PL: ZAKSA Kędzierzyn – Koźle nadal na fali

Olsztynianie podejmowali dziś na własnym parkiecie niepokonaną ZAKSĘ Kędzierzyn – Koźle. Gospodarze w pierwszych odsłonach nawiązywali walkę z przeciwnikiem, a w secie trzecim udało im się nawet przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. W kolejnej odsłonie goście ponownie nabrali wiatru w żagle, dzięki czemu na ich koncie znalazła się piąta wygrana.

 

Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej walki (3:4). Początkowo żadna z drużyn nie mogła wyjść na prowadzenie, jednak po świetnej zagrywce Mateusza Sacharewicza kędzierzynianie zaczęli uciekać rywalowi (5:7). Po stronie gospodarzy nie najlepiej funkcjonowało przyjęcie, co zmusiło ich szkoleniowca do poproszenia o czas. Chwila przerwy nie wybiła z rytmu gości, którzy nie zwalniali ręki w ataku. Po kontrze ze środka Mateusza Bieńka ekipa z Kędzierzyna miała trzy „oczka” na plusie (9:12). Olsztynianie nie mieli zamiaru się poddawać i nawiązywali z przeciwnikiem walkę, z której jednak tylko niekiedy wychodzili obronną ręką. Gospodarze popełniali błędy zarówno w polu serwisowym, jak i pod siatką. Po nieudanej zagrywce Łukasza Kaczmarka na tablicy pojawił się wynik 16:18. W końcówce partii pomyłek nie mogli ustrzec się także goście. Spowodowało to, że podopieczni Roberto Santilliego byli o krok od doprowadzenia do remisu, jednak dobra dyspozycja kędzierzynian na zagrywce skutecznie to uniemożliwiała. Świetny atak po bloku w wykonaniu Marcela Luxa dał olsztynianom jeszcze nadzieję na grę w secie (22:24), jednak autowa zagrywka tego samego zawodnika oddała ZAKSIE zwycięstwo już chwilę później (22:25).

Już na początku kolejnej odsłony na niewielkie prowadzenie wysunęli się zawodnicy z Olsztyna (2:1). Przyjezdni nadal jednak bardzo dobrze spisywali się w defensywie, dzięki czemu w szybkim tempie prześcignęli rywala. Efektowna obrona nogą Mateusza Bieńka, a po chwili blok-aut Aleksandra Śliwki dały wynik 6:7. Chwilę później błędy własne kędzierzynian spowodowały, że stan seta wyrównał się na 9:9. Olsztynianie nie odpuszczali, ich ofensywa mocno zaskakiwała przeciwnika. Marcel Lux znalazł dziurę w kędzierzyńskim bloku i gospodarze ponownie znaleźli się na przedzie (14:13). Między drużynami nawiązywały się długie akcje a pewność, której nabrali podopieczni Roberto Santilliego zaniepokoiła szkoleniowca przyjezdnych. Przy stanie 16:14 dla olsztynian zawodnicy zeszli na krótką przerwę. Po wznowieniu gry emocje nie ustępowały. Świetne rozegrania w wykonaniu Pawła Woickiego ułatwiały jego ekipie wyprowadzenie skutecznej kontry. Walka toczyła się punkt za punkt. Potrójny blok nie przestraszył Sama Deroo, który zdobył kolejne „oczko” do puli kędzierzynian (18:19). Olsztynianie znacznie poprawili swoją skuteczność na siatce, jednak w ostateczności nie wykorzystali swojej szansy. Zwycięzcę drugiego seta wyłoniła dopiero gra na przewagi. Nieznacznie lepsi w niej okazali się zawodnicy z Kędzierzyna (28:30).

Podobnie jak w poprzednich odsłonach, również w trzeciej ciężko było drużynom wypracować wyższość (5:5). Olsztynianie zaczęli uciekać przeciwnikowi, a wkrótce mogli cieszyć się z trzypunktowego prowadzenia, które uzyskali dzięki mocnej zagrywce swojego zawodnika i pomyłce w kontrze Sama Deroo (10:7). Czas, o który poprosił szkoleniowiec przyjezdnych nie przyniósł oczekiwanych skutków. Bezpośrednio po wznowieniu gry Marcel Lux popisał się efektownym atakiem po potrójnym bloku (12:9). Mimo starań gospodarzy, kędzierzynianie nie mieli zamiaru oddać swoich punktów. Mocne uderzenia na siatce, między innymi Aleksandra Śliwki spowodowały, że straty zostały niemal całkowicie zniwelowane (12:13). Do wyrównania stanu seta doszło jednak dopiero po pojedynczym bloku Benjamina Toniuttiego (15:15). Czujność podopiecznych Andrei Gardiniego niemal od razu została wystawiona na próbę. Tylko chwila wystarczyła, aby gospodarze zaczęli triumfować w ataku. Kontra w wykonaniu Robberta Andringi pozwoliła olsztynianom uciec na cztery punkty (20:16). Końcówka partii była niezwykle emocjonująca. Ekipa z Kędzierzyna w zawrotnym tempie odrobiła straty i wszystko wskazywało na to, że ma jeszcze szanse zakończyć spotkanie w trzech partiach. Ostatnie słowo należało jednak do Serhiy Kapelusa, który zaatakował z lewego skrzydła (25:23).

Po krótkiej przerwie ZAKSA bardzo dobrze wystartowała (0:4). Szkoleniowiec olsztynian nie miał zamiaru dłużej czekać i zawołał swoich podopiecznych na rozmowę. Po powrocie na boisko siatkarze z Warmii i Mazur zaczęli odrabiać straty. Duet Sebastian Warda-Marcel Lux zatrzymał na siatce Łukasza Kaczmarczyka (2:6). Mimo drobnych potknięć ekipa ZAKSY wciąż panowała nad wydarzeniami na boisku. Mocne zagrywki gości przynosiły gospodarzom sporo szkód, a po asie serwisowym w wykonaniu Sama Deroo na tablicy widniał wynik 5:12. Siatkarze AZS-u nie potrafili czytać gry rywala. Wychodziły im jedynie pojedyncze akcje, ale było to za mało, aby pokonać kędzierzynian, którzy po przegranej w trzeciej odsłonie wyraźnie nabrali wiatru w żagle. Punktowy serwis Aleksandra Śliwki kompletnie zaskoczył gospodarzy (9:19). Wicemistrzowie Polski byli skuteczni w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Nawet błędy, które co jakiś czas popełniali na siatce nie mogły przeszkodzić im w zrealizowaniu planu. Blok na Robbercie Andrindze zakończył dzisiejsze zmagania (16:25).

Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn – Koźle 1:3 (22:25, 28:30, 25:23, 16:25)

Indykpol AZS Olsztyn: Paweł Woicki, Sebastian Warda, Marcel Lux, Jan Hadrava, Miłosz Zniszczoł, Serhiy Kapelus, Michał Żurek (libero) oraz Jakub Zabłocki (libero), Mateusz Kańczok, Robbert Andringa, Denis Kalinin, Jan Urbanowicz, Paweł Pietraszko, Radosław Gil

ZAKSA Kędzierzyn – Koźle: Benjamin Toniutti, Mateusz Sacharewicz, Sam Deroo, Łukasz Kaczmarek, Mateusz Bieniek, Aleksander Śliwka, Paweł Zatorski (libero) oraz Brandon Koopers, Przemysław Stępień

MVP: Mateusz Bieniek

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*