Lukas Kampa: Jak dla mnie, wszystkie turnieje mogłyby odbywać się w Polsce!

Po meczu Niemcy – Słowacja w Szczecinie porozmawialiśmy z kapitanem niemieckiej reprezentacji Lukasem Kampą. Rozgrywający jest szczęśliwy z dotychczasowych dokonań swojego zespołu podczas LOTTO EUROVOLLEY POLAND 2017 i twierdzi, że wszystkie turnieje mogłyby odbywać się w Polsce.

Volleyflash.pl: Trzy mecze, trzy zwycięstwa, początek mistrzostw Europy jest dla was wręcz idealny, spodziewaliście się czegoś takiego?

Lukas Kampa: Szczerze mówiąc to nie, mieliśmy taką nadzieję i przygotowywaliśmy się do tego i jestem bardzo szczęśliwy, że wygraliśmy grupę i mamy teraz jeden dzień przerwy więcej.

Jeszcze bardziej niezwykłe w tym jest, że w waszym zespole gra siedmiu zawodników, którzy debiutują podczas mistrzostw Europy?

Tak, ale można zobaczyć, że są wielkimi talentami. Zaczęliśmy dzisiaj w innym ustawieniu i wszyscy z nich pokazali się dobrze. Oczywiście, może byliśmy nieco bardziej zdenerwowani, bo mieliśmy inną wyjściową szóstkę i myślę, że nie był to nasz najwyższy poziom. Być może nie była to piękna siatkówka, była to dla nas tylko praca. Teraz jesteśmy nieco zmęczeni, bo zagraliśmy trzy mecze w cztery dni, więc spróbujemy dobrze wypocząć i przygotować się na następny mecz w Katowicach.

Właśnie, zaczęliście dzisiaj w innym ustawieniu, bez Grozera, który był znaczący w dwóch poprzednich spotkaniach, a mimo to wciąż radziliście sobie dobrze?

Dlatego, że mamy dobrych zawodników. Simon Hirsch gra we Włoszech i też jest dobrym atakującym i jestem szczęśliwy, że nasz trener wierzył w Simona. Wstawił również Markusa, on też jest bardzo mocnym zawodnikiem. Dobrze dla nich, że mieli trochę czasu na boisku, ponieważ na pewno pomogą nam w czasie turnieju, będziemy potrzebować wszystkich i dobrze również dlatego, żeby nabrali trochę rytmu na boisku, a nie tylko oglądali mecz. Bardzo dobrze, że nasz trener zaufał wszystkim zawodnikom, więc możemy przygotować się jako zespół w następnych meczach.

Właściwie można było się spodziewać dzisiaj szybkiego 3:0, ale chyba jednak nie wszystko zaskoczyło?

Myślę, że wpływ miał na to fakt, że wyszliśmy w innym ustawieniu. Poza tym mieliśmy niecałą dobę odpoczynku po wczorajszym meczu. Trzeba było wejść na właściwe tory. Najważniejsze jest to, że również ten mecz udało się wygrać 3:0. Byliśmy do końca skupieni, nawet jeśli traciliśmy po 3-4 punkty. Myślę, że ostatecznie wygraliśmy zasłużenie.

Teraz macie dwa dni przerwy, a potem ćwierćfinał, prawdopodobnie z Francją, czego spodziewacie się w tym meczu?

Oni jeszcze dzisiaj nie grali, prawda? No więc teraz będziemy tylko oglądać i zobaczymy, co będzie. Jutro jedziemy do Katowic, mamy jeden dzień więcej, więc możemy oglądać naszych rywali i myślę, że to dla nas ogromny plus. Ale na pewno w ćwierćfinałach, ktokolwiek będzie naszym rywalem, będzie na pewno dla nas wielkim wyzwaniem i zrobimy wszystko, żeby być dobrze przygotowanymi.

Tak naprawdę wszyscy w tej grupie w Katowicach są równi, niemal wszystkie wyniki były bardzo bliskie i tak naprawdę nie ma sensu oceniać, kto byłby lepszym rywalem, a kto gorszym?

Tak, zdecydowanie, trudno więc byłoby nawet wybrać jeden zespół i powiedzieć „ahh, chciałbym na nich trafić”. To w końcu ćwierćfinały mistrzostw Europy, osiem aktualnie najlepszych zespołów w Europie, więc nie będzie żadnego zespołu, z którym gra będzie łatwa.

Tak jak trzy lata temu, znowu jedziecie do Katowic, co tam zdobyliście wszyscy pamiętają, może znowu to miejsce przyniesie wam szczęście?

Tak, bardzo się cieszę, że będziemy mogli znowu być w Spodku, będzie na pewno wiele emocji, już grałem tam w ostatnim sezonie przeciwko Katowicom. Ale myślę, że większość z nas przyjedzie tam po raz pierwszy, odkąd zdobyliśmy tam to wspaniałe doświadczenie, zdobyliśmy je tam razem i mam nadzieję, że to da nam jakąś ekstra energię, przywróci nam pewne piękne wspomnienia i popchnie nas do pokonywania naszych limitów.

Co zmienił w zespole wasz nowy trener Andrea Giani?

Wymaga od nas, żebyśmy byli bardziej agresywni i żebyśmy podejmowali więcej ryzyka, żebyśmy grali bardziej emocjonalnie, żebyśmy starali się zdobywać punkty przy każdej obronie, starać się zmieniać te obrony bezpośrednio na punkty, ponieważ to daje ci ożywienie na boisku. I jest to niezwykłe ile energii on wkłada w każdy trening, przygotowania do meczu. Możesz się nauczyć bardzo wiele od legendy takiej jak on, jak podejść do spotkania, jak być zwycięzcą, bo on był zwycięzcą, kiedy był zawodnikiem. Chce być zwycięzcą jako trener i chce żebyśmy my też byli zwycięzcami. To naprawdę wspaniałe mieć go jako trenera.

Jak podoba ci się organizacja tutaj, atmosfera na hali?

Błagam, na to pytanie jest tak łatwo odpowiedzieć (śmiech). Jest perfekcyjnie, jak zawsze. Już wcześniej byłem bardzo szczęśliwy, gdy się tu zakwalifikowaliśmy na mistrzostwa Europy Powiedziałem sobie „Tak! Będziemy grać kolejny turniej w Polsce!”. Myślę, że już mówiłem to podczas mistrzostw Świata, ale jak dla mnie, wszystkie turnieje mogłyby odbywać się w Polsce (śmiech). Powinniście dostać coś w stylu dzikiej karty od FIVB, żebyśmy my mogli przyjeżdżać tu co roku i grać każdy turniej. Ja bym od razu się pod tym podpisał!

Do Szczecina przyjechało całkiem sporo niemieckich kibiców, czy ich wsparcie wiele dla was znaczy?

Tak. Myślę, że to wspaniałe, że mieliśmy tutaj około sześćdziesięciu kibiców, którzy ruszyli tu w podróż, przyjechali autobusem, zostali z nami przez cztery dni, wzięli nawet wolne w pracy, żeby tylko nas wspierać. My naprawdę bardzo to doceniamy, bo to daje ci dodatkową energię z trybun, kiedy widzisz, że kibice wspierają cię, biją dla ciebie brawo, a my tylko możemy sprawić im radość grając w siatkówkę, to naprawdę dla nas wspaniałe. I ogromne dzięki dla wszystkich kibiców, nie tylko tych, którzy przyjechali z Niemiec dwoma autobusami, ale też dla wszystkich polskich kibiców, którzy nas wspierali. Naprawdę, to wspaniałe móc tu być.  

A co myślisz o organizacji konkretnie tutaj, w Szczecinie?

Jest wspaniale. Jest tu piękna hala, mamy dobrą atmosferę. Mamy ładny hotel i dobre jedzenie. Jest tu dobra atmosfera, mili ludzie, przyjaźni dziennikarze… i dziennikarki. Dlatego fajnie jest tu grać.

Dla volleyflash.pl rozmawiały Anna Biernacka i Pola Iwańczuk

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*