LM: Zenit Kazań triumfatorem Ligi Mistrzów!

W finale tegorocznej edycji Ligi Mistrzów Zenit Kazań, gospodarz turnieju, zmierzył się z włoską ekipą Cucine Lube Civitanova. Rosjanie, zdecydowani faworyci spotkania, zwyciężyli 3:2 i zdobyli czwarty tytuł z rzędu, chociaż było blisko niespodzianki.

Mecz rozpoczął się równą grą obu drużyn. Żadnemu z zespołów nie udało się wypracować znaczącego prowadzenia. U gospodarzy dobrze spisywali się Michajlov i Anderson, natomiast we włoskiej drużynie świetnie radził sobie Stanković. Po skutecznym bloku na pierwszej przerwie technicznej to Lube prowadziło 8:6. Po powrocie na boisko obie drużyny były zdeterminowane i nie żadnej z ekip nie udało się odskoczyć na więcej niż punkt. W doskonałej dyspozycji był Sokołov (11:10), który rozbijał z łatwością blok rywali. Po dobrej piłce od Butki dotąd niewidoczny Leon zdobył punkt i Zenit prowadził 16:14. Lube jednak błyskawicznie zareagowało i po dobrych akcjach Stankovicia i Juantoreny na tablicy wyników widniał remis 16:16. Im było bliżej seta, tym robiło się goręcej. Volvichowi udało się zablokować Sandera i w decydującej części partii bliżej zwycięstwa byli gospodarze (19:17). Chwilę później jednak Sokołov popisał się doskonałym blokiem na Leonie, co doprowadziło do remisu 19:19. Odtąd gra toczyła się punkt za punkt. W kluczowym momencie kubański zawodnik popełnił dwa błędy (24:23, 25:24) w ataku, co dało Włochom dwie piłki setowe. Ostatecznie jednak to on właśnie atomowym serwisem, którego nie dał rady przyjąć Juantorena, zakończył pierwszą partię toczoną na przewagi (27:29) i to Zenit objął prowadzenie w meczu 1:0.

Drugi set lepiej zaczął się dla Lube, które dzięki dobrym akcjom Sokołova i Juantoreny wyszli na dwupunktowe prowadzenie 8:6. Szybko jednak ta przewaga została zniwelowana, ponieważ bułgarski atakujący uderzył w aut, co doprowadziło do remisu 10:10. Od tej pory gra toczyła się punkt za punkt. Po drugiej przerwie technicznej do głosu doszli Włosi: najpierw Sander poradził sobie z rosyjską ścianą (18:16), a potem Christenson ustrzelił Leona zagrywką (21:17). Lube doskonale zaczęło grać w obronie i bloku, nie dając szans rywalowi na wbicie się w parkiet. Pomimo walki, Zenit nie dał rady odrobić strat i po dwóch z rzędu blokach na kubańskim przyjmującym musieli uznać wyższość rywala w drugiej partii (18:25).

Trzecia odsłona zaczęła się od dominacji Włochów. Po błędzie w ataku Michajłova było już 1:4. Gracze Lube nie zwalniali tempa i po plasie Sandera w sam środek boiska było 3:6. Rewelacyjnie spisywał się Stanković (9:6; 12:8), który straszył rywala zarówno atakiem, jak i blokiem. W tym ciężkim dla Zenitu momencie ciężar gry wziął na siebie Anderson (10:13). Jednak i on po jakimś czasie nie mógł przedostać się na stronę rywala- został zablokowany przez włoską ścianę (17:12). Odrobinę nadziei w rosyjskie serca tchnął Leon, zdobywając dwa asy serwisowe pod rząd (21:18, 21:19), czym zdecydowanie zmniejszył przewagę Lube. To Włosi jednak zachowali więcej zimnej krwi w końcówce i po długiej wymianie zakończonej atakiem Sokołova mieli pierwszą piłkę setową (24:21). Rywala swoją zagrywką postraszył jeszcze amerykański przyjmujący (23:24), lecz perfekcyjnie grający Stanković (23:25) zakończył trzecią partię i Lube objęło prowadzenie w spotkaniu 2:1 i było bliżej złotego medalu.

Czwartą odsłonę spotkania również lepiej, jak poprzednie, zaczęli Włosi. Było to możliwe dzięki świetnej grze Stankovicia i Sokołova (2:4), których nie mógł powstrzymać rosyjski blok. Przewagę udało im utrzymać dzięki dobremu atakowi Sandera, a potem asie serwisowym bułgarskiego gracza (5:7). Rosjanom udało się jednak szybko odrobić straty- zablokowany został Sokołov (9:10), a potem celnie uderzył Michajłov (10:10). Lube jednak wciąż górowało nad Zenitem w wielu elementach i to oni mieli punkt zapasu nad rywalem. Po fatalnym przyjęciu Andersona, z czego skorzystał Sander, było 16:13 dla Włochów, co zdecydowanie przybliżyło ich do końcowego triumfu w rozgrywkach. Rosjanom ponownie udało się odrobić straty- Butko zablokował Juantorenę (18:18). Zapowiadała się niezwykle emocjonująca końcówka i taka też była. Po grze punkt za punkt ostatecznie to Zenitowi po ataku Leona, który wybił piłkę na blok aut udało się wywalczyć pierwszą piłkę setową (24:22). W kolejnej akcji Kubańczyk (25:23) także nie zawiódł i dzięki temu rosyjska drużyna doprowadziła do tie-breaka.

Na początku piątej odsłony znów Lube przejęła inicjatywę. Po pięknym bloku Stankovicia na Michajlovie było już 2:5. W kryzysowych sytuacjach Zenit mógł jednak liczyć na Leona, który zmniejszył nieco przewagę rywala (5:6). Lube jednak nie pozostała dłużna i po dobrych akcjach Sokołova i Sandera prowadziła 9:6. Sytuacja w Kazaniu zrobiła się naprawdę nerwowa, kiedy Anderson wyraźnie przestrzelił atak (7:11). Rosjanom udało się jednak zebrać w sobie i dzięki poświęceniu w obronie oraz ryzyku w ataku udało im się odrobić straty (11:11) po ataku Leona. Od tej pory obie drużyny grały punkt za punkt. Pierwszą piłkę meczową na wagę zwycięstwa w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów dał Lube Sokołov (13:14). Leon szybko jednak doprowadził do remisu (14:14). Spotkanie zakończył nie kto inny, jak właśnie Kubańczyk asem serwisowym (15:17), co dało rosyjskiej drużynie czwarty triumf z rzędu w najważniejszych europejskich zmaganiach. Sam natomiast w doskonałym stylu pożegnał się klubem, którego w przyszłym sezonie nie będzie już reprezentował. Ligę Mistrzów wygrał zdecydowany faworyt, jednak waleczność Lube i bliskość zdetronizowania rywala zasługują na wielki szacunek.

Zenit Kazań – Cucine Lube Civitanova 3:2 (29:27, 18:25, 23:25, 25:23, 17:15)

Zenit Kazań:Michajłow, Samoljenko, Butko, Anderson, Leon, Wolwicz, Werbow (libero)

Cucine Lube Civitanova: Sokołow, Juantorena, Sander. Stanković, Cester, Christenson, Grebennikov (libero)

Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf. własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*