PL: Mistrz Polski wygrał u siebie w tie-break’u

W drugim meczu drugiej kolejki PlusLigi zmierzyły się zespoły z pierwszego i trzeciego miejsca podium w ostatnim sezonie. PGE Skra Bełchatów pokonała we własnej hali Trefl Gdańsk, zgarniając dwa punkty po wygranej w tie-breaku.

Pierwszy punkt w pierwszym secie zapewnił gospodarzom Mijailović psując atak. Akcję później tego samego błędu nie popełnił Maciej Muzaj, pewnie wykorzystując swoją szansę na remis 1:1. Przy stanie 3:3 po udanym bloku Muzaja, goście popełnili kolejne dwa błędy, dając dwupunktowe prowadzenie Skrze. W dalszej części meczu mogliśmy podziwiać efektywne punktowe ataki po obu stronach siatki. Losy meczu toczyły się punkt za punkt. Trefl pierwsze prowadzenie w spotkaniu uzyskał po błędzie w rozegraniu u Łomacza. Chwilę później punkt do przewagi dołożył Marcin Janusz poprzez as serwisowy. Sytuację dla gości polepszył Patryk Niemiec dokładając dwa bloki. Przewaga podopiecznych trenera Anastasi wzrosła do 10:14. Gospodarze próbowali nadrobić stracone punkty przez skończone akcje Teppana i Ebadipoura jednak popełniali dużo błędów w zagrywce. Losy tego setu zaczynały być widoczne przy pięciopunktowym prowadzeniu gdańszczan 16:21. W obu ekipach następowały zmiany kadrowe na boisku. Błędy serwisowe gości dawały bełchatowianom nadzieję na wygranie tej partii lecz ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 20:25 po skończonym ataku Grzyba.


Drugą partię ponownie rozpoczął Mijailović tym razem bez błędu w ataku. Swój pierwszy punkt w meczu Kochanowski zdobył na remis 4:4 w ataku. Gra toczyła się bardzo wyrównanie, punkt za punkt. Po skończonej akcji u gości przez Schotta na stan 6:6, gospodarze popełnili trzy błędy w ataku pod rząd – dwa Szalpuk i jeden Teppan. Po przerwie na żądanie dla szkoleniowca z Bełchatowa, w zespole Trefla kolejny punkt zdobył Muzaj. Przewaga zwycięzców pierwszego seta wzrosła 6:10. Trener Piazza poprosił o już drugi czas. Następnie oba zespoły popełniły po dwa błędy serwisowe. Złą serię przerwał Janusz po punktowym bloku na stan 8:14. Przewaga topniała po trzech nieudanych akcjach Muzaja, najpierw dwa razy zaatakował w aut a na końcu został zablokowany przez Kochanowskiego. Wynik 12:14 zaniepokoił szkoleniowca z Gdańska i tym razem przerwa została wzięta przez niego. Remis 14:14, ustanowiony przez Wlazłego, został szybko zażegnany przez dwa błędy własne gospodarzy i skończoną kontrę gości. Pomyłki jednak tyczyły się również zawodników Trefla i przy wyniku 18:19 nastąpił drugi czas dla Gdańska. Końcówka zapowiadała się emocjonująco, kolejny remis zapewnił tym razem Ebadipour 20:20. Żadna ekipa nie chciała oddać bez walki zwycięstwa. Piłkę setową 24:23 wywalczył dla ”pszczółek” Kochanowski. W kolejnej akcji Muzaj popełnił błąd, kończąc tym samym trwającą 29 minut partię 25:23.

Trzeci set rozpoczął środkowy Bełchatowa – Jakub Kochanowski. Tak samo dobrym atakiem odpowiedział u gości Niemiec. Początek ponownie toczył się punkt za punkt. Na przemian występowały skuteczne ataki i błędy serwisowe. Dwupunktową przewagę gospodarze wypracowali po efektywnych skończonych akacjach przez Kłosa i Wlazłego. Katić dołożył as serwisowy a po chwili Ebadipour dwa punktowe ataki. Przewaga bełchatowian wynosiła 11:7. Po przerwie dla Gdańska, Milad zdobył kolejny punkt, tym razem blokiem. Błędy Trefla w skończeniu akcji jak i w zagrywce nie pomagały gonić wyniku. Sytuacji nie ratował blok Sasaka i as serwisowy Niemca. Po punktowym ataku kapitana Skry, taką samą akcją odpowiedział dwa razy pod rząd Schott. Wynik prezentował się 16:13. O czas poprosił szkoleniowiec Bełchatowa. Dwie dobre akcje Grzyba i Niemca pozwoliły zmniejszyć straty do wyniku 19:17. Trzy punktowe prowadzenie gospodarzy 21:18 wywalczył Kochanowski blokiem, chwilę później dołożył skuteczny atak a Grzegorz Łomacz wykonał asa serwisowego. Piłkę setową dla mistrzów Polski ustanowił u gości Niemiec po błędzie w rozegraniu. Ostatnia akcja należała do kapitana zwycięzców drugiego seta. Pewnie skończył atak 25:19 wyprowadzając swój zespół na prowadzenie w setach 2:1.

Czwartą partię rozpoczął dla Trefla Shott, kończąc dwie pierwsze akcje. Gospodarze nie pozostawali obojętni rozwojowi sytuacji i odpowiadali również punktowymi atakami. Pierwszy remis w tym secie 5:5 ustanowił Katić. Gdańszczanie nie pozwalali na odebranie prowadzenia. Po skończonej akcji Mijailovicia wyprowadzili dwupunktową przewagę 6:8. Po błędzie w rozegraniu Łomacza 8:11, trener bełchatowian wziął 30 sekund przerwy. Po czasie, czwarty punkt przewagi dla Trefla dołożył Muzaj. Dwa efektywne ataki Grzyba tworzą wynik 9:14. Kolejno Mijailović mimo błędu w rozegraniu dokłada punktowy blok i atak. Następną akcję gospodarzy ponownie blokuje zawodnik z Gdańska, tym razem Grzyb. Przewaga wzrosła do aż siedmiu punktów. Dwie szanse zdobycia punktów bełchatowianie kończą błędami. Na tablicy panuje wynik 10:19. Na horyzoncie widać już tie-break. Oba zespoły wykonują po dwa asy serwisowe prosto w siatkę. Piłka setowa to już tylko formalność dla gości. Kochanowski kończy jeszcze swoją akcję lecz starta punktowa jest już zbyt duża. Gdańszczanie pewnie pokonują Skrę Bełchatów 16:25 prowadząc do remisu w setach 2:2 i tym samym do piątej partii spotkania.

Tie-break zaczął się od udanej akcji Kochanowskiego. Następnie zawodnicy Trefla zdobyli trzy punkty pod rząd. Dwa ataki skończył Muzaj a jeden dołożył Niemiec. Jednak dwa błędy gości doprowadziły do remisu 3:3. Dwupunktową przewagę Skrze udało się wyprowadzić po efektywnej akcji Ebadipoura i błędzie Mijailovicia 8:6. Po skutecznych blokach ”Kochana” i Katicia panował wynik 11:8. Błędy pojawiały się po obu stronach siatki. Trener gospodarzy poprosił o czas. Skończona akcja Milana dawała wynik 13:10. Kapitan ”pszczółek” dołożył dobrą punktową zagrywkę powodując kolejne 30 sekund przerwy, tym razem wzięte przez trenera Anastasi. Następnie Wlazły psuje drugą zagrywkę. Wydawało się, że zepsuł również atak ale wideoweryfikacja potwierdziła boisko. Set kończy się wynikiem 15:11 a cały mecz 3:2.

PGE Skra: Wlazły, Teppan, Kłos, Kochanowski, Katić, Ebadipour, Szalpuk, Łomacz, Orczyk, Piechocki (libero)

Trefl Gdańsk: Grzyb, Janusz, Niemiec, Mijailović, Muzaj, Schott, Sasak, Olenderek (libero)

MVP: Milad Ebadipour

Autor: Krystyna Kulpa
Źródło: Opracowanie własne

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*