WGCC: Brazylia wygrywa z USA po pięciosetowym pojedynku

W przedostatnim dniu zmagań w Pucharze Wielkich Mistrzów, trwającym właśnie w Japonii, reprezentacja Brazylii pokonała po niezwykle zaciętym meczu Stany Zjednoczone. Bohaterem, którym pomógł Canarinhos w zwycięstwie był Wallace, który zdobył atakiem 19 punktów, a do tego trzy razy skutecznie zatrzymał rywala blokiem. W drużynie Stanów Zjednoczonych najskuteczniejszy był Matthew Anderson(27 oczek).

Brazylia-USA 3:2(28:26, 15:25, 25:20, 22:25, 15:13)

Spotkanie rozpoczął zdecydowany atak Wallace’a po prostej. Do pierwszej przerwy technicznej drużyny grały punkt za punkt, natomiast podczas niej o jedno oczko lepsi byli Amerykanie, za sprawą punktowej zagrywki Christiansona. Świetne rozegranie Bruno i jeszcze lepszy atak Wallace’a z drugiej linii doprowadziły znów do remisu. Siatkarze USA zdołali jednak zbudować trzypunktową przewagę(14:11) dzięki swojej dobrej grze w bloku oraz nieudanym ataku Lucarelliego. Wtedy o czas poprosił trener Brazylii Dal Zotto. Time-out dał pożądany efekt, ponieważ tuż po nim zagrywkę zepsuł Aaron Russell.Na drugiej przerwie technicznej USA prowadziło 16:13 po świetnym ataku rozgrywającego Christiansona. Ich przewaga się powiększała(17:13), coraz śmielej atakowali Taylor Sander i Matthew Anderson. Chwilę jednak siatkarze Johna Sparowa popełnili błąd dotknięcia siatki przy bloku, a akcję później znakomitym serwisem popisał się Lucarelli. Przewaga stopniała do dwóch punktów(17:15). Canarinhos dzielnie walczyli aby odrobić straty i w końcu im się to udało: Po dobrym bloku Lucasa na Andersonie był remis 19:19. Wtedy szkoleniowiec Amerykanów poprosił o przerwę. Końcówka seta była niezwykle emocjonująca. Piłkę setową pierwsi w górze mieli Brazylijczycy, jednak Sander zablokował Wallace’a i to Stany były bliżej wygrania seta. Christianson jednak popsuł zagrywkę i tablicy wyników znów zagościł remis. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 28:26 dla Brazylijczyków po ataku Wallace’a.

Drugą partię doskonale zaczęli Amerykanie i prowadzili oni 4:0 już na samym początku. Brazylia nie potrafiła sobie poradzić ze z dobrą zagrywką przeciwnika, nie mogli także przebić się przez ich blok ani zatrzymać siatkarzy Johna Sparowa. Na pierwszej przerwie technicznej przegrywali oni 2:8. Zawodnicy z Ameryki Północnej tylko powiększali przewagę(16:9), a Brazylia nie przypominała drużyny z poprzedniej partii w żadnym z elementów. Set zakończył się bez historii, wynikiem 25:15 dla USA.

W trzecią odsłonę meczu świetnie weszli Brazylijczycy, rozpoczynając od prowadzenia 4:0. Jednak dzięki dobrym atakom i pasywnym blokom na pierwszej przerwie technicznej przegrywali już tylko 5:8. Dobrze spisywał się Matt Anderson, który dzięki swojej postawie zniwelował przewagę do dwóch oczek(9:11). Od tej pory gra toczyła się punkt za punkt, jednak to Brazylia była zawsze z przodu(18:15). Stany jednak dzięki świetnym atakom i punktowym blokom zaczęły odrabiać stratę(17:18). Wtedy o czas poprosił de Zotto. To pomogło, ponieważ jego podopieczni poprawili grę i nie pozwolili doprowadzić przeciwnikowi do remisu. Przy stanie 21:19 doskonałą zagrywkę posłał Lucarelli i po tym ciosie Amerykanie nie zdołali się już pozbierać. Set zakończył się wygraną Brazylijczyków 25:20.

Czwarty set rozpoczął się od gry punkt za punkt. Żadna z drużyn nie potrafiła zbudować przewagi. Na pierwszej przerwie technicznej skromnie prowadzili Brazylijczycy(8:7). Po niej jednak skutecznie atakował Wallace i podopieczni trenera de Zotto mieli dwa punkty więcej od rywala(9:7). Siatkarze z USA jednak szybko to odrobili i znów gra toczyła się oczko za oczko. Dzięki dobremu atakowi po bloku jednak to Canarihnos znów odskoczyli rywalowi(20:18). Wszystko jednak zmieniło się, gdy przy stanie 22:21 na zagrywkę wszedł Matthew Anderson. Jego dobre zagrywki, a także ataki z przechodzących piłek Maxa Holta sprawiły, że Stany uciekły spod topora(24:22). Set zakończył właśnie wyżej wspomniany środkowy atakiem z nieprzyjętej piłki.

Piąta partia zaczęła się od dobrego ataku Aarona Russella.Żadna z drużyn nie osiągnęła wysokiej przewagi. Na pierwszej przerwie technicznej jednym punktem prowadziła Brazylia. Chwilę po niej niesamowitym rozegraniem do Lucasa popisał się Bruno i Canarinhos objęli dwupunktowe prowadzenie(9:7). Wtedy o przerwę poprosił John Sparrow. Gra toczyła się naprzemiennym zdobywaniem punktów przez obie drużyny, chociaż to Brazylijczycy mieli wciąż dwa punkty przewagi.Jednak w jednym z kluczowych momentów meczu Lucarelli pomylił się i na tablicy pojawił się remis 12:12. Wtedy trener De Zotto zdecydował się na zmianę: za Mauricio pojawił się Isac. Pomimo tego, że Stany ciężko pracowały, żeby odrobić stratę, straciły ją w kilka sekund: po wybloku na Andersonie i dobrym ataku Wallace’a w sam środek boiska Brazylijczycy mieli piłkę meczową. Atakujący USA obronił jednak swoją drużynę dobrym atakiem i wszystko zależało od zagrywki Sandera. Ten jednak zagrał zbyt miękko i wszystko atakiem po bloku skończył wspominany wielokrotnie Wallace. Brazylia zwyciężyła ze Stanami Zjednoczonymi 15:13 i w całym pojedynku 3:2. Są oni teraz liderami całego Pucharu Wielkich Mistrzów, a jutro czeka ich spotkanie z teoretycznie najsłabszą w stawce Japonią.

 

Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*