LM: Bełchatowianie musieli uznać wyższość rywali z Włoch

W spotkaniu pierwszej rundy fazy play-off tegorocznej Ligi Mistrzów, rozegranym pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a Cucine Lube Civitanova, gospodarze ulegli włoskiej drużynie w tie-break’u.

Mecz w łódzkiej Atlas Arenie został zainicjowany dwoma błędami w wykonaniu gospodarzy. Bełchatowianie przerwali pechową serię i zaczęli punktować, jednak włoski zespół stale dotrzymywał im kroku, nie pozwalając na konkretne odbicie się od wyrównanego wyniku. Po skutecznym ataku Sokolova, jego drużyna zeszła na pierwszą przerwę techniczną z punktem rezerwy. W późniejszym czasie sytuacja Skry dynamicznie się rozwinęła – miejscowi zbudowali przewagę, którą utrzymali także do drugiej przerwy technicznej, na której dominowali 16:14. Zawodnicy Cucine zniwelowali straty i szli łeb w łeb z rywalami, jednak ci mieli więcej szczęścia w końcówce partii, którą zgarnęli na przewagi 27:25.

W kolejną odsłonę bełchatowianie weszli w równie dobrym stylu, stanowiąc poważne zagrożenie dla włoskiego giganta. Podopieczni Roberta Piazzy prezentowali ambitną siatkówkę, jednocześnie korzystając z „pomocnej” dłoni rywali. Po pomyłce Juantoreny, zespoły zeszły na pierwszą przerwę techniczną z punktową dominacją żółto-czarnych. Gospodarze stale utrzymywali się na minimalnym prowadzeniu – przyjezdni zaczęli kontrolować sytuację dopiero po drugiej regulaminowej przerwie (16:18), jednak po krótkotrwałym zrywie siatkarzy z Włoch wkrótce nie było śladu. Zawodnicy Skry zdołali zniwelować dystans (23:23) i po raz drugi przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając na przewagi (28:26).

Trzecia odsłona była zupełną odwrotnością dwóch poprzednich – gra bełchatowian uległa diametralnej zmianie, co sprawnie wykorzystywali przyjezdni. Już przy stanie punktowym 1:4 trener Piazza poprosił o czas dla swojej drużyny, jednak nie wpłynął on na zmianę położenia gospodarzy. Mocniejszy nacisk siatkarzy Cucine w połączeniu z licznymi błędami bełchatowian nie wróżył tym drugim niczego dobrego – podczas ostatniej przerwy technicznej goście byli lepsi aż o siedem punktów. Ekipa z Włoch siała postrach po drugiej stronie boiska przede wszystkim zagrywką, o czym świadczyły kolejne asy serwisowe, dodatkowo podbijające wynik. Zawodnicy Skry nie wypracowali już żadnej strategii obrony i musieli uznać wyższość rywali (13:25).

Przyjezdni utrzymywali wysoką dominację także w czwartej partii, stawiając bełchatowian w coraz trudniejszej sytuacji. Siatkarze z Włoch uniemożliwiali przeciwnikom odbicie się od dna, skutecznie blokując każdy element ich gry. Komfortowa przewaga uzyskana już na początku partii była utrzymywana przez prawie cały przebieg seta – przełom po stronie podopiecznych Piazzy nastąpił dopiero w decydującej części. Goście mieli pierwszą piłkę setową przy stanie punktowym 19:24, co w zasadzie przesądzało o końcowym wyniku partii, jednak bełchatowianie zyskali trzy cenne punkty z rzędu. Po przerwie na żądanie trenera Cucine, błędny serwis Bednorza przypieczętował wywalczenie tie-break’a przez rywali.

W ostatecznej batalii włoski zespół przywitał gospodarzy blokiem oraz asem w wykonaniu Christensona. Bełchatowianie zbliżyli się do przyjezdnych i wyrównali wynik (4:4), jednak klubowi mistrzowie świata ponownie przejęli stery i podczas zmiany stron dominowali dwoma „oczkami”. Siatkarze z Bełchatowa nie zdołali już odzyskać inicjatywy i zgodnie z przewidywaniami, goście zachowali przewagę do ostatniej akcji spotkania, zakończonej blokiem na Włazłym (10:15).

PGE Skra Bełchatów – Cucine Lube Civitanova 2:3 (27:25, 28:26, 13:25, 22:25,10:15).

PGE Skra: Lisinac, Wlazły, Kłos, Bednorz, Ebadipour, Łomacz, Piechocki (libero)

Cucine Lube: Sokolov, Sander, Juantorena, Stanković, Christenson, Cester, Grebennikov (libero)

Autor: Dominika Perykasza
Źródło: inf. własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*