Wokół parkietu – Leon w kadrze?

Nadszedł czas, aby w naszym cyklu poruszyć gorący temat ostatnich dni, tygodni, a nawet miesięcy. Gra Wilfredo Leona w biało-czerwonych barwach naszego kraju. Dyskusja dotycząca byłego reprezentanta Kuby prawdopodobnie będzie trwała bardzo długo. My porozmawiamy o tym dzisiaj, zastanówmy się razem czy chcemy, aby Leon grał dla nas i naszego narodu.

Sytuacja Wilfredo Leona dzieli i będzie dzieliła polskich kibiców. Ile osób tyle opinii. W ostatnich dniach były reprezentant Kuby otrzymał polskie obywatelstwo. Według przepisów za dwa lata będzie mógł reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej. Można oczywiście tę procedurę przyspieszyć i to próbuje zrobić jego menadżer, tak aby Leon mógł zagrać na przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich jako Polak.

Aspekt sportowy
Nikogo nie trzeba chyba przekonywać o umiejętnościach niespełna 22-letniego siatkarza. Zawodnik aktualnie występuje w Zenicie Kazań, był kluczową postacią tego zespołu w Final Four Ligi Mistrzów 2015. Można nawet rzec, że wygrał to trofeum w pojedynkę. Leon to jeden z najlepszych przyjmujących świata. Jest bardzo ofensywnie przysposobionym graczem, dysponującym bardzo dobrym atakiem i zagrywką. Jednocześnie dobrze prezentuje się w grze defensywnej: przyjęciu i obronie.

Po Final Six Ligi Światowej 2015 moim zdaniem w Polsce nie mamy tak dobrego i kompletnego zawodnika. Brakuje naszej kadrze siły na skrzydłach, sam Bartek Kurek, to za mało. Wilfredo Leon jest siatkarzem, którego potrzebuje nasze reprezentacja, mówię o walorach sportowych. Mając go w kadrze weszlibyśmy na wyższy poziom. Aktualną siłą naszej kadry jest zespołowość, jeżeli uzupełnilibyśmy ją odpowiednim wkomponowaniem wielkiego talentu Leona, moglibyśmy rządzić światową siatkówką przez lata, ponieważ dysponujemy młodym składem i mnóstwem uzdolnionej młodzieży.

Aspekt pozasportowy
Naturalizowanie zagranicznych graczy to w naszym kraju temat wywołujący spore emocje. Przypomnijmy sobie sytuację przed Euro 2012, gdy w biało-czerwonych barwach zadebiutowali mający polskie korzenie piłkarze, m.in. Sebastian Boenisch, Damien Perquis czy Ludovic Obraniak. U nich wszystkich w żyłach płynęła jednak w mniejszym lub większym stopniu krew Polaków. Mimo to niektórzy nazywali ich „farbowanymi lisami”. Przykładami czarnoskórych, naturalizowanych zawodników są: Emmanuel Olisadebe, Roger Guerreiro, Thomas Kelati i David Logan. Wszyscy Ci gracze (piłkarze i koszykarze) za długo jednak naszych barw nie reprezentowali.

Wielu Polaków chce, aby ich kraj na arenie międzynarodowej reprezentowali zawodnicy urodzeni w Polsce, którzy za swoją reprezentację oddaliby wszystko. Czasami jednak może okazać się, że zawodnikowi naturalizowanemu, który stracił możliwość gry dla swojego kraju i bardzo dużo zawdzięcza swojej „nowej” ojczyźnie, bardziej zależy na kraju, który wyciągnął do niego rękę niż temu, który spędził w nim całe swoje życie.

Słuchając Wilfredo Leona ma się wrażenie, że chłopakowi naprawdę Polska jest bardzo bliska, zrezygnował z propozycji reprezentowania innych krajów za pieniądze, bo jak twierdzi czuje się przywiązany do naszego kraju i nie zależy mu na pieniądzach, jak wiemy ma podpisany lukratywny kontrakt z rosyjskim gigantem. Po ucieczce z Kuby mieszkał w naszym kraju 2 lata, więc poznał w jakimś stopniu naszą kulturę, ma dziewczynę Polkę (podobnie jak Olisadebe). Zarzucamy mu, że nie zna Polaków, moim zdaniem jest to nieprawda. Chcecie, żeby grał w polskim klubie, ale podobno nikt nie złożył mu propozycji gry po zakończeniu jego karencji.

Osobiście jestem za powołaniem Wilfredo Leona, bo czy czuliście się gorzej, nie okazywaliście radości, gdy Olisadebe strzelał dla nas bramki? Ja czułem się tak samo. Taki gracz jak były reprezentant Kuby to zawodnik z najwyższej światowej pułki, aktualnie w naszym kraju siatkarzy tej klasy można policzyć na palcach jednej ręki. Myślę, że po zdobyciu Mistrzostwa Świata wszyscy popadliśmy w samo zachwyt, myślimy, że jesteśmy światową potęgą. Uważam, że tak nie jest, dużym atutem naszej drużyny podczas zeszłorocznej imprezy była zespołowość (przy tak długim i wyczerpującym turnieju to bardzo ważne) oraz własna publiczność. Jakby taką imprezę zorganizować w Iranie, podopieczni Slobodana Kovaca prawdopodobnie zdobyliby medal, może też złoty. Uważacie, że ten kraj jest najlepszy na świecie, że jest wśród najlepszych 5-8 reprezentacji świata?

Jeżeli jednak Leon miałby zagrać z biało-czerwoną flagą na piersi to chciałbym, aby potrafił zaśpiewać i rozumiał nasz hymn, a także żeby mówił po polsku. To jest dla mnie osobiście bardzo ważne i myślę, że dla wielu z Was także.

Autor: Marcin Krutczenko
Źródło: Opracowanie własne

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*