Jakub Popiwczak: Nie ma czasu na tracenie punktów

Hitem ostatniej kolejki PlusLigi było spotkanie rozegrany pomiędzy Jastrzębskim Węglem a Indykpolem AZS Olsztyn. Spotkanie nie obyło się bez wielu emocji, nieoczekiwanych zwrotów akcji oraz walki o każdą piłkę. Gra w pierwszym i trzecim secie była naprawdę wyrównana, nie mniej jednak to jastrzębianom dopisało szczęście, dzięki czemu trzy punkty zostały w Jastrzębiu-Zdrój. Z punktu widzenia zawodników był to bardzo istotny mecz, gdyż oba zespoły balansują i na przemiennie raz AZS Olsztyn a raz Jastrzębski Węgiel okupują szóstą lokatę, która gwarantuje możliwość udziału w dalszej walce i najwyższe miejsca w polskiej lidze. Po meczu udało nam się na porozmawiać z libero jastrzębskiego zespołu – Jakubem Popiwczakiem.

Kamila Walczak, VolleyFlash:  Jak oceniasz spotkanie z Indykpolem AZS Olsztyn?

Jakub Popiwczak: Tydzień temu, w poprzedniej kolejce jak i w przedostatniej mieliśmy problemy  z tymi mocnymi zespołami, które są wyżej w tabeli. Przegraliśmy z Asseco Resovią Rzeszów. Dzisiaj liczyły się tylko trzy punkty. Udało się je zdobyć w trzech setach i to cieszy najbardziej.

Który element gry w największym stopniu przyczynił się do wygranej?

JP: Ciężko jest mi powiedzieć. Na pewno cieszyło to, że w tych końcówkach na styku w pierwszym oraz trzecim secie wytrzymywaliśmy to całe ciśnienie, ponieważ było dużo sytuacji, kiedy Olsztyn mógł te sety skończyć na własną korzyść. Aczkolwiek my byliśmy twardzi i graliśmy swoją siatkówkę, co nam się opłaciło, bo zdobyliśmy trzy punkty.

Podczas spotkania wielokrotnie ryzykowaliście na zagrywce.

JP: Zawsze jest ciężko ocenić czy popełniliśmy dużo czy też mało błędów. Ta zagrywka szczególnie była u Salvadora Hidalgo Olivy oraz Maćka Muzaja, którzy dobrze zagrywali. Trener chciałby liczbę tych błędów zredukować, bo zawsze jest coś do poprawy, ale małymi kroczkami do przodu.

W czasie spotkania było wiele momentów, szczególnie w końcówce pierwszego i trzeciego seta, kiedy to szliście „łeb w łeb”, co na pewno dostarczyło wiele emocji kibicom zgromadzonym na hali i nie tylko.

JP: Mieliśmy kilka piłek setowych na zwycięstwo w pierwszym secie. Olsztynianie mieli swoje szanse, bodajże mieli dwie piłki w górze na zwycięstwo w tym secie. Na szczęście wytrzymaliśmy i wygraliśmy to spotkanie.

Nawiązując do końcówki pierwszego seta, po ataku jednego z zawodników AZS-u Olsztyn piłka dotknęła twojej stopy po czym sędzia odgwizdał tę akcję, co stało się bezpośrednio przyczyną wymiany zdań pomiędzy Pawłem Woickim, sędzią a Lukasem Kampą. Czy możesz wyjaśnić czego dokładnie dotyczyła ta sprzeczka?

JP: Ja też byłem trochę zdziwiony, bo sytuacja polega na tym, że piłka nie spadła jeszcze na boisko i odbiła się od mojej stopy. Powiedzmy, że była w grze. Sędzia w tym momencie użył gwizdka. Według przepisów akcja została uznana bez punktów oraz była powtórzona. Tak naprawdę powinien być to punkt dla olsztynian. Wygrali tę akcję sportowo, aczkolwiek sędzia za szybko ją przerwał. Szczęście sprzyja podobno lepszym.

Podobna sytuacja miała miejsce w trzecim secie. Olsztynianie wyrobili sobie czteropunktową przewagę, która momentalnie stopniała kiedy na zagrywkę wszedł Salvador Hidalgo Oliva. Fakt, że dzieki temu doprowadziliście od remisu, zdecydowanie był jednym z czynników, które ułatwiły zwycięstwo.

JP: Po długiej przerwie powiedzieliśmy sobie, że nawet jeśli będziemy wygrywać trzema punktami czy też przegrywać trzema punktami, cały czas musimy zachować koncentrację. Tak jak pokazał zeszły tydzień. Chociażby w Rzeszowie, to kilkupunktowe prowadzenie nam mało co daje. Musimy jakoś kontrolować swoje emocje, cały czas skupiać się na grze i to będzie na prowadziło do zwycięstw w poszczególnych setach.

Niedawno w klubie przywitaliście nowego trenera – Ferdinando de Giorgiego. Co nowego trener wniósł do waszej drużyny?

JP: Na pewno trochę więcej włoskiego stylu, czyli staramy się szanować piłkę oraz więcej pracujemy na utrzymywaniu tej ciągłości gry. Więcej kiwek i więcej takiego, że tak powiem, nie robienia błędów.

Było to również bardzo ważne z waszego punktu widzenia. Od jakiegoś czasu z Olsztynem balansujecie pomiędzy szóstym a siódmym miejscem. Po tym meczu to Wam udało się wskoczyć na szóstą lokatę, mając nad Olsztynem przewagę właśnie tych trzech punktów.

JP: Wszyscy przed meczem mówili, że to będzie mecz za przysłowiowe sześć punktów. Cieszymy się, że je wygraliśmy. Teraz możemy się skupić na środowym spotkaniu Ligii Mistrzów w Berlinie, które będzie bardzo istotne w kwestii awansu do kolejnej rundy oraz o spotkaniu w Lubinie, które będzie miało również duży wpływa na naszą pozycję w tabeli.

Jakie jest wasze nastawienie przed tym spotkaniem?

JP: Jedziemy tam po zwycięstwo. Innych opcji tutaj nie widzimy. Nie ma czasu na tracenie punktów, wszystkie mecze gramy o trzy punkty, szczególnie z naszymi sąsiadami  w tabeli, którzy są odrobinkę nad nami albo deptają nam po piętach.

Można powiedzieć, że przed Jastrzębskim Węglem bardzo gorący okres. Oprócz terminarza gęstego w spotkania PlusLigowe  czekają również spotkania Ligii Mistrzów.

JP: Każdy z nas spodziewał się przed sezonem, że tak będzie. Każdy pracując, przygotowuje się indywidualnie do tego wysiłku. Zdajemy sobie sprawę, że gramy na dwóch frontach, ale nie jest to na pewno dla nas udręka. Wiadomo kiedyś z czasem pojawia się zmęczenie, ale jesteśmy szczęśliwi, że możemy występować w PlusLidze oraz Lidze Mistrzów, która wydaje się być spełnieniem marzeń każdego siatkarza.

Dla VolleyFlash.pl rozmawiała Kamila Walczak.

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*