PL: Cerrad Czarni Radom zarzucili kotwicę i umocnili swoją pozycję w „szóstce”

W spotkaniu rozgrywanym pomiędzy ekipą Cerrad Czarnych Radom, a Chemikiem Bydgoszcz nie brakowało emocji. Oba zespoły popełniły sporo błędów w zagrywce, jednak wyrównana walka w pozostałych elementach sprawiła, że do końca nie można było się nudzić. Radomianie zapisując na swoim koncie wygraną za trzy punkty umocnili się w „szóstce” najlepszych drużyn tegorocznej PlusLigi.

Mecz od świetnych zagrywek, które utrudniały bydgoszczanom wyprowadzenie skutecznych akcji rozpoczęli gospodarze (4:1). Goście od razu zaczęli odrabiać straty, po ataku Bartosza Filipiaka do rywala brakowało im dwóch „oczek” (5:7). Zawodnicy z Radomia nie mieli zamiaru odpuszczać. W dalszym ciągu posyłali w pole przeciwnika mocne piłki, a skuteczne ataki i bloki pozwalały im utrzymywać niewielki dystans. Kontra Alena Pajenka i na tablicy pojawił się wynik 10:8. Punktowa zagrywka Maksima Marozau, chwilę później błędy radomian i bydgoszczanie niemalże wyrównali stan seta (12:13). Obie ekipy zacięcie walczyły, jednak gospodarze nadal nie pozwalali się prześcignąć. Ze środka zaatakował Dejan Vincić, czym zaskoczył przeciwnika i zdobył kolejne „oczko” dla swojej drużyny (18:15). W odwecie zawodnicy z Bydgoszczy popisali się równie skutecznymi akcjami na siatce, a punktowa zagrywka Raphaela Margarido wyrównała wynik (18:18). Gra toczyła się punkt za punkt. W decydującej fazie partii radomianie popełnili sporo błędów własnych, jednak nie odpuszczali (23:24). Spokojny blok-aut Michała Szalachy i pierwsza partia padła łupem gości (25:23).

Kolejna odsłona rozpoczęła się od wyrównanej gry obu drużyn (2:2). W szybkim tempie gospodarze wysunęli się na prowadzenie, które powiększali z każdą kolejną piłką (6:2). Bydgoszczanie mieli problemy ze skończeniem ataków, co radomianie chętnie wykorzystywali. Przyjezdni starali się odrobić straty i byli na dobrej drodze. Atak z skrzydła Bartłomieja Lipińskiego spowodował, że Chemikowi brakowało tylko jednego „oczka” do wyrównania (9:10). Nie pozwolił im ma to Wojciech Żaliński wykorzystując wysoką piłkę (11:9). Walka między drużynami była emocjonująca. Na prowadzeniu wciąż byli gospodarze, jednak rywal nie pozwalał im wyraźnie odskoczyć. Napięcie udzielało się także zawodnikom i trenerom, którzy wdawali się w dyskusję z sędzią. Skutkiem tego były żółte kartki, które otrzymały oba zespoły (15:12). Wzburzeni gospodarze popisali się mocnymi piłkami. Kiwka w wykonaniu zawodnika z Radomia, chwilę później as serwisowy Tomasza Fornala i radomianie zdobyli czteropunktowe prowadzenie (18:14). Podopieczni Jakuba Bednaruka zaczęli mieć problemy w przyjęciu, popełniali też błędy w ataku, a to znacznie ułatwiało grę rywalowi. Bydgoszczanie ze wszystkich sił starali się odwrócić wynik. Atak ze skrzydła Bartosza Filipiaka przedłużył grę w tym secie (23:24), ale chwilę później ten sam zawodnik zepsuł serwis (23:25).

Radomianie weszli w trzeci set od początku prowadząc 2:0. Po obu stronach siatki mogliśmy zaobserwować zepsute zagrywki, a po błędzie dotknięcia siatki przez bydgoszczan radomianie mogli pochwalić się czterema „oczkami” na plusie (7:3). Świetnie dysponowani w tej partii byli podopieczni Roberta Prygla. Goście z Bydgoszczy nie potrafili znaleźć skutecznej recepty na ich grę. Zaniepokojony szkoleniowiec przy stanie 10:3 dla gospodarzy poprosił o czas. Bezpośrednio po nim Paweł Gryc pomylił się w ataku (3:11). Zarówno po jednej, jak i drugiej stronie siatki widocznych było sporo błędów. Zmobilizowani bydgoszczanie starali się dogonić przeciwnika i dzięki coraz lepszym kontrom na siatce znacznie odrobili straty. Efektowne zagranie Nikoli Kovacevica i Chemikowi brakowało czterech punktów (9:13). Radomianie w dalszym ciągu nie poddawali się. Szybko wrócili na wysokie prowadzenie, w głównej mierze dzięki akcjom w wykonaniu Dejana Vincica (19:11). Gospodarze kontrolowali wydarzenia na boisku. W ich grze było widać dużą swobodę, bardzo dobrze czytali zamiary przyjezdnych. Odsłona zakończyła się atakiem po bloku Wojciecha Żalińskiego (25:14).

Trzeci set to od początku trzypunktowe prowadzenie Cerradu Czarnych Radom przy zagrywkach Wojciecha Żalińskiego (4:1). Siatkarze z Grodu nad Brdą przybliżyli się do przeciwnika, a dzięki pomyłce Michała Filipa w polu zagrywki ich szanse na wyrównanie wyniku znacznie wzrosły (5:6). Udało się to po asie serwisowym Raphaela Margarido (8:8). Walka toczyła się niemalże punkt za punkt. Żaden z zespołów nie mógł ustrzec się pomyłek, ale cały czas na niewielkim plusie byli radomianie. Ze skrzydła zapunktował Tomasz Fornal, co zmotywowało szkoleniowca bydgoszczan do przeprowadzenia rozmowy z zawodnikami (11:13). Po powrocie na boisko gospodarze kontynuowali swoją dobrą grę, a przyjezdni w dalszym ciągu starali się ich prześcignąć. Po kontrze Pawła Gryca straty jego ekipy zmalały do jednego „oczka” (14:15). Cały czas kibice mogli obserwować zepsute zagrywki, których w dzisiejszym spotkaniu było niemało. Radomianie chcieli wyjść na trzy punkty prowadzenia, ale skutecznie utrudniał im to Nikola Kovacević (17:18). Emocji w secie nie brakowało. Pojedynczy blok Dejana Vincica kompletnie zaskoczył przeciwnika (22:21). Końcówka zdecydowanie należała do radomian. Dwa asy serwisowe Norberta Hubera zakończyły spotkanie (25:21).

Cerrad Czarni Radom – Chemik Bydgoszcz 3:1 (23:25, 25:23, 25:14, 25:21)

MVP: Dejan Vincić

Cerrad Czarni Radom: Fornal, Żygałow, Huber, Pajenk, Żaliński, Vincić, Ruciak (libero) oraz Kwasowski, Filip, Ostrowski

Chemik Bydgoszcz: Margarido, Szalacha, Kovacević, Lipiński, Marozau, Filipiak, Kowalski (libero) oraz Gryc, Karakuła, Bobrowski (libero)

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*