Paweł Stabrawa: Szykujemy się na porządne męskie spotkanie

Pierwsza runda rozgrywek już na nami w pierwszej lidze. Exact Systems Norwid Częstochowa zakończył ją spotkaniem z APP Krispol Wrześnią. Pomimo zaciętej pierwszej partii na korzyść gości, gospodarze nie dali za wygraną i doprowadzili do wygranej 3:1, zapewniając sobie trzecie miejsce w tabeli. Po spotkaniu udało nam się porozmawiać z atakującym Norwida Częstochowy – Pawłem Stabrawą.

Kamila Walczak, volleyflash.pl: Jak oceniasz dzisiejsze spotkanie?

Paweł Stabrawa: Spotkanie wypadło całkiem dobrze dla nas. Oczywiście trzy punkty cieszą. Jednak nie brakowało również ciężkich momentów. Sędziowie też nam nie pomagali, wyglądało to trochę jakby momentami trzy drużyny grały ze sobą, ale najważniejsze jest to, że hala jest obroniona. Wygrana po dwóch niepowodzeniach na obcym terenie cieszy i mam nadzieję, że teraz wrócimy do swojej dobrej dyspozycji.

A jakie były Wasze mocne oraz słabe strony?

PS: Jeśli chodzi o mocne strony to na pewno podkreśliłbym atak po przyjęciu oraz pierwsza piłka. Ustawienia również sprawdziły się w czasie gry, poza jednym, które nam słabo funkcjonowało. Zagrywkę też trzeba zaliczyć na plus. Natomiast momentami wkradało się dużo niepotrzebnych błędów, co powodowało, że spotkanie było na styku.

Wspomniałeś o niepotrzebnym traceniu punktów, z czego to wszytko wynikało?

PS: Myślę, że z komunikacją u nas nie ma problemu. Czasami tak jest, że przeciwnik też coś pokazuje, a Września dobrze zagrała. Takie niesmaczki się zdarzają , jakieś błędy czy przestój w ustawieniu. To wszystko powoduje taką stratę punktów.

Co jest takiego magicznego w tej hali, że wygrywacie?

 PS: Oczywiście kibice, a po drugie myślę, że ta masa treningów, którą tutaj już wykonaliśmy od początku sezonu. No i jest to nasza twierdza w  tym sezonie. Czujemy się tutaj bardzo dobrze. Potrafimy tutaj grać na wysokim poziomie i niech tak zostanie do końca sezonu

Jakbyś  podsumował tą pierwszą rundę rozgrywek?

PS: Zaczęliśmy troszeczkę falstartem. Wiadomo, mieliśmy też swoje problemy w zespole, kontuzje, urazy i to nas troszkę prześladowało, ale tak naprawdę po dwóch pierwszych słabszych kolejkach przyszedł ten moment, gdzie odblokowaliśmy się. Z meczu na mecz graliśmy coraz lepiej oraz coraz pewniej. Wchodziliśmy na nasze odpowiednie obroty i dzięki temu kończymy tą pierwszą rundę na wysokim miejscu.

Czy jest jakiś meczy, który najbardziej zapadł Ci w pamięci?

PS: Każdy mecz jest do zapamiętania, z każdego trzeba wyciągnąć coś pozytywnego, czasami jakieś bolesne lekcje na przyszłość. Napewno każde wygranie spotkanie powoduje u zawodnika radość i satysfakcje, że jego ciężka praca na treningach przełożyła się na wygraną.

O ile dobrze Wam idzie w pierwszej lidze, tak niestety nie można już powiedzieć o Pucharze Polski.

PS: Niestety, Puchar Polski zostawiamy już za sobą, zagraliśmy słabe spotkanie ze Spałą. Na to już nie patrzymy, bo nie ma sensu. Skupiamy się już na tym co będzie. Przed nami kolejny ciężki meczy, tym razem w Krakowie.

Czego się spodziewacie po tym meczu z AZS AGH Krakowem?

PS: Oczywiście Kraków jest niżej w tabeli na ten moment. Ta liga pokazuje, że każdy z każdym ma równe szanse i może wygrać. Niektóre zespoły z dołu tabeli też pokazują momentami świetną grę, potrafią rywalizować jak równy z równym, również z tymi na lepszym miejscu w tabeli. My szykujemy się na porządne męskie spotkanie i mam nadzieję że z korzyścią punktową dla nas.

Czego Ci mogę życzyć?

PS: Przede wszystkim zdrowia!!

Dla volleyflash.pl rozmawiała Kamila Walczak.

 

Fot.: Natalia Grabarczyk
Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*