Marcin Karakuła: W męskiej ekstraklasie nie ma miejsca na błędy

W sobotni wieczór siatkarze Chemika Bydgoszcz ulegli wicemistrzowi Polski już w trzech setach. Na parkiecie miał szansę sprawdzić się nowy rozgrywający Jakuba Bednaruka, Marcin Karakuła. 

19 – latek dołączył do bydgoskiej ekipy ze względu na kontuzje obu rozgrywających: Raphaela „Vinhedo Margarido” oraz Piotra Sieńki. Jak sam mówi, nie zastanawiał się długo nad propozycją przejścia z pierwszej ligi do PlusLigi. „To była propozycja nie do odrzucenia. Kiedy dowiedziałem się w czwartek w południe, że jest szansa przejść do PlusLigi, do drużyny Chemika, nawet się nie zastanawiałem. Właściwie nie było na to czasu. O godzinie 16 wyjechałem z Kielc, o północy byłem w Bydgoszczy. Następnego dnia miałem trening, więc nie było czasu dobrze przemyśleć tej decyzji. Na chłodno mogę jednak powiedzieć, że nie żałuję transferu – powiedział Marcin Karakuła.

Młody zawodnik z dnia na dzień zmienił koszulkę pierwszoligowej Buskowianki Kielce na strój Chemika Bydgoszcz. Siatkarz podkreśla, że działacze jego poprzedniego klubu potraktowali go w miły sposób. „Działacze Buskowianki Kielce zachowali się bardzo fajnie, nie stwarzali żadnych problemów z transferem. Wiem, że w moje miejsce klub sprowadził juniora. Przy okazji serdecznie drużynie gratuluję, bo słyszałem, że wygrali swoje spotkanie ze Stalą Nysa 3:2. To fajny wynik. Dziękuję wszystkim za to, że trzymali za mnie kciuki, abym wspinał się coraz wyżej i się rozwijał. W Kielcach w tym roku zbudowano młody zespół, złożony z zawodników, którzy mają się ogrywać, aby następnie przejść do PlusLigi. Mnie się to udało”.

W sobotni wieczór Marcin Karakuła miał szansę przekonać się, że gra w ekstraklasie znacznie różni się od tej z pierwszej ligi. Młody gracz Chemika przez dłuższy czas mierzył swoje siły z wicemistrzem zeszłorocznych rozgrywek. „Różnica między PlusLigą i pierwszą ligą jest kolosalna. Miałem okazję zadebiutować w ekstraklasie dwa lata temu, w meczu o brązowy medal, tyle że na pozycji libero. Tym razem wystąpiłem na rozegraniu i muszę przyznać, że w męskiej ekstraklasie nie ma miejsca na błędy. Tu nie jest jak klasę niżej, tutaj nie ma przebacz” – zakończył Marcin Karakuła.

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*