Piotr Nowakowski: Na ten moment nikt nie blokuje lepiej niż Polacy

Piotr Nowakowski, po wygranym meczu przeciwko reprezentacji Słowenii, nie krył zadowolenia. Polacy wywalczyli awans na Igrzyska Olimpijskie, a dodatkowo udało im się pokonać zdeterminowanych Słoweńców.

Zawsze pozostaje ta niepewność

Piotr Nowakowski powiedział, że siatkarze dobrze wiedzieli, że do awansu wystarczyłby im jeden set. Jednak nawet po rozstrzygnięciu drugiego seta na swoją korzyść, w kwadracie rezerwowych zastanawiali się, czy aby na pewno to wystarczy. Dlatego jak wspomniał, na wszelki wypadek wygrali całe spotkanie. – Nie no już na boisku, po tym wygranym secie, do każdego dotarło, że wystarczy nam ten jeden secik i już mamy awans. Chociaż tak się trochę zastanawialiśmy w kwadracie, czy to na pewno nam wystarczy. Dlatego na wszelki wypadek, wygraliśmy całe spotkanie. – wspomniał środkowy.

Awans, ale i zwycięstwo

Siatkarz zaznaczył, że pierwszy set był dla nich bardzo trudny. W drugim secie dużą różnicę zrobił Leon, który posłał dwa asy w kluczowym dla drużyny momencie. – Na pewno w samej końcówce dwa asy Wilfredo, ale cały mecz staraliśmy się grać równo. Pierwszy set Słoweńcy napadli na nas zagrywką. Bardzo dobrze im to wychodziło. Mieli też trochę szczęścia, bo ustawialiśmy dobry blok, a ta piłka gdzieś tam nam uciekała. W drugim secie już tak łatwo dla nich nie było. Tak jak mówię te dwa asy w końcówce zrobiły robotę. Później nastąpiła pewna rotacja, chłopaki dokończyli. Zrobili to, co mieli zrobić. Wygraliśmy, czym przypieczętowaliśmy sobie ten awans i pozostaje się tylko cieszyć. – powiedział Nowakowski.

Czasami psychicznie jest ciężej niż fizycznie

Środkowy wspomniał, że faktycznie pierwszy set był dla nich psychicznie ciężki. Docenia starania Słoweńców, którzy bardzo chcieli wygrać ten mecz, jednak Polacy okazali się dużo mocniejsi. – Myślę, że trochę „mentalu” też nam zabrakło. Na początku trochę nerwowych ruchów za dużo. Słoweńcy zagrali też bardzo dobrze i na zagrywce i w ataku i też w bloku na początku też sobie nieźle radzili. Zasłużyli na wygranie tego pierwszego seta, w drugim na szczęście udało się postawić i przypieczętować ten awans. – zaznaczył Nowakowski.

Siatkarz dodał także, że czasami świadomość, że do wygrania jest tylko jeden set przeradza się w świadomość, że to aż jeden set bardzo dobrej gry. – Czasem taka sytuacja potrafi zjeść człowieka. Mówię tu o sferze mentalnej. Ta świadomość, że wystarczy wygrać tylko jednego seta czasem może sparaliżować. Zwłaszcza, gdy przeciwnicy nie podają nam ręki, tylko cisną. Trzeba było nastawić się na walkę i tę walkę wygraliśmy. – stwierdził środkowy. 

Czas spędzony z rodziną jest na wagę złota

Nowakowski zapytany o to, czy na wagę złota będą dwa tygodnie wolnego odpowiedział, że ważniejszy od odpoczynku będzie czas spędzony z rodziną. – Nie oszukujmy się, nie był to jakiś męczący turniej. Raptem trzy mecze do rozegrania. Bardziej chyba potrzebujemy tego odpoczynku od strony psychicznej. Żeby od siatkówki odpocząć troszkę, ale też oczywiście się zrelaksować, naładować baterie. – powiedział zawodnik.

Mamy w tym roku jeszcze coś do zrobienia

Środkowy nie spoczywa na laurach i chętnie chciałby do domu przywieść także medal z Mistrzostw Europy. Zwłaszcza, że dobra passa nie opuszcza ostatnio siatkarzy. – Najważniejsza impreza za nami, aczkolwiek fajnie by było podtrzymać to dobre granie i pokazać się z dobrej strony na Mistrzostwach Europy. Trochę zetrzeć to wrażenie niemiłe sprzed dwóch lat i coś wygrać. – wspomniał Nowakowski. 

Ze Słowenią wcale nie tak łatwo

Nowakowski przeczuwał, że mecz ze Słowenią nie będzie wcale łatwy, a przeciwnicy będą chcieli pokazać, że potrafią grać w siatkówkę. – Troszkę się obawiałem, że Słoweńcy na nas naskoczą mocno, a my będziemy gdzieś z tyłu głowy mieli, że ten jeden set wystarczy, że skupimy się na tym. Po przegranej pierwszej partii już mogło być różnie. Ale chapeau bas dla wszystkich, którzy byli na placu i wywalczyliśmy to razem. – dodał siatkarz. 

Jako środkowi się dopełniamy i jesteśmy w tym najlepsi na świecie

Nowakowski, jako środkowy, jest specjalistą w bloku, jednak na tej pozycji jest duża konkurencja. Zarówno Karol Kłos, jak i Mateusz Bieniek to świetni zawodnicy. Umożliwia to trenerowi dowolne rotowanie tą pozycją. – Łatwiej jest zablokować i później się nie martwić. Odpowiedzialność jest spora, bo jest nas tylko trzech i musimy być w stu procentach skoncentrowani na tym co jest przed nami. Całe szczęście, że jest dwóch doświadczonych trochę bardziej niż ten jeden, który jest mniej doświadczony i jakoś się zgrywamy. – zaznaczył siatkarz. Na pytanie o najlepszy blok na świecie wskazał ten polski. Bez wątpienia to wielki atut zespołu z Polski, który potrafi zmienić oblicze gry w niejednym meczu. – Na ten moment nikt nie blokuje lepiej niż Polacy. Kiedyś była słynna rosyjska ściana, teraz jest polska ściana płaczu. – dodał Nowakowski.

Podczas meczu wiele razy Polacy dobrze ustawiali się do bloku i czytali grę. Brakowało dosłownie kilku centymetrów, by blok okazał sie punktowy. Środkowy zaznaczył, że irytowało to zawodników na boisku. – Trochę się irytowaliśmy, mieli też sporo szczęścia, bo ta piłka gdzieś tam się ocierała, uciekała. Mogę mówić, że to szczęście, oni że to umiejętności. Szacunek dla nich, że walczyli, szacunek dla nas, że się nie poddaliśmy i w tym drugim secie już udowodniliśmy, to co mieliśmy do udowodnienia. – wspomniał Nowakowski. 

Autor: Julia Białasik
Źródło: informacja własna 

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*