Jakub Bednaruk: Nie zasługiwaliśmy na 0:3, seta powinniśmy wygrać

W piątkowy wieczór Chemik Bydgoszcz przegrał z PGE Skrą Bełchatów na terenie rywala. Mimo rozstrzygnięcia spotkania już w trzech partiach, bydgoszczanie w dwóch pierwszych odsłonach pokazali wolę walki.

Spotkanie początkowo miało wyrównany przebieg. Obie ekipy deptały sobie wzajemnie po piętach i gdyby nie błędy bydgoskich siatkarzy w końcówkach dwóch pierwszych setów, losy spotkania mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej. Od początku trzeciego seta Chemik Bydgoszcz był w rozsypce i na wejściu stracił 11 punktów. „Apeluję, żebyśmy nie rozpatrywali tego meczu pod kątem początku trzeciego seta, który może znacznie zniekształcić ocenę samego pojedynku – mówił Jakub Bednaruk, który mimo przegranej uważa, że jego zespół w dwóch odsłonach wypadł dobrze.

Bydgoski szkoleniowiec przyznał, że piątkowe spotkanie podobne było do meczu z Treflem Gdańsk, w którym Chemik Bydgoszcz przegrał 1:3. „Gramy dobrze, schodzi nam Nikola Kovacević i ta gra nam się sypie. Prawda jest taka, że wiedzieliśmy, że Nikola ma problemy. Poczuł ból w momencie, kiedy w pierwszym secie przydusiliśmy Skrę i ta gra potem nam się rozsypała” – komentował Jakub Bednaruk.

Trener przyjezdnej drużyny powiedział, że jego zdaniem zespół powinien być w stanie udźwignąć ciężar walki i wywalczyć inny wynik. „Prowadziliśmy 15:11 w pierwszym secie, potem niezłą siatkówkę prezentowaliśmy też w drugiej odsłonie, choć może trochę wcześniej powinienem wpuszczać do gry zawodników rezerwowych, którzy się starali. Nie graliśmy w Bełchatowie źle, nie zasługiwaliśmy na 0:3, seta powinniśmy wygrać”.

Duże zaskoczenie przyniósł trzeci set, w którym już od pierwszych piłek bydgoszczanie bardzo się pogubili, pozwolili wyjść bełchatowianom na prowadzenie 11:0, a w konsekwencji nie odrobili już strat. Nie pierwsi i nie ostatni tak wysoko dostajemy. Nie mamy takiej ławki, ale musimy sobie radzić. Skra nas złamałamówił Jakub Bednaruk.

Szkoleniowiec ekipy znad Brdy pozwolił sobie też na małe podsumowanie roku 2018. „Od lipca był dobry, do lipca taki sobie. Na odprawie przed meczem powiedziałem zawodnikom, że to co zrobiliśmy przez te trzy-cztery miesiące pierwszej rundy jest bardzo istotne, że nie jesteśmy takimi „leszczykami”, na których nie da się patrzeć. Widać charakter i jestem dumny z tego zespołu. Ciężko się walczy, gdy wychodzi Jakub Kochanowski na zagrywkę i wali serię sześciu serwisów po 120 km/h – zaznaczył.

Kolejne spotkanie Chemik Bydgoszcz rozegra dopiero 13 stycznia we własnej hali, a to dale zawodnikom prawie dwa tygodnie przerwy. „Zastanawiamy się ze sztabem szkoleniowym, czy ten okres wykorzystać na przyduszenie na treningu, czy na wyleczenie graczy. Dla nas meczem o życie będzie starcie z Cuprum Lubin, a tego grania było dużo, na szczęście nas omijały kontuzje – mówił Bednaruk.

Podczas meczu z Treflem Gdańsk z boiska musiał zejść Nikola Kovacević. Podobna sytuacja miała miejsce podczas meczu w Bełchatowie. Trener uspokajał, że jego kontuzja nie jest niczym poważnym „Tyle, że poczuł ból w drugiej nodze. To nic zerwanego i naciągniętego. Między mięśniami dochodzi u niego do konfliktu, mniej więcej tak, jakbyś wbijał mu nóż w udo. Jedzie teraz na okres noworoczny do swojego lekarza w Serbii”.

Kończy się rok 2018, lada dzień zacznie się 2019. Jakie oczekiwania względem niego ma trener? „Chcemy utrzymać to, co wypracowaliśmy do tej pory, a zrobiliśmy naprawdę sporo. Już o nas mówią, a chcemy to utrzymać. Mieliśmy 3 tysiące ludzi na meczu z Onico Warszawą, co jest dużą liczbą. Gdy jedziemy do przeciwników, to ludzie wiedzą, że będzie się działo” – zakończył Jakub Bednaruk.

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*