MŚ: Polacy w finale Mistrzostw Świata!

W drugim półfinale reprezentacja Polski zmierzyła się ze Stanami Zjednoczonymi. Mecz kosztował obie drużyny wiele emocji, jednak więcej zimnej krwi zachowali podopieczni Vitala Heynena, dzięki czemu po raz drugi z rzędu zagrają w finale Mistrzostw Świata! O złoto – podobnie jak cztery lata temu – zmierzą się z reprezentacją Brazylii!

Świetne otwarcie Polaków
Mecz lepiej rozpoczęli Amerykanie (1:4), jednak już po chwili w ich szeregi wkradły się błędy, co pomogło biało-czerwonym wyjść na prowadzenie (8:6). Po chwili ich przewaga wzrosła do siedmiu punktów (14:7) dzięki bardzo dobrej postawie w kontrach, w polu zagrywki oraz w bloku. Podopieczni Johna Sperawa usiłowali jeszcze odrobić straty (14:10), jednak ilość ich błędów mnożyła się i byli tym samym bezradni wobec silnych zagrywek oraz skutecznych bloków Polaków, co doprowadziło do tego, że stracili pięć punktów z rzędu (19:10). Pod koniec seta w polskie szeregi weszła dekoncentracja, co jednak nie przeszkodziło siatkarzom prowadzonym przez Vitala Heynena w rozstrzygnięciu tej partii na swoją korzyść (25:22).

Spokój przepisem na przewagę Amerykanów
Na starcie drugiego seta minimalną przewagę utrzymywali reprezentanci USA (6:8, 10:13). Świetne ataki Artura Szalpuka i Bartosza Kurka oraz bloki: Piotra Nowakowskiego na Davidzie Smithu i wspomnianego Kurka na Aaronie Russellu okazały się krokami do osiągnięcia prowadzenia na drugiej przerwie technicznej (16:14). W grę biało-czerwonych wkradł się jednak chaos, który dla Amerykanów okazał się wiatrem w ich żagle – Russell, Taylor Sander oraz Maxwell Holt przyczynili się do ucieczki punktowej ich drużyny (17:21). Wykorzystywanie kontr oraz czujność na siatce były dla nich kluczem do zwycięstwa w tej odsłonie (20:25).

Ambitna pogoń, ale bez powodzenia
Otwarcie trzeciej partii znowu należało do reprezentantów Stanów Zjednoczonych (5:7), jednak dzięki udanej kontrze i bardzo szczęśliwej zagrywce Polakom udało się doprowadzić do remisu (7:7). Biało-czerwoni zaczęli popełniać błędy własne, co bezlitośnie wykorzystali ich przeciwnicy – po bloku Aarona Russella na Bartoszu Kurku, błędzie Jakuba Kochanowskiego w ataku i asie serwisowym Taylora Sandera było 9:15. Wejście Dawida Konarskiego, który pokazał się z dobrej strony na zagrywce oraz w ataku, nieco uspokoiło grę reprezentacji Polski (15:17), natomiast jej wzmożona aktywność w bloku i kontrze umożliwiła odrobienie strat (22:22). Atak Kurka w aut przekreślił szansę Polaków na pozytywne zakończenie seta (23:25).

Autostrada do tie-breaka
Po bloku Aleksandra Śliwki i Mateusza Bieńka na Matthew Andersonie oraz pomyłce Aarona Russella było 5:3 dla podopiecznych Vitala Heynena. Chociaż Amerykanie deptali polskim siatkarzom po piętach, nie przeszkodziło im to powiększyć przewagę do czterech punktów (10:6 po błędzie Taylora Sandera). Na drugą przerwę techniczną schodzili natomiast z zaliczką wynoszącą dwa oczka (16:14). Ambitna gra w kontrach, szczególnie Bartosza Kurka i Michała Kubiaka, a także błędy zawodników Johna Sperawa przemieściły reprezentację Polski na autostradę do tie-breaka (23:19). Prowadzenia nie oddała już do końca (25:20).

Historia lubi się powtarzać
Tie-break zaczął się od dwóch błędów Matthew Andersona (2:0). Bloki Bartosza Kurka i Piotra Nowakowskiego na Taylorze Sanderze oraz jego atak z kontry zwiększyły stratę Amerykanów do pięciu punktów (6:1), zaś „czapa” Aleksandra Śliwki na Aaronie Russellu i as serwisowy Michała Kubiaka – do sześciu (9:3). Wejście Daniela McDonella na zagrywkę zaczęło nieco odmieniać losy piątego seta (11:9), jednak asem w rękawie okazał się Śliwka, który zwiększył dystans punktowy pomiędzy Polską a USA (13:9). Ostatecznie biało-czerwoni triumfowali do 11 i ich awans do finału Mistrzostw Świata stał się faktem!

Polska – USA 3:2 (25:22, 20:25, 23:25, 25:20, 15:11)

Polska: Drzyzga, Kurek, Kubiak, Szalpuk, Nowakowski, Bieniek, Zatorski (libero) oraz Kwolek, Kochanowski, Śliwka, Schulz, Łomacz, Konarski
USA: Christenson, Anderson, Sander, Russell, Holt, Smith, Shoji E. (libero) oraz McDonell

Autor: Martyna Ostrowska
Źródło: informacja własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*