Kurek, Artur Szalpuk, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski – Paweł Zatorski (libero).
Serbia: Nemanja Petric, Marko Ivovic, Nikola Jovovic, Aleksandar Atanasijevic, Marko Podrascanin, Srecko Lisinac – Neven Majstorovic (libero).
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna
Post MŚ: Polacy wygrali z Serbią i meldują się w czołowej szóstce! pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa B: wygrane Kanady, Brazylii i Francji pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Kanada pewnie pokonała Holandię

Kanada już od pierwszych chwil meczu przejęła inicjatywę – podopieczni trenera Antigi prowadzili 9:4. Świetnie spisywał się Vigras, a grę dobrze rozkładał Blankenau. Kanadyjczycy nie zwolnili tempa przez całego seta i wygrali go z ogromną przewagą – 25:15. Nie mogli marzyć o lepszym rozpoczęciu Mistrzostw.
W drugiej partii gra toczyła się punkt za punkt. W holenderskiej drużynie dobrze spisywał się Abdel-Aziz, natomiast w zespole z Kanady wyróżniał się Hoag. Końcówka, jak cała partia, była niezwykle zacięta, lecz więcej zimnej krwi zachowali podopieczni trenera Antigi i to oni mogli cieszyć się ze zwycięstwa 25:23.
Trzecia partia to totalna dominacja Kanady. Podłamani końcówką poprzedniej odsłony, Holendrzy popełniali mnóstwo błędów i oddali inicjatywę rywalom (3:9). Kanadyjczycy natomiast grali swoją siatkówkę i nie mieli problemów z kończeniem akcji, a w ataku szczególni wyróżniał się Vernon-Evans. Zawodnicy z Ameryki Północnej spokojnie rozegrali końcówkę partii (18:25) i zwyciężyli w całym spotkaniu 3:0.
Holandia – Kanada 0:3 (15:25, 23:25, 18:25)
Holandia: Ter Horst (9), Diefenbach (7), Van Haarlem (2), Jorna (2), Abdel-Aziz (13), Parkinson, Sparidans (libero) oraz Keemink, Rauwerdink, Smit, Ter Maat, Koelewijn (3), Van Garderen (4).
Kanada: Blankenau (5), Perrin (7), Hoag (12), Vernon-Evans (11), Jansen Vandoorn (8), Vigrass (8), Marshall (libero) oraz Derocco, Maar (6), Sanders (1), Sclater (1), Van Berkel (1).
Brazylia pokonała Egipt

Brazylia w pierwszej partii meczu odskoczyła Egipcjanom dzięki dobrym zagrywkom Lucasa (9:4). Egipcjanie okazali się kompletnie bezradni wobec siły Brazylijczyków na siatce (17:9). W końcówce afrykańska drużyna zmniejszyła nieco dystans, ale okazało się to za mało na wicemistrzów świata, którzy pewnie wygrali 25:17.
Druga odsłona była bardziej wyrównana, lecz w końcówce seta to Brazylia przejęła inicjatywę i wygrała 25:22, obejmując prowadzenie w meczu 2:0.
Ekipa z Ameryki Południowej w trzeciej partii nie potrafiła zbudować bezpiecznej przewagi (12:12) i znów dopiero w końcówce za sprawą kilku bloków i kontry udało im się przełamać Egipt i wygrać partię 25:20, a tym samym cały mecz 3:0.
Brazylia – Egipt 3:0 (25:17, 25:22, 25:20)
Brazylia: Bruno, Wallace, Lucas, Cadu, Douglas, Isac, Tales (libero) oraz William, Evandro, Mauricio, Lucas Loh.
Egipt: Bekhit, Abou, Abdelhay, Masoud, Shafik, Abdelrahman, Abdelaal (libero) oraz Hassan, Mohamed.
Francja bez trudu zwyciężyła z Chinami

Pierwsza partia rozpoczęła się lepiej dla Chin – prowadziły one 4:1, jednak Francuzi szybko się otrząsnęli i przejęli inicjatywę w secie. Zwyciężyli oni pewnie 25:20. Kolejne dwie odsłony to całkowita dominacja europejskiej drużyny: Francja zdobyła aż 8 punktów bezpośrednio z zagrywki, natomiast dużo oczek oddawali im także rywale. Drugą partię Trójkolorowi wygrali 25:21. Trzeci set rozpoczął się od prowadzenia Francuzów 8:2, którego nie oddali już do końca meczu, pozwalając Chińczykom zdobyć 17 punktów w ostatniej odsłonie.
Francja – Chiny 3:0 (25:20, 25:21, 25:17)
Francja: Toniutti, Tillie, Le Roux, Boyer, Ngapeth, Le Goff, Grebennikov (libero) oraz Brizard, Chinenyeze, Lyneel.
Chiny: Mao, Ji, Chen, Liu, Rao, Jiang, Mao, Tong (libero) oraz Yu, Tang.
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna
Post MŚ, grupa B: wygrane Kanady, Brazylii i Francji pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa C: Kamerun, Rosja i USA górą pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
fot.fivb.com
W pierwszym starciu w grupie C faworytem pojedynku była Tunezja. Jednak niespodziewanie to Kameruńczycy przejęli inicjatywę i zwyciężyli w pierwszej partii 25:21. Druga, grana na przewagi również padła łupem Kamerunu (28:26). Na początku trzeciej odsłony prowadziła natomiast 7:3 Tunezja, jednak ich rywalom udało się odrobić straty i wygrać 25:21, a całe spotkanie 25:21.
Kamerun – Tunezja 3:0 (25:21, 28:26, 25:21)
Kamerun: Feughouo (21), Wounembaina (14), Hile (12), Engala (6), Dolegombai (5), Mbutngam (2), Kamto (libero) oraz Bitjaa (1), Moto.
Tunezja: Nagga (21), Milai (10), Karamosli (3), Slimene (3), Kadhi (1), Agrebi, Taouerghi (libero) oraz Miladi (5), Hmissi (4), Ben Tara (1), Bongui.

Reprezentacja Rosji bez problemów pokonała Australię 3:0.W pierwszej odsłonie Rosjanie zdecydowanie zwyciężyli 25:21. Druga partia była nieco bardziej emocjonująca, ponieważ Australijczykom udało się nawet wyjść na prowadzenie 8:6. Gra długi czas toczyła się punkt za punkt, lecz w końcówce to Rosjanie zachowali więcej zimnej krwi i zwyciężyli 25:20. Trzeci set to dominacja Rosjan, ze szczególnym wskazaniem ma Muserskiego i wygrana 25:16.
Australia – Rosja 0:3 (21:25, 20:25, 16:25)
Australia: Carroll (13), Walker (8), Graham (7), Smith (6), Mote (5), Peacock (1), Perry (libero) oraz Passier (1), Staples, Sanderson, Dosanjh, Williams.
Rosja: Michajłow (16), Muserski (13), Wolwicz (9), Wołkow (8), Bereżko (7), Butko (3), Wierbow (libero) oraz Kurkajew.

Pięciu setów potrzeba było Amerykanom, aby odnieść swoje pierwsze zwycięstwo na tych mistrzostwach.
W pierwszej partii obie drużyny grały punkt za punkt (6:7). Jednak zawodnicy z USA zaczęli popełniać błędy, co skrzętnie wykorzystali serbscy gracze (16:12). Świetnie zagrywali Kovacevic i Atanasijevic, a dzięki nim Serbowie triumfowali w pierwszej partii 25:15.
Druga partia była zupełną odwrotnością pierwszej: to USA przejęło inicjatywę i dzięki dobrym zagrywkom Andersona wyszło na prowadzenie 17:9. Tej przewagi już nie oddali rywalowi i pewnie zwyciężyli 25:14, wyrównując stan meczu.
W trzeciej odsłonie to Serbia kontrolowała przebieg zawodów, jednak Amerykanom udało się zbliżyć do rywala na jeden punkt (19:20). Serbowie jednak odparli atak i końcówka należała do nich: zwyciężyli 25:21 i objęli prowadzenie w spotkaniu.
Czwarta partia rozpoczęła się pod dyktando Amerykanów, którzy pewnie zmierzali do tie-breaka. Plany pokrzyżował im nieco Lisinać, który swoją skuteczną grą odrobił część strat i Serbowie zbliżyli się do graczy z USA na dwa oczka (18:20). Zawodnicy z Ameryki Północnej zachowali jednak zimną krew i skutecznie wypunktowali rywala i doprowadzili do piątego seta.
Piąta partia zdecydowanie lepiej zaczęła się dla Jankesów. Rozpoczęli oni od prowadzenia 4:0, którego nie oddali już do końca spotkania. Serbowie musieli zadowolić się jednym punktem.
USA – Serbia 3:2 (15:25, 25:14, 21:25, 25:20, 15:10)
USA: Anderson (19), Sander (16), Christenson (3), Holt (10), Russell (19), Averill (6), Shoji E. (libero) oraz Shoji K.
Serbia: Kovacević (19), Ivović (12), Jovović (1), Atanasijević (14), Podrascanin (6), Lisinac (9), Rosić (libero) oraz Katić, Kostić, Luburić (1), Krsmanović (1).
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna
Post MŚ, grupa C: Kamerun, Rosja i USA górą pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post Mistrzostwa Świata, grupa A: Zwycięstwa Słowenii i Belgii pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Pierwszym spotkaniem dzisiejszego dnia w grupie A był pojedynek Słowenii z Dominikaną. Słowenia, debiutant na Mistrzostwach Świata, tylko w pierwszym secie miała problemy z zawodnikami z Dominikany. Na początku gracze z Karaibów byli odważniejsi (8:6), a Słoweńcy często oddawali piłkę rywalom. Skutkiem tego była porażka w pierwszej partii 25:22. Gracze z Europy szybko jednak otrząsnęli się w drugiej partii i ruszyli do ataku: ze środka włączył się do gry Pajenk (6:8), a oprócz tego Cebulij straszył rywali swoją niezwykle silną zagrywką. W słoweńskiej drużynie dobrze spisywali się Urnaut i Gasparini. Ten set miał błyskawiczny przebieg: Słowenia pokonała Dominikanę 25:13 i wyrównała stan meczu. Kolejna partia, wygrana również 25:13 przez Słoweńców, miała identyczny przebieg: gracze z Europy totalnie zdominowali Dominikańczyków i przejęli inicjatywę. W czwartej odsłonie znów podopieczni trenera Kovaca wypracowali ogromną przewagę (5:13). Graczom z Karaibów udało się zdobyć w tym secie nieco więcej oczek niż w dwóch poprzednich (17:25), jednak wciąż była wyraźnie widoczna przewaga zespołu słoweńskiego, który zaliczył udany debiut na Mistrzostwach Świata, zwyciężając 3:1.
Dominikana – Słowenia 1:3 (25:22, 13:25, 13:25, 17:25)
Dominikana: Perez (6), Los Santos (10), Capellan (12), Gomez (7), Lopez (1), Paulino (1), Feliz (libero) oraz Cepin (3), Perez, Cruz (2), Santana (1).
Słowenia: Gasparini (17), Urnaut (18), Vincić (7), Pajenk (10), Kozamernik (10), Cebulj (12), Kovacić (libero).

W drugim spotkaniu grupy A Belgia mierzyła się z Argentyną. Belgowie, którzy byli stawiani w roli faworyta w tym spotkaniu, nie zawiedli i sprawnie pokonali rywala 3:1.
Pierwszy set rozpoczął się spokojnie ze strony obu drużyn. W pewnym momencie to Argentyńczycy po dobrej grze Conte i Gonzaleza przejęli inicjatywę (8:10). Belgowie szybko jednak się obudzili i po drugiej przerwie technicznej zaczęli pokazywać swoją siłę. Drogę do wygrania seta otworzyły im bloki Van De Voorde, który doskonale spisywał się w tym elemencie. Belgia wygrała pierwszą partię 25:19 i objęła prowadzenie w meczu.
Początek drugiej odsłony meczu był podobny do pierwszej: obie drużyny grały punkt za punkt. W drużynie Belgów wyróżniali się Deroo i Van den Bries, natomiast trener Velasco nie zdecydował się na zmiany, mimo że drużyna belgijska wyraźnie czytała rozgrywającego argentyńskiego DeCecco (15:16). Pod koniec seta mieliśmy lustrzane odbicie pierwszej partii: kilka świetnych bloków i podopieczni trenera Anastasiego mogli cieszyć się z triumfu w drugiej odsłonie (25:19).
Trzeciego seta lepiej rozpoczęli Argentyńczycy, którzy prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:5. Belgowie grali spokojnie, szanowali piłkę i udało im się wyrównać wynik seta (14:13). W pewnym momencie poczuli się jednak za pewnie, zaczęli popełniać błędy, które pozwoliły Argentynie odskoczyć na kilka oczek, a dzięki dobrej postawie Conte i Zanottiego, doszło do czwartej partii.
Ogromnym atutem Belgów był blok, wypracowali oni sobie czteropunktową przewagę (4:8) dzięki temu elementowi już na początku kolejnej partii. Argentyna próbowała odzyskać kontrolę nad setem przy zagrywkach Sole, jednak im się to nie udało. Po drugiej przerwie technicznej Belgowie całkowicie przejęli kontrolę nad spotkaniem i to oni triumfowali w drugim meczu grupy A dzisiejszego dnia.
Belgia – Argentyna 3:1 (25:19, 25:19, 22:25, 25:19)
Belgia: Deroo, Van De Voorde, Van Den Dries, Rousseaux, D’hulst, Verhees, Stuer (libero) oraz Ribbens (libero), Tuerlinckx, Lecat, Valkiers;
Argentyna: Loser, J.L. Gonzalez, Conte, Sole, Poglajen, De Cecco, A. Gonzalez (libero) oraz Fernandez (libero), Cavanna, Zanotti, Lima
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna
Post Mistrzostwa Świata, grupa A: Zwycięstwa Słowenii i Belgii pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MŚ, grupa D: Świetny początek Polaków pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Pierwszy mecz na Mistrzostwach Świata lepiej rozpoczęli Biało-Czerwoni: od początku objęli oni prowadzenie 3:0 po sprawnych atakach Kubiaka i Szalpuka, a także Kurka. Po znakomitym gwoździu Piotra Nowakowskiego było już 4:1. Na pierwszej przerwie technicznej nasi zawodnicy mieli pięć punktów przewagi nad rywalem (8:3). Kubańczycy po powrocie na boisko zaczęli niwelować straty (10:7), ale nasza drużyna zachowała zimną krew i seria skutecznych bloków (7:12, 7:13) pozwoliła na nowo odbudować przewagę. Gracze z Kuby popełniali błędy, natomiast Polacy spokojnie wykorzystywali sytuacje do wypunktowania rywala, co skutkowało ośmiopunktową przewagą Biało-Czerwonych na drugim time-oucie po ataku ze środka w kontrze Kochanowskiego (16:8). Nasi zawodnicy skutecznie powiększyli dystans do rywala dzięki skuteczności Szalpuka (19:9), który wyróżniał się dziś w polskim zespole. Kubańczycy pod koniec seta rzucili się w pogoń punktową za Polakami, zmniejszyli różnicę między drużynami do pięciu oczek (22:17), lecz to wszystko, na co było ich stać w tej partii. Popsuta zagrywka i dobry blok Biało-Czerwonych dał Polsce pierwszą piłkę setową na tych Mistrzostwach (17:24). Ostatecznie podopieczni trenera Heynena wygrali pierwszego seta 25:18 i to oni mogli cieszyć się z prowadzenia 1:0 w meczu.
Drugą odsłonę oba zespoły rozpoczęły równo. Dopiero po świetnej zagrywce Szalpuka Polakom udało się osiągnąć dwupunktową przewagę (4:6). Niesieni dobrą zagrywką młodego przyjmującego, Biało-Czerwoni dwukrotnie zatrzymali na siatce Kubańczyków (4:7, 4:8) i prowadzili na pierwszej przerwie technicznej czterema oczkami (4:8). Polscy zawodnicy przewyższali Kubańczyków w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, a do tego popełniali znacznie mniej błędów od rywali. Po kolejnym, fatalnym serwisie Herrery było już 15:10. Siatkarze z Ameryki Północnej, tak jak w poprzednim secie, próbowali zniwelować straty i kiedy na środku siatki zatrzymany został Nowakowski (17:15), to serca wszystkich kibiców zadrżały. Sprawy w swoje ręce szybko jednak wziął Szalpuk (19:16), a chwilę później Biało-Czerwoni popisali się świetnym blokiem (20:16). Przewaga powiększyła się po dwóch błędach kubańskich zawodników (22:17). Piłkę setową w drugiej partii naszej drużynie dał niezawodny dziś Artur Szalpuk atomowym serwisem (24:18). Drugą partię zakończył atakiem po bloku Michał Kubiak i Polacy objęli prowadzenie w spotkaniu 2:0.
Trzecia odsłona rozpoczęła się dla nas niezbyt dobrze. Już na samym początku Kubańczycy objęli prowadzenie 3:0. Szybko jednak odrobili straty dzięki skutecznemu blokowi, który niewątpliwie był dzisiaj jednym z naszych największych atutów (3:3). Nie do zatrzymania był Artur Szalpuk, który wyprowadził nasz zespół na dwupunktowe prowadzenie (5:3). Rywalom udało się jednak odrobić straty (9:9) i od tej pory gra toczyła się punkt za punkt. W naszej drużynie dobrze spisywali się środkowi Kochanowski i Nowakowski natomiast u Kubańczyków poziom gry trzymał Herrera. Na drugiej przerwie technicznej mieliśmy punkt przewagi po potężnym asie serwisowym Kubiaka (15:16). Po powrocie na boisko jednak nasza gra zaczęła się sypać i kiedy Kochanowski uderzył w aut (17:20) sytuacja zrobiła się poważna. Ciężar gry w tym momencie na swoje barki wziął Szalpuk, któremu udało się zniwelować straty do jednego oczka (19:20), jednak nasze błędy w zagrywce i przyjęciu spowodowały, że to Kubańczycy prowadzili 23:20. Doskonała kontra naszego rywala dała im piłkę setową (20:24). Ostatecznie Kuba zwyciężyła w trzeciej partii po ataku Lopeza (25:21) i wygrywaliśmy już tylko 2:1.
Czwartego seta również rozpoczęliśmy źle- po naszych błędach siatkarze z Ameryki Północnej prowadzili już 4:1. Był to także okres złej gry Kubiaka, który najpierw popełnił błąd w przyjęciu, potem natomiast złym zagraniem pozbawił nas punktu. Na pierwszej przerwie technicznej Kuba prowadziła 8:4. Na szczęście był element, który dzisiaj nie zawodził w naszej drużynie – blok, dzięki któremu udało się nam odrobić część strat (8:9). Swoją postawę polepszył także Kubiak, który doprowadził do remisu (9:9). Chwilę później nasz kapitan popisał się punktową zagrywką (12:10) i nasz zespół zaczął wracać do gry z dwóch poprzednich setów. Chwilę potem Szalpuk zdobył punkt z przechodzącej piłki (13:10) i Polacy zaczęli budować przewagę. Po ataku Herrery w aut było już 16:10 dla Biało-Czerwonych. Kiedy Kubiak obił ze środka z drugiej linii kubański blok (20:12) dla wszystkich stało się jasne, że naszych graczy w tym meczu już nic nie powstrzyma. Ostatecznie zwyciężyliśmy czwartego seta 25:14 i tym samym doskonale rozpoczęliśmy Mistrzostwa Świata, na których bronimy tytułu. Jest to dobry prognostyk przed kolejnym meczem, który odbędzie się już jutro- Polacy zmierzą się z Portoryko o 16:00.
Polska – Kuba 3:0 (25:18, 25:19, 21:25, 25:14)
Kuba: Marlon Yang Herrera, Javier Octavio Concepcion Rojas, Miguel David Gutierrez Suarez, Adrian Eduardo Goide Arredondo, Roamy Raul Alonso Arce, Miguel Angel Lopez Castro, Yonder Roman Garcia Alvarez (libero).
Polska: Bartosz Kurek, Piotr Nowakowski, Fabian Drzyzga, Artur Szalpuk, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski, Paweł Zatorski (libero).
Polacy mieli 54% skuteczności w ataku, przy 41% Kubańczyków. Dobre przyjęcie utrzymywało się w naszej drużynie na poziomie 53%, natomiast w drużynie naszych rywali 43%. Największą skuteczność w ataku w naszym zespole miał Piotr Nowakowski(71%), natomiast zaraz za nim uplasował się Artur Szalpuk z 59% skuteczności. Warto dodać że młody przyjmujący zdobył w dzisiejszym spotkaniu 27 punktów i był bez wątpienia najlepszym graczem po naszej stronie siatki w dzisiejszym spotkaniu.
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna, twitter.com/PolskaSiatkowka
Post MŚ, grupa D: Świetny początek Polaków pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post MHJW: Rosjanie górą po pięciosetowym boju pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
Mecz lepiej rozpoczął się dla graczy Sbornej, którzy po bloku Wolwicza (7:4) wypracowali sobie małą przewagę nad rywalem. Na pierwszej przerwie technicznej prowadzili oni 8:5. Rosjanie nie zwalniali tempa i kiedy zatrzymany został Hoag (12:7), Stefan Antiga zmuszony był poprosić o przerwę. Dystans zwiększył się po punktowej zagrywce naszych wschodnich sąsiadów (14:7) i to oni pewnie zmierzali po zwycięstwo w premierowej odsłonie meczu. Kanadyjczykom udało się nieco odrobić straty po dobrym serwisie Erica Loeppky’ego (18:14), jednak to nie wystarczyło, aby ekipa Antigi była w stanie powalczyć w pierwszym secie z Rosją. Ta skończyła się efektownym atakiem Kurkajewa (25:17) i to Sborna objęła prowadzenie w meczu 1:0.
Drugą partię lepiej zaczęła Kanada, która po dobrym bloku Sclatera na Michajłowie prowadziła 5:2. Świetny atak Kanadyjczyków ze środka pozwolił utrzymać dystans (3:6). Podopieczni Stefana Antigi ambitnie walczyli z Rosjanami, czego skutkiem było uzyskanie pięciopunktowej przewagi (8:13), a gracze z Ameryki Północnej pokazywali się od najlepszej strony. Sbornej udało się jednak po zagraniu Wołkowa (15:17) odrobić straty i francuski szkoleniowiec musiał interweniować. Niewiele jednak to pomogło, bo po chwili Sclater pomylił się w ataku i na tablicy wyników zagościł remis 18:18. Antiga po raz drugi próbował ratować sytuację przerwą na żądanie, jednak Rosjanie byli bezlitośni- po dwóch skutecznych blokach to oni prowadzili 20:18. Kanadyjczycy nie byli już w stanie dogonić wyniku i pomimo prowadzenia przez cały set kilkoma punktami, końcówka należała do Sbornej. Drugą partię zakończyła rosyjska ściana, która zatrzymała kanadyjskiego atakującego (25:22) i to Rosja objęła prowadzenie w meczu 2:0.
Trzecią odsłonę meczu obie drużyny rozpoczęły równo. Na pierwszej przerwie technicznej minimalnie lepsi byli Kanadyjczycy (6:8). Prowadzenie to utrzymywało się przez sporą część seta, lecz tak jak w poprzedniej partii, im bliżej było końcówki, tym więcej błędów popełniali zawodnicy z Ameryki Północnej. Rosjanom udało się odrobić straty (16:17) i gra rozpoczęła się na nowo. Wiele pomogło pojawienie się zadaniowo na boisku Jasona DeRocco, który swoją zagrywką zdobył punkt i Kanadzie udało się odskoczyć od rywala (17:21). Tej przewagi Sborna już nie odrobiła, a pierwszą piłkę setową dał swojej drużynie Vernon-Evans, obijając blok przeciwnika. Dotknięcie siatki zakończyło trzecią partię, a tym samym dało Kanadyjczykom nadzieję na przedłużenie meczu, bo przegrywali oni już tylko 1:2.
Czwarty set rozpoczął się równo dla obu zespołów. To jednak zmieniło się po pierwszej przerwie technicznej, kiedy Kanadyjczycy zaczęli dominować nad Rosjanami w każdym elemencie i zmierzali po zwycięstwo w czwartej partii i doprowadzenie do tie-breaka. Rosja jednak nie poddawała się i po dobrym ataku Wołkowa i pomyłce Hoaga było już tylko 15:17. Sborna popisała się pięknym blokiem na Vernonie-Evansie (18:19) i już tylko jeden punkt dzielił obie drużyny. Rosjanie nie potrafili jednak wykorzystać swoich szans i przez popełnione błędy przegrali czwartą partię, która zakończyła się pewnym atakiem z prawego skrzydła Kanadyjczyków (21:25). Tym samym kibiców w Tauron Arenie czekał tie-break.
Ostatni set lepiej rozpoczęli gracze Stefana Antigi- po efektownym bloku prowadzili już 4:2, niesieni wygranymi z poprzednich partii. Rosjanie szybko jednak odrobili straty (4:4) po ataku Kurkajewa. Chwilę później podwójny blok zatrzymał Kanadyjczyków w ataku, a Stefan Antiga poprosił o przerwę dla swoich zawodników. Po ataku Hoaga w aut był już 8:4 dla Sbornej. Kanada jednak wciąż walczyła, a Vernon-Evans zmniejszył dystans do Rosjan na trzy oczka (10:7). Po pięknym pojedynczym bloku siatkarzy z Ameryki Północnej, który dawał nadzieję na dogonienie rywala, popsuli kolejny serwis (11:8). Rosjanie jednak popełnili błąd, który mógł ich sporo kosztować- dotknęli siatki (12:10). Po udanym ataku Hoaga było już tylko 13:12. Po chwili Kanadyjczycy popisali się pięknym blokiem i z przewagi Rosjan nic nie zostało (13:13). Niestety dla nich w następnej akcji pomylili się w ataku, dając Rosjanom pierwszą piłkę meczową. W kolejnej akcji jednak Hoag już się nie pomylił (14:14), a kibiców zgromadzonych w Tauron Arenie czekała gra na przewagi. Wołkow nie trafił w blok rywala i to zawodnicy z Ameryki Południowej stali przed szansą wygrania spotkania (14:15). Znów jednak nie wykorzystali swojej szansy przez popsutą zagrywkę (15:15). Po kilku niezwykle emocjonujących wymianach i pełnych ofiarności akcjach, to Rosjanom udało się zablokować Vernona-Evansa (21:19) i to Rosja była górą w tie-breaku, a tym samym w całym spotkaniu. Obie drużyny należy pochwalić za niezwykłą walkę oraz doskonałe widowisko, jakie stworzyli krakowskim kibicom.
Rosja – Kanada 3:2 (25:17; 25:22; 22:25, 21:25, 21:19)
Rosja: Kovalew, Volvich, Volkow, Biereżko, Michajlow, Kurkajew, Verbov (libero).
Kanada: Hoag, Blankenau, Sclater, Vigrass, Szwarc, Loeppky, Marshall (libero).
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf.własna
Post MHJW: Rosjanie górą po pięciosetowym boju pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>Post W tym roku nie odbędzie się Memoriał Zdzisława Ambroziaka pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>
fot.facebook.com/Fundacja-im-Zdzisława-Ambroziaka
Oto treść oświadczenia:
Zespół fundacji z przykrością informuje, że nie odbędzie się XII Memoriał Zdzisława Ambroziaka.
Decyzja była niezwykle trudna tym bardziej, że przez minione 12 lat zyskaliśmy nie tylko partnerów współorganizujących, ale i przyjaciół. Dzięki wam mogliśmy realizować turnieje na najwyższym poziomie.
Mamy nadzieję, że Memoriał powróci w przyszłym roku.
Tymczasem gorąco dziękujemy za wszystkie minione lata. To był zaszczyt i przyjemność,
do zobaczenia.
Zdzisław Ambroziak był wybitnym siatkarzem, na swoim koncie zapisał 220 występów w reprezentacji Polski, z którą zdobył srebrny medal Pucharu Świata (1965), brąz Mistrzostw Europy (1967) oraz dwukrotnie uczestniczył w Igrzyskach Olimpijskich. Po zakończeniu kariery sportowej rozpoczął pracę jako dziennikarz oraz komentator, zajmował się głównie siatkówką i tenisem.
Pierwsza edycja Memoriału miała miejsce w 2006 roku, dwa lata po śmierci Ambroziaka. W turnieju brały udział najlepsze drużyny z polskiej PlusLigi, ale nie tylko: uczestnikami były także silne zespoły europejskie, jak Arkas Izmir czy Sir Safety Perugia. Ostatnią edycję wygrał Indykpol AZS Olsztyn, który pokonał w finale Trefl Gdańsk.
Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: facebook.com/Fundacja-im-Zdzisława-Ambroziaka
Post W tym roku nie odbędzie się Memoriał Zdzisława Ambroziaka pojawił się poraz pierwszy w Volley Flash.
]]>