KMŚ: Pewne zwycięstwo PGE Skry Bełchatów

W spotkaniu fazy grupowej pomiędzy PGE Skrą Bełchatów, a zespołem z Szanghaju, to gospodarze wykazali się lepszą formą, zdecydowanie wygrywając 3:0. 

W mecz w Atlas Arenie o wiele lepiej weszli przyjezdni, którzy już na starcie zyskali trzy punkty przewagi. Dobrze zapowiadającą się passę przerwał dopiero Wlazły poprzez skuteczny atak. Gospodarze nie pozwolili rywalom zbytnio rozwinąć skrzydeł, a po asie serwisowym Lisinaca doprowadzili do remisu (5:5). Od tej pory gra toczyła się punkt za punkt i dopiero po pierwszej przerwie technicznej (8:7) od wyniku znacząco zaczęli odbijać się bełchatowianie. Zawodnicy z Szanghaju mieli sporo problemów z odbiorem zagrywek gospodarzy, co coraz bardziej wpływało na stan punktowy. Na drugiej przerwie technicznej miejscowi prowadzili już pięcioma punktami, a końcówka tej odsłony okazała się dla nich jedynie formalnością (25:18).

Kolejnego seta goście nie zainicjowali w zbyt udany sposób, zaczynając od dwóch punktów oddanych Skrze bezpośrednio z błędów, jednak miejscowi nie pozostali dłużni, odpowiadając tym samym. Z wyrównanej walki zaczęli ponownie odbiegać gospodarze, którzy na pierwszą przerwę techniczną schodzili z zapasem dwóch oczek. Bełchatowianie jeszcze przez jakiś czas utrzymywali niewielki dystans, jednak stopniowo podporządkowywali sobie sytuację na boisku. Prowadzili już sześcioma punktami (17:11) i wygrywając kolejne akcje, coraz bardziej zbliżali się do powiększenia przewagi w całym spotkaniu. Pomimo tego, że goście starali się jeszcze przeciwstawić natarciu polskiej drużyny i w pewnym stopniu zniwelowali straty, to Skra wyszła zwycięsko z tej odsłony (25:19).

W trzeciej partii siatkarze z Szanghaju zostali „przywitani” przez skuteczny atak w wykonaniu Wlazłego. Goście musieli dwoić się i troić, aby wybrnąć cało z tego spotkania, w związku z czym nie odpuszczali bełchatowianom w żadnym aspekcie. Na pierwszej przerwie technicznej miejscowi byli lepsi zaledwie o punkt, jednak później znowu zaczęli podkręcać tempo i umykać rywalom. Przy stanie punktowym 14:11 o czas poprosił trener przyjezdnych, jednak nie przyniósł on rezultatów, a zaraz po ponownym pojawieniu się na boisku, asem serwisowym popisał się Lisinac. Po kolejnej punktowej zagrywce bełchatowian (Ebadipur), ich przewaga sięgnęła już sześciu punktów (19:13). O dziwo, nie było to jednoznaczne z bezproblemowym dotarciem do końca meczu, ze względu na fakt, że rywale zbliżyli się do Skry na dwa oczka (20:18). Jeszcze więcej emocji dołożyli goście poprzez asa (22:21), jednak gospodarze zachowali zimną krew i ostatecznie ograli przyjezdnych do zera (25:21).

PGE Skra Bełchatów – Szanghaj Volleyball Club  3:0 (25:18, 25:19, 25:21)

PGE Skra Bełchatów: Łomacz, Bednorz, Lisinac, Wlazły, Ebadipour, Kłos, Piechocki (libero)

Szanghaj Volleyball Club: Rao, Conte, Jiang, Zhan, Zhang, Lyneel, Tong (libero)

Autor: Dominika Perykasza
Źródło: inf. własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*