LM: Runda pełna emocji: od trzech setów do tie-break’ów

Dzisiaj rozegranych zostało pięć kolejnych spotkań piątej rundy fazy grupowej. Kibice nie mogli narzekać na nudę. Mieliśmy tutaj spotkania zakończone po trzech setach (w ten sposób wygraną odniosła ZAKSA), po czterech, a także wyjątkowo zacięte tie-breaki.

Wygrana „za trzy”

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zmierzyła się z czeskim VK Karlovarsko. Więcej o tym spotkaniu przeczytacie tutaj.

O krok od tie-breaka

Spotkanie między Dinamo Moskwą a Sir Safety Perugia niemal zakończyło się tie-breakiem. Ostatecznie zwycięstwo odniosła ekipa z Włoch, jednak do wygranej potrzebowali czterech setów. Pierwszy i jedyny wygrany przez Dinamo set był chyba najbardziej zaciętym. Na pierwszą przerwę techniczną zespoły zeszły z jednopunktową różnicą (7:8). Szybko sytuację na swoją korzyść odwrócili Rosjanie. W kluczowych momentach dalszej części seta prowadzili 16:15 oraz 21:19, by wygrać 25:22. W drugiej partii różnice punktowe nieco powiększyły się, ale sytuacja prezentowała się podobnie. Pierwsza przerwa techniczna rozpoczęła się z wynikiem 8:7, a następnie kontrolę nad rywalem przejęli goście (14:16, 17:21). 21:25 na tablicach i mieliśmy 1:1 w setach. Trzecia część gry była jak „pod dyktando” Perugii (4:8, 12:16, 16:21, 20:25). W ostatnim czwartym secie podopieczni trenera Brianskiiego starali się gonić przeciwnika. Trzypunktowa przewaga na pierwszej przerwie (5:8), zmniejszyła się do dwupunktowej (14:16). Koniec końców zakończył się on z książkową różnicą dwóch punktów (23:25).

Część statystyk prezentowała się podobnie. Różnica w blokach wynosiła tylko jeden (5 – Dinamo, 6 – Perugia). Atak prezentował się na poziomie (odpowiednio) 55 i 54%, a najlepszym atakującym był Atanasijevic (31). W przyjęciu górą była Perugia (43%, przy 32% rywala). Zdecydowanie lepiej wypadła ona również w zagrywce. 81 razy poradzili sobie w polu serwisowym (w tym 10 asów), popełniając zaledwie 15 błędów. Gospodarze na 90 wykonanych zagrywek pomylili się 22 razy i zdobyli 7 asów.

Dinamo Moskwa – Sir Safety Perugia 1:3 (25:22, 21:25, 20:25, 23:25)

Dinamo Moskwa: Baranov, Pająk, Kabeshov (L), Sieemshchikov, Berezhko, Kooy, Shcherbinin, Kruglov, Bezrukov, Shkulyavichus

Sir Safety Perugia: Ricci, Hoag, Lunga, Seif, Leon, Lanza, Colaci (L), Atanasijevic, De Cecco, Podrascanin

Kolejnym czterosetowym starciem był mecz Azimutu Modeny z Cucine Lube Civitanovą. Zwycięstwo i tutaj odnieśli goście. Nie było jednak łatwo. Pierwsze dwa sety były pokazem siły obu zespołów. Prowadzenie na przerwach technicznych miała Modena (odpowiednio: 8:5, 16:12, 8:6, 16:12), jednak końcówki wyrównywały się (21:20, 20:21). Obie partie zakończyły sięna przewagi jednak z różnymi zwycięzcami (27:25, 26:28). Kolejne dwie partie należały zdecydowanie do Cucine. W kluczowych momentach utrzymywali oni przewagę (14:16, 17:21 w trzecim i 11:16, 14:21 w czwartym secie). Pomimo chęci podopieczni trenera Velasco nie zdołali jednak dogonić rywala przegrywając do dwudziestu trzech i dwudziestu jeden.

Przyjęcie było domeną gości (55%, przy 49% Modeny). Wygrana miała przełożenie w statystykach, ponieważ wypadli oni lepiej również w ataku (48%/50%) oraz w zagrywce (84 udane gospodarza i 87 Cucine). Zaliczyli oni także więcej asów (4/6), a także więcej błędów w polu serwisowym (14/15). Więcej punktów blokiem zdobyli jednak siatkarze Modeny (9/7).

Azimut Modena – Cucine Lube Civitanova 1:3 (27:25, 26:28, 23:25, 21:25)

Azimut Modena: Bednorz, Pierotti, Rossini (L), Zaytsev, Holt, Anzani, Urnaut, Mazzone, Keemink

Cucine Lube Civitanova: Sokolov, Kovar, D’Hulst, Juantorena, Stankovic, Leal, Cantagalli, Cester, Simon, Rezende, Balaso (L)

Granie „na maxa”

Pięciu setów potrzeba było do rozstrzygnięcia spotkania między Chaumont VB 52 HM a Zenitem Saint Petersburgiem. Już pierwsza partia rozegrana została na przewag (24:26), a dalsza gra była pewną wymianą ciosów. Drugiego seta lepiej rozegrali gospodarze, którzy dominowali przez cały czas (8:5, 16:8, 21:11, 25:13). W trzeciej części sytuacja odwróciła się na korzyść Zenitu, który nie pozwolił rywalowi na przejęcie kontroli. Nie tylko prowadził on na przerwach (5:8, 11:16), ale także lepiej poradził sobie w końcówce (15:21, 19:25). Czwarty set i ponownie odwrócona sytuacja. Stałe prowadzenie podopiecznych trenera Prandiego doprowadziło ich do zwycięstwa 25:17 (8:7 i 16:12 na przerwach). Jak się okazało równie zacięty był tie-break. Piąta część gry podobnie jak początkowa zakończyła się na przewagi. W kluczowych momentach prowadzenie było jednopunktowe. Najpierw mieli je goście (4:5), następnie gospodarze (10:9), a ostatecznie zwycięstwo odniósł zespół trenera Klimkina.

Najlepszym atakującym był Durrthy (35), a cały atak lepiej prezentował się po stronie Chaumont (45%, przy 41% rywali). Przyjęcie obu ekip wynosiło 53%. W polu serwisowym górą byli gospodarze. Co prawda popełnili oni 24 błędy (21 – Zenit), ale poradzili sobie z zagrywką 87 razy (z czego 10 to asy). Przyjezdni wykonali natomiast 80 zagrywek (w tym 4 asy) i popełnili 21 błędów. 14 punktów blokiem zdobył Zenit, a zaledwie 6 punktów murem wywalczyła ekipa z Francji.

Chaumont VB 52 HM – Zenit Saint Petersburg 2:3 (24:26, 25:13, 19:25, 25:17, 18:20)

Chaumont VB 52 HM: Atanasov, Bann (L), Geiler, Saeta, Ben Tara, Patak, Valcarcel, Winkelmuller, Repak, Averill

Zenit Saint Petersburg: Pankov, Antipkin, Sivozhelez, Grozer, Krivitchenko (L), Durruthy, Safonov, Volkov, Divis

Tie-breaka rozegrano również w Maaseik, gdzie tamtejszy Greenyard podjął Berlin Recycling Volleys. Wydawało się ze gospodarze mają zwycięstwo w garści. Pomimo prowadzenia w pierwszym secie ekipy z Berlina (7:8, 14:16) wygrali oni z trzema punktami prowadzenia (25:23). Drugi set należał już do nich (8:5, 16:12, 21:18 i 25:20). Jak się okazało zwycięstwo jedynie „wydawało się” pewne, bo swoją siłę zaczęli prezentować rywale. 5:8, 9:16, a następnie 16:21 i do gry ponownie wkroczyła ekipa z Maaseik. Walka na przewagi zakończyła się na korzyść gości (29:31). Czwarta partia okazała się dosłownie wyrównana. Nie tylko wyniki w kluczowych momentach były wyrównane (8:7, 15:16, 20:21), to jeszcze wygrana 22:25 doprowadziła do remisu 2:2. Tie-break od początku do końca szedł po myśli podopiecznych trenera Enarda. Prowadzenie 3:5, a później 8:12 zaowocowało zwycięstwem 13:15.

Liderem ataku był Cox, który celnie trafił aż 53 razy. Sam atak natomiast był wyrównany (56%/56%), podobnie jak zagrywka (obie ekipy wykonał 95 udanych). O trzy błędy więcej w polu serwisowym popełnili gospodarze (20/17), natomiast obie ekipy zaliczyły po 6 asów. Blok również był zbliżony (12/11), a przyjęcie lepiej wyglądało w ekipie trenera Banksa (65%/46%).

Greenyard Maaseik – Berlin Recycling Volleys 2:3 (25:22, 25:20, 29:31, 22:25, 13:15)

Greenyard Maaseik: Cox, Wójcik, Pupart, Tammemaa, Maan, Dronkers (L), Blankenau, Van Heyste, Baetens, Grozdanov

Berlin Recycling Volleys: Jendryk, Reichert, Klein, Zimmermann, Kuhner, White, Tuia, Patch, Russel, Rossard (L)

Autor: Magdalena Żywicka
Źródło: opracowanie własne/cev.eu
Fot.: cev.eu

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*