PL: Trzy punkty na koncie PGE Skry Bełchatów

W spotkaniu 12. kolejki PlusLigi, rozegranym pomiędzy bełchatowianami, a Espadonem Szczecin, gospodarze zgarnęli pełną pulę punktów. Na najlepszego zawodnika spotkania został wybrany libero miejscowych – Kacper Piechocki. 

Mecz w dobrym stylu rozpoczęli gospodarze, którzy „przywitali” szczecinian skutecznym atakiem Ebadipoura. Zawodnicy Skry sukcesywnie powiększali swoje prowadzenie; przy wyniku 4:2 pierwszym asem serwisowym popisał się Bednorz. Wysoka forma miejscowych w połączeniu z pomyłkami gości, nie wróżyła Espadonowi niczego dobrego. Przy pięciopunktowej przewadze bełchatowian (8:3), o czas dla swojej drużyny poprosił trener Michał Mieszko Gogol. Nie udało mu się jednak wybić z rytmu gospodarzy, którzy kontynuowali efektywną grę. Sytuacji na boisku nie zmieniły także zmiany (Malinowski za Klutha oraz Murek za Menzla). Żółto-czarni pewnie doprowadzili tę partię do końca (25:16). 

Początek drugiej odsłony nie zapowiadał zmiany układu sił na boisku – bełchatowianie od pierwszego gwizdka ponowie zaczęli dominować nad Espadonem. Szkoleniowiec szczecińskiego zespołu po raz drugi w spotkaniu sięgnął po przerwę (7:3), jednak jego podopiecznym potrzeba było więcej czasu na zniwelowanie znaczącej różnicy w wyniku. Po dwóch błędach w wykonaniu Bednorza, prowadzenie gospodarzy sięgało zaledwie dwóch punktów (10:8). W późniejszym czasie zawodnicy Skry nadal utrzymywali rezerwę, jednak przyjezdni stale przypominali im o swojej obecności. Pod koniec partii goście byli o krok od wyrównania stanu punktowego (19:18) i nawet zmiany w drużynie bełchatowian nie pokrzyżowały im szyków – po asie Klutha było już 20:20. Gospodarze ponownie wybili się na 3 punkty, co ostatecznie doprowadziło do ich zwycięstwa (25:22).

Po dziesięciu minutach przerwy bełchatowianom było coraz trudniej utrzymać w ryzach swoją grę, nadszarpniętą przez wzrastającą skuteczność szczecinian. Początkowo żółto-czarni zachowywali prowadzenie, jednak siatkarze Espadonu deptali im po piętach, nie pozwalając na znaczące odbieganie od wyniku. Po punktowej zagrywce Bednorza o czas poprosił trener gości, co mentalnie podniosło jego drużynę. Na korzyść szczecinian wyszła także zmiana w ich zespole – Malinowski, który pojawił się na boisku za Gawryszewskiego, od razu popisał się asem serwisowym i bełchatowianie byli lepsi tylko o oczko (14:13). W pozostałej części seta obie drużyny wymieniały cios za ciosem i trudno było przewidzieć, kto przechyli szalę zwycięstwa na swoją stronę. Kolejny punktowy serwis wpadł na konto szczecinian za sprawą Menzela i wówczas Espadon prowadził 22:20. Finalnie zdołali wyjść cało z tej odsłony (23:25).  

Czwarty set został zainicjowany zepsutą zagrywką Ebadipoura, jednak bełchatowianie szybko otrząsnęli się po przegranej partii i po raz kolejny zaczęli wypracowywać prowadzenie. Nie trzeba było długo czekać na reakcję szkoleniowca gości, który już przy wyniku 4:1 zarządził o czas dla swojego zespołu. Miejscowi nabrali jednak wiatru w żagle i trudno było wpłynąć na ich skuteczną grę. Bełchatowianie odzyskali początkową formę i sukcesywnie dążyli do zgromienia rywali. Szczecinianie nie tracili wiary i odpowiadali gospodarzom w miarę możliwości – po asie serwisowym Lisinaca, punktową zagrywką „poczęstował” Skrę Tervaportti. Przyjezdni zdołali zniwelować przewagę przeciwników do trzech oczek (14:11), jednak nadal to bełchatowianie byli w o wiele lepszej sytuacji. Szczecinianie wykazywali się w polu serwisowym – do końca partii zanotowali jeszcze trzy asy, jednak ostatecznie to Skra zgarnęła trzy punkty za spotkanie (25:21).  

PGE Skra Bełchatów – Espadon Szczecin 3:1 (25:16, 25:22, 23:25, 21:25)


PGE Skra Bełchatów
: Romać, Bednorz, Ebadipour, Łomacz, Czarnowski, Lisinac, Piechocki (libero)

Espadon Szczecin: Tervaportti, Gawryszewski, Ruciak, Menzel, Kluth, Duff, Jaskuła (libero), Mihułka (libero)

Autor: Dominika Perykasza
Źródło: inf. własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*