Tomasz Fornal: Lubię mecze i mógłbym je grać co tydzień

Wczoraj Cerrad Czarni Radom w spotkaniu 13.kolejki Plusligi podjęli u siebie zespół Trefla Gdańsk. Podopieczni trenera Anastasiego pokonali gospodarzy w czterech partiach i wrócili na Pomorze z kompletem punktów na koncie. Po zaciętym meczu chwilę na rozmowę poświęcił nam przyjmujący drużyny Wojskowych, Tomasz Fornal.

Volley Flash: Niestety dzisiejsze spotkanie nie poszło po Waszej myśli i te pierwsze dwie partie należały do Trefla Gdańsk. Co w głównej mierze o tym zadecydowało?

Tomasz Fornal: Słabo graliśmy, przeciwnik nie pozwolił nam w pierwszym secie nawet dojść do granicy 20 punktów. Gdańszczanie lepiej grali w tych partiach i zasłużenie wygrali. W pewnych momentach prowadziliśmy kilkoma punktami, ale potem kilka serii dobrych zagrywek flotem zmieniało ten wynik. To tak jakby przygwoździło za każdym razem nasz zespół, a rywale wypracowywali wtedy przewagę, której my potem nie potrafiliśmy dogonić.

Po tej dziesięciominutowej przerwie zaczęliście lepiej grać i wygraliście trzeciego seta, jednak w tym czwartym znowu czegoś zabrakło, czego?

To prawda, lepiej graliśmy, wygraliśmy tego trzeciego seta. Dobrze zagraliśmy w nim w zagrywce, ataku. Był to naprawdę dobry set w naszym wykonaniu. Całkiem nieźle zaczęliśmy czwartą partię, prowadziliśmy chyba 13:10, ale potem znowu coś siadło i przeciwnik uciekł nam na pięć, sześć punktów, staraliśmy się go gonić, ale ciężko się goni taki zespół jak Trefl.

Jakie elementy gry zadecydowały o tym, że to Trefl wygrał ten mecz?

Gdańszczanie bardzo dobrze atakowali na wysokich piłkach, naprawdę grali mądrze. Nie szukali zawsze boiska i grali z blokiem. Wydaje mi się, że mieli atak lepszy od nas. Może też więcej szkód wyrządzili nam w zagrywce jeśli popatrzymy na cały mecz.

Niestety dzisiejsze spotkanie musieliście rozegrać w dużym osłabieniu, graliście bez kontuzjowanych: Michała Filipa i Kamila Kwasowskiego, było to dla Was duże utrudnienie?

Michał Filip był pierwszym naszym atakującym, ale Kuba Ziobrowski całkiem nieźle go dzisiaj zastąpił. W Lubinie wszedł w trakcie meczu i nie czułem żadnej różnicy w naszej grze. Wiadomo kontuzje to są takie rzeczy, które można powiedzieć drużynę dołują, deprymują, bo to nie jest miła sytuacja gdy w ciągu jednego dnia traci się dwóch zawodników. Muszą też przez to inaczej wyglądać treningi, ale musimy zdawać sobie sprawę z tego, że każdy może złapać jakąś kontuzję. Urazy występują w życiu każdego sportowca i trzeba sobie z tym jakoś radzić.

Kontuzja Michała Filipa jest poważna i nie wystąpi na boisku jeszcze przez jakiś czas, jest to dla Was duży problem?

No niestety nie będzie go dłużej z nami na boisku. Nie wiem jeszcze przez jaki okres czasu nie zagra. Jednak tak jak mówię, Kuba Ziobrowski jest to dobry zawodnik, który na pewno udowodni, że nie jest gorszy i być może pokaże, że jest nawet lepszy od Michała Filipa.

Kolejne spotkanie zagracie z Łuczniczką Bydgoszcz dopiero 22 grudnia, więc będziecie mieli trochę czasu na odpoczynek i regenerację?

Trochę na pewno tak. Jutro dostajemy wolne, sądzę, że następny weekend też, możemy mieć teraz jakiś dłuższy okres wolnego. Nie wiem tak naprawdę, nie znam jeszcze dokładnego planu treningowego, ale na pewno przyda nam się taki odpoczynek. Jak się trenuje w mniej osób to większa jest intensywność treningu, więcej trzeba wykonywać powtórzeń, bo nie ma tych innych zawodników. Ja lubię mecze i mógłbym je grać co tydzień, mi to nie przeszkadza. Dla mnie mecze mogłyby zastąpić te treningi i moglibyśmy cały czas rozgrywać spotkania.

Zajmujecie obecnie 11. miejsce w PlusLidze, na pewno nie spełnia to Waszych oczekiwań i liczyliście na lepszy wynik przed sezonem.

Oczywiście, że nie spełnia. Oczekiwania przed sezonem były żeby powalczyć o tę szóstkę, nie mówię, że byliśmy faworytami do tego. Chcieliśmy powalczyć o nią, szóste, siódme, czy ósme miejsce byłoby dla nas dobre. No ale jak się zaczyna tak sezon jak my, przegrywaliśmy spotkania z tymi teoretycznie słabszymi drużynami no to niestety jest jak jest. Taki jest sport, jak się nie wykorzystuje swoich szans to trzeba potem gonić i wygrywać z takimi drużynami jak Trefl, Skra, ZAKSA, z tymi zespołami z pierwszej ósemki naszej ligi. Na razie to też nam nie wychodzi, bo ugraliśmy dwa punkty z Lubinem, punkt ze Skrą, wygraliśmy u siebie z Olsztynem i na tym się kończą nasze zwycięstwa z lepszymi drużynami.

W tym roku organizowany jest Mecz Gwiazd PlusLigi, w którym wystąpisz, cieszysz się z takiego wyróżnienia?

Pewnie, że tak. Kiedyś marzyłem o tym żeby grać w PlusLidze i to marzenie się też już spełniło. Pamiętam jak oglądałem Mecz Gwiazd i Bartek Kurek wygrał w nim konkurs wbijania gwoździa, ja byłem wtedy jeszcze chłopakiem, który tak naprawdę nie myślał, że tak ta kariera się potoczy i będzie teraz w takim miejscu. Jakby wtedy mi ktoś powiedział, że w kolejnym Meczu Gwiazd wystąpię to bym się zaśmiał i mu odpowiedział „co ty gadasz człowieku, nie ma na to szans”. Teraz się cieszę, będzie na pewno super zabawa i mam nadzieję, że kibice tak jak my będą się też dobrze bawić.

W wakacje zdobyłeś Mistrzostwo Świata Juniorów, marzysz teraz o tym by wystąpić w tej rangi imprezie z reprezentacją seniorów już we wrześniu?

Mam z tyłu głowy jakieś takie nadzieje, że może trener, który będzie trenował reprezentację Polski da mi taką szanse i będę miał możliwość by pokazać swoje umiejętności. Czas jednak pokaże, teraz trwa PlusLiga i trzeba się skupić, żeby jak najlepiej w niej wypaść, zdobyć jak najwięcej punktów i zająć jak najwyższe miejsce.

Dziękuję za rozmowę.
Dla volleyflash.pl rozmawiała Angelika Golubek.

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*