MŚ, grupa B: Zwycięstwo Kanadyjczyków. Zacięty tie-break na korzyść Brazylii

Pierwszy mecz kolejnego dnia zmagań w ramach Mistrzostw Świata w grupie B rozpoczął mecz reprezentacji Egiptu z reprezentacją Kanady. Bezprecedensowe zwycięstwo odnieśli Kanadyjczycy, bez straty ani jednego seta. Oczywiście w trakcie spotkania nie zabrakło wielkich emocji. Zaraz po nim o punkty walczyła Brazylia z Francją, w czasie tego siatkarskiego hitu nie zabrakło wielkich emocji i fenomenalnych zwrotów akcji.

Druga wygrana Kanadyjczyków

W pierwszym secie podopieczni Stephene’a Antigi szybko wypracowali sobie prowadzenie (1:4). I to właśnie Kanadyjczycy zeszli na pierwszą przerwę techniczną z czteropunktowym prowadzeniem (4:8). Egipcjanie, a w szczególności Mohamed Masoud, starali się zmniejszyć przewagę przeciwników, jednakże nie udało im się tego osiągnąć, jako że to właśnie zawodnicy z Kanady objęli prowadzenie schodząc na drugą przerwę techniczną (12:16). Dopiero w drugiej połowie seta reprezentanci Egiptu zaczęli grać ofensywniej, aż ostatecznie doprowadzili do wyrównania wyniku (22:22). W walce na przewagę lepszymi okazali się Kanadyjczycy (25:27). 

Kolejna partia rozpoczęła się bardzo emocjonująco, jako że to właśnie Egipcjanie objęli prowadzenie i zeszli na przerwę techniczną, mając czteropunktową przewagę (8:4). Tą przewagę udało im się utrzymać aż do następnej przerwy technicznej (16:12). Jednakże Kandyjczycy nie dali za wygraną i zaczęli konsekwentnie odrabiać straty, aż doprowadzili do remisu (19:19). W dalszej części spotkania obie drużyny grały „punkt za punkt” doprowadzając do gry na przewagę, z której zwycięsko wyszli zawodnicy Stepheane’a Antigi (28:30). 

Ostatnia partia tego spotkania zaczęła się podobnie do poprzedniej partii. Egipcjanie z początku przejęli inicjatywę (7:4), lecz w pewnym momencie stracili pałeczkę dowodzenia i Kanadyjczycy zaczęli wypracowywać sobie przewagę. Resztkami sił reprezentanci Egiptu doprowadzali do wyrównania wyniku (12:12). Na przerwę techniczną z jednopunktową przewagą zeszli zawodnicy z Kanady (15:16). Pod koniec seta Egipcjan opuścił duch walki i pozwolili oni swoim przeciwnikom powiększyć przewagę i zgarnąć komplet trzech punktów. 

Egipt – Kanada 0:3 (25:27, 28:30, 19:25)

Egipt: Ahmed Shafik, Mohamed Masoud, Abd Elhalim Mohamed Abou, Omar Hassan, Ahmed Abdelhay, Abdallah Abdalsalam Abdallah Bekhit, Ahmed Abdelaal oraz Ahmed Mohamed, Sherif Aly, Abdelrahman Seoudy, Hossam Abdalla, Hisham Ewais

Kanada: Nicholas Hoag, John Gordon Perrin, Graham Vigrass, Sharone Vernon-Evans, Jay Blankenau, Daniel Cornelius jansen Vandoorn, Steven Marshall oraz Ryan Joseph Sclater, Licas Van Berkel, Jason Derocco

Wygrana Brazylii w tie-breaku 

Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany, obie drużyny walczyły o każdy punkt (11:11). Na przerwę techniczną z przewagą dwóch punktów zeszli Brazylijczycy (16:14). Po tej przerwie Brazylijczycy nabrali wiatru w żagle i byli nie do zatrzymania. Francuzi byli bezradni w obliczu piłek posyłanych przez swoich przeciwników (23:19). Set ten zakończył się oczywiście na korzyść  Brazylii (25:20).

Druga partia również była bardzo zacięta z początku, jednak po pewnym czasie ponownie Brazylijczycy przejęli inicjatywę i wypracowali sobie trzypunktowa przewagę (8:5). Trójkolorowi nie odpuścili i kilka akcji później wynik się wyrównał (14:14). Podopieczni Renana Dal Zotto szybko odzyskali przewagę i utrzymali ją aż do trzeciej przerwy technicznej (24:20). W ostatniej akcji tej partii Canarinhos przygotowali przeciwnikom nie lada niespodziankę, stawiając szczelny blok, dzięki czemu zakończyli druga partię na swoją korzyść (25:20). 

Na przekór wszystkiemu, ta partia zaczęła się inaczej, jako że trójkolorowi w bardzo krótkim czasie zdobyli przewagę nad Brazylijczykami, którą udało im się utrzymać aż do drugiej przerwy technicznej (13:16). O sobie dał znać Thibault Rossard i dopisał do konta swojej drużyny kolejne punkty (14:18). Tym razem to Canarinhos mieli problemy z powstrzymaniem Europejczyków. Błąd w oplu serwisowym zapewnił podopiecznym Laurenta Tillie piłkę setową, która za drugim razem wykorzystał Rossard (21:25). 

Zaraz na początku tej partii Francuzi ponownie pokazali na co ich stać i wykorzystali nadarzające się okazje, aby zdobyć kolejne punkty (3:7). Jednak ta dobra passa ie trwała długo, gdyż Brazylijczycy w atomowym tempie zaczęli nadrabiać straty (9:9). Do kolejnej przerwy technicznej zdążyli oni zdobyć dwupunktowe prowadzenie (16:14). Na ich nieszczęście Francuzi nie odpuszczali tak łatwo i kilka akcji później wyrównali wynik (16:16). Francuzi byli zdeterminowani aby powalczyć o dwa punktu i aby doszło do tie-breaka (20:22). Brazylijczykom taki obrót spraw nie bardzo odpowiadał, więc jeszcze walczyli o każdy punkt (23:24). Koniec końców Francuzi osiągnęli swój cel, wygrywając czwartego seta. 

W czasie ostatniej partii emocje sięgały zenitu. Początek był bardzo wyrównany, a szala zwycięstwa raz przechylała się w stronę jednej drużyny, a raz drugiej. Żadna wyraźnie nie dominowała (10:10). Jednak w końcówce to Brazylijczycy potrafili zachować zimną krew i na spokojnie podejść do tego spotkania. Decydujący punkt zdobył Lucas Saatkamp posyłając trójkolorowym asa serwisowego (15:12). 

Brazylia – Francja 3:2 (25:20 25:20, 21:25, 23:25, 15:12)

Brazylia: Wallace de Souza, Luiz felipe Marques Fonteles, Douglas Souza, Lucas Saatkamp, Isac Santos, Bruno Mossa Rezende oraz Evandro M. Guerra, Mauricio Souza, Lucas Eduardo Loh, Eder Carbonera, William Arjona, Thales Hoss

Francja: Earvin Ngapeth, Stephen Boyer, Nicolas Le Goff, Barthelemy Chinenyeze, Kevin Tillie, Jenia Grebennikov, Benjamin Toniutti oraz Thibault Rossard, Antoine Brizard, Jean Patry, Julien Lyneel

Autor: Kamila Walczak
Źródło: Informacja własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*