Final Six: Krótka piłka na korzyść Francji

Francuzi mierzyli dzisiaj swoje siły z reprezentacją Serbii. Bez większych problemów gospodarze zapisali na swoim koncie zwycięstwo w trzech setach i tym samym odesłali do domu swojego przeciwnika. Sami trafili do półfinału Ligi Narodów i zagrają jutro z USA.

Spotkanie rozpoczęło się od walki punkt za punkt (3:3). Obie ekipy popisywały się skutecznością w ataku, po kontrze ze środka Le Roux na tablicy pojawił się remis 6:6. Żadna z drużyn nie mogła wyjść na choćby dwupunktowe prowadzenie. Przy stanie 10:11 Rossard popisał się asem serwisowym. Chwilę później Kovacević zdobył punkt dla Serbii atakując ze środka i znów był kolejny remis (12:12). Na drugą przerwę techniczną zawodnicy zeszli po skutecznej kontrze Le Roux i przy niewielkiej przewadze Francji (16:15). Po wznowieniu gry gospodarzom w mgnieniu oka udało się zwiększyć swoje prowadzenie do trzech „oczek” (18:15). W całym secie popełniono sporo błędów w zagrywce, również pod koniec partii zawodnicy nie mogli ustrzec się przed psuciem serwisów (20:17). Francuzi dobrze czytali grę przeciwnika, co pozwalało im w łatwy sposób wypracować sporą dominację. Atak z drugiej linii Rossarda dał gospodarzom piłkę setową (24:18). Odsłona zakończyła się przy stanie (25:19).

Pierwszy punktowy blok w meczu należał do Lisinaca (1:1). Podobnie jak w poprzednim secie, również teraz drużyny rozpoczęły grę od walki niemalże punkt za punkt. Francuzi szybko jednak zaczęli odskakiwać, dzięki atakom Le Roux oraz Le Goffa (5:3). Zawodnicy Serbii nie potrafili wybronić trudnych ataków przeciwnika, a to powodowało, że w łatwy sposób tracili cenne punkty (6:8). Zdawało się, że gospodarze bawią się grą, nie mając większych problemów z powiększaniem swojej puli punktowej. Zaniepokojony tym Nikola Grbić poprosił o czas (7:10). Przyniosło to oczekiwane skutki i Serbowie zaczęli odrabiać straty. Atak w wykonaniu Ivović’a pozwolił wreszcie wyjść gościom na niewielkie prowadzenie (12:11). Ich radość nie trwała długo. Gospodarze nie mieli zamiaru się poddawać i dzięki skuteczności na siatce na drugiej przerwie technicznej prowadzenie ponownie było po ich stronie (16:14). Sytuacja Serbów stawała się trudna. Nie potrafili czytać gry rywala, popełniali proste błędy. Dwie punktowe zagrywki w wykonaniu Rossarda spowodowały, że na koncie Francji było już pięć „oczek” na plusie (19:14). Świetnie dysponowani w każdym elemencie gospodarze nie zwalniając tempa, zbliżali się do wygrania kolejnej partii. Zakończyła się ona asem serwisowym Ngapetha (25:18).

Nikola Grbić wymienił całą szóstkę przed trzecią odsłoną, jednak to Francuzi rozpoczęli ją od prowadzenia 2:0. Goście w szybkim tempie dogonili rywala, a nawet udało im się uzyskać prowadzenie po błędzie własnym gospodarzy (5:4). Pierwszy time-out miał miejsce po autowym ataku Serbów i już przy prowadzeniu Francji (8:7). Po wznowieniu gry Serbowie starali się odrobić straty posyłając w pole przeciwnika mocne zagrywki, które jednak nie zaskakiwały Francuzów. Zupełnie odwrotnie było z serwisami gospodarzy. Dwa asy w wykonaniu Ngapetha i na tablicy pojawiło się wysokie prowadzenie reprezentacji prowadzonej przez Laurenta Tillie (14:10). Wszystko wskazywało na to, że Serbowie nie dadzą rady znaleźć recepty na świetnie dysponowanego rywala. Pojedyncze akcje, które kończyli nie wystarczały, aby wyrównać wynik (11:17). Rozpędzona reprezentacja Francji zdobywała kolejne punkty zarówno w ofensywie, jak i w defensywie (22:14). Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy po autowej zagrywce Serbów (17:25).

Francja – Serbia 3:0 (25:19, 25:18, 25:17)

Francja: Toniutti, Ngapeth, Le Roux, Boyer, Le Goff, Rossard, Grabennikov (libero) oraz Lyneel, Brizard

Serbia: Kovacević, Ivović, Jovović, Atanasijević, Podrascanin, Lisinac, Rosić (libero) oraz Majstorović (libero), Katić, Krsmanović, Luburić, Mijailović, Okolić, Kostić

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*