KMŚ: Porażka PGE Skry Bełchatów na zakończenie fazy grupowej

W meczu o pierwsze miejsce w grupie B Zenit Kazań pewnie pokonał PGE Skrę Bełchatów 3:0. Obie drużyny zagrają w finałach Klubowych Mistrzostw Świata, które zostaną rozegrane już w ten weekend.

Początek meczu był niezwykle wyrównany: do pierwszej przerwy technicznej żadnej z drużyn nie udało się uzyskać większego niż jednopunktowe prowadzenia. Dwa oczka przewagi udało się wypracować Zenitowi bo bloku Andersona na Ebadipourze (7:9). Przewaga gości została utrzymana głównie dzięki świetnej postawie Wilfredo Leona, który nie miał najmniejszego problemu z ominięciem bełchatowskich dłoni. Skra jednak nie dawała za wygraną i po świetnym, pojedynczym bloku Pencheva na Michajłowie w Atlas Arenie był remis 16:16. Gospodarze wyszli na prowadzenie po punktowej zagrywce Mariusza Wlazłego (17:18). Wtedy o czas zdecydował się poprosić trener Alekna. Końcówka seta była niezwykle emocjonująca, a żadna z drużyn nie zamierzała złożyć broni. W Zenicie nie zawodził Leon, który znakomicie spisywał się w każdym elemencie, natomiast w Skrze prym wiedli Wlazły i Penchev. Pierwszą piłkę setową Rosjanom dał Michajłow, mocno przełamując blok rywala. Bułgar szybko jednak zagrał podobnie i przedłużył szanse na wygranie seta przez podopiecznych trenera Piazzy. Po ogromnych nerwach i ponad półgodzinnej walce pierwszy set wgrał Zenit 29:27 po skończonym przez Leona ataku.

Drugą odsłonę lepiej zaczęli gracze Władimira Alekny. Już na samym początku po dobrym ataku Leona i asie serwisowym Butki prowadzili 2:4. Skra nie mogła zatrzymać rywala, pojawiły się także proste błędy, czego konsekwencją było powiększenie przez Rosjan przewagi (4:10). O czas zdecydował poprosić Roberto Piazza, lecz trudno było zatrzymać rozpędzony Zenit. Doskonale atakowali Anderson i Michajłow, natomiast bełchatowianie nie mogli skończyć swoich akcji. Na drugiej przerwie technicznej goście prowadzili 16:12. Po niej nastąpiła egzekucja, której głównym wykonawcą był Leon (15:21). Bełchatowianie nie potrafili znaleźć sposobu na zatrzymanie Kubańczyka. Set, pozbawiony tak wielkich emocji jak pierwsza partia, zakończył się wynikiem 20:25 po zepsutej zagrywce Lisinaca i to Rosjanie objęli prowadzenie w meczu 2:0.

Trzecia odsłona również rozpoczęła się lepiej dla Zenitu. Najpierw zagrywką punktował Butko (1:2),  potem pewnie z prawego skrzydła uderzył Anderson (2:3), następnie Wolwicz skończył przechodzącą piłkę (3:5). Po pierwszej przerwie technicznej inicjatywę wyraźnie przejęli goście. Michajłow obił bełchatowski blok (6:9), a potem Wolwicz mógł cieszyć się z udanego bloku. Wtedy o czas zdecydował poprosić Roberto Piazza, ale Rosjanie powoli zaczynali się bawić grą i nie zwracać uwagi na to, co robi rywal. Po bloku Samojlenki na Wlazłym na tablicy widniał wynik 8:14 i zanosiło się na to, że spotkanie skończy się w trzech setach.  Chwilową nadzieję na przedłużenie meczu bełchatowianom dał Mariusz Wlazły, który ustrzelił zagrywką rywala (11:15), lecz chwilę później Penchev uderzył w aut bez bloku (11:16). Gracze Zenitu czuli się bardzo swobodnie w każdym elemencie, ryzykowali zagrywką, co przekładało się na punkty: asy serwowali Michajłow (11:18) i Leon (12:21). Seta zakończył zepsutą zagrywką Milad Ebadipour. Bełchatowianie przegrali trzecią partię 16:25, a całe spotkanie 0:3. Pomimo tego, zajęli oni drugie miejsce w grupie i wezmą udział w turnieju finałowym Klubowych Mistrzostw Świata. Ich przeciwnikiem w meczu półfinałowym będzie Lube Cucine Banca Macerata.

 

PGE Skra Bełchatów – Zenit Kazań 0:3 (27:29, 20:25, 16:25)

PGE Skra Bełchatów: Lisinac, Wlazły, Kłos, Ebadipour, Łomacz, Penczew, Piechocki (libero).

Zenit Kazań: Anderson, Wolwicz, Leon, Butko, Samojlenko, Michajłow, Werbow (libero).

Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf.własna

 

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*