Georgy Grozer: Musimy wrócić do domu, usiąść i uwierzyć w to, że naprawdę jesteśmy w finale

Po wygranym meczu z Serbią Georgy Grozer opowiedział o emocjach towarzyszących spotkaniu i trenerze Gianim, który według niego wykonał ogromną pracę.

Zapytany o to, czy do końca miał nadzieję na pozytywny wynik dla swojej drużyny, odpowiedział: Wierzyłem w to, że możemy odwrócić losy tego spotkania, kiedy zaczniemy lepiej grać. Kiedy Kampa zacznie serwować, kiedy ja poprawię swój atak. W pamięci miałem mecz z Londynu, podczas IO. Także przegrywaliśmy z Serbią 2:0, ale potrafiliśmy doprowadzić do tie-breaka. Wierzyłem to, że to spotkanie da się wygrać. Ja się nigdy nie poddaję.

Georgy powiedział też, co się działo podczas dziesięciominutowej przerwy: Giani wszedł do szatni. Nie zaczął krzyczeć na nas, ani nic w tym rodzaju. Zaczął swoje przemówienie, że to jest siatkówka, tutaj wszystko jest możliwe. Powiedział, że musimy pokazać swoje emocje, że on w nas wierzy. To była świetna robota.

Wypowiedział się też na temat zmian miejsca rozgrywania spotkań: To nie jest przyjemne, jeździć między miastami. Trzy lata temu w graliśmy cały czas w Katowicach i czuliśmy się dobrze, jednak tak naprawdę przy dobrym zorganizowaniu to nie jest aż tak wielki problem.

Wspomniał też kilka miłych chwil z naszego kraju: To niesamowite, że możemy wrócić znów do Polski. Na Mistrzostwach Świata zdobyliśmy tutaj brąz, teraz wracamy i już mamy co najmniej srebro. Osobiście czuję się tu świetnie, uwielbiam być w Polsce i mam nadzieję, że kiedyś wrócę tutaj by grać w jakimś polskim klubie.

Pokazał też, jakie emocje towarzyszyły spotkaniu:  Może to nie była zbyt piękna siatkówka, ale to piękna historia i niemożliwe zmieniło się w wykonalne. Musimy teraz wrócić do domu, usiąść na spokojnie u uwierzyć w to, że naprawdę jesteśmy w finale. Nie wiem co się wydarzyło, kiedy NiKola Gribić wziął challenge w tie-breaku. Niezbyt wiele pamiętam z gry. To niesamowite, że potrafiliśmy wybrnąć z takich kłopotów i odwrócić wynik. Przyszedł Simon Hirsch i uratował nas przed klęską. To jest prawdziwy zespół. Każdy jest gotowy żeby pomóc, nieważne czy właśnie jest na boisku czy stoi w kwadracie dla rezerwowych. To ogromna zasługa Gianiego, to on wierzy w nas wszystkich i każdego z osobna. Nawet jeśli gramy źle, on wciąż nas motywuje i wierzy.

 

Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf.własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*