MŚ, grupa B: Bezkonkurencyjna Holandia i Francja

W bułgarskim Ruse swoje siły mierzyli dzisiaj reprezentanci Chin oraz Holandii. Po czterosetowym pojedynku komplet punktów powędrował na konto Niderlandczyków. Na zakończenie dnia siatkarskie umiejętności zaprezentowała drużyna Francji, która odniosła szybkie, ale nie tak łatwe zwycięstwo nad Egiptem.

Jeden zryw to za mało na Holandię

Mecz lepiej rozpoczęli zawodnicy z Chin, a to między innymi za sprawą punktowej zagrywki Shuhana Rao (4:0). Niemoc Holendrów została przerwana przez ich szkoleniowca, który poprosił o czas. Po wznowieniu gry zawodnicy Gido Vermuelena odrobili większość strat i zbliżyli się do przeciwnika (8:7). Znaczna poprawa w skuteczności spowodowała, że wkrótce to Holendrzy objęli prowadzenie, a na regulaminową przerwę drużyna schodziła przy dwóch „oczkach” przewagi (16:18). Na nic zdawały się starania Chińczyków. Po ataku Nimira Abdela-Aziza, Holandia była już bliska zwycięstwa w premierowej odsłonie (19:22). Ostatecznie partia zakończyła się przy stanie 21:25.

Od początku drugiego seta zawodnicy pod wodzą Gido Vermuelena prowadzili grę. Efektowna kontra w wykonaniu Thomasa Koelewijna spowodowała, że na tablicy pojawił się wynik (2:4). Tym razem Chińczycy nie czekali na rozwój wydarzeń i od razu zaczęli gonić rywala. Dzięki zagrywce Chuana Jianga, Azjaci wyszli na prowadzenie (6:4). Nie udało im się utrzymać wyższości na długo. Zdeterminowani Holendrzy szybko znaleźli sposób na ekipę Raula Lozano, skutkiem czego ponownie górowali (10:14).  Rozpędzeni Niderlandczycy brnęli do przodu, a błędy, których Chińczycy nie potrafili się ustrzec tylko ułatwiały im osiągnięcie celu. Set zakończył się dużą przewagą Holandii 13:25.

Trzecią odsłonę siatkarze Raula Lozano rozpoczęli mocno zdekoncentrowani. W dalszym ciągu popełniali błędy, co skrzętnie wykorzystywali rywale. Na pierwszą przerwę techniczną zawodnicy zeszli po świetnym bloku w wykonaniu reprezentantów Holandii (5:8). Po wznowieniu gry sytuacja diametralnie się zmieniła. Za sprawą pomyłek w szeregach ekipy Vermuelena, Azjaci całkowicie odrobili straty. Zatrzymanie na siatce Gijsa Jorna doprowadziło do wyrównania (15:15). Od tej pory walka toczyła się praktycznie punkt za punkt. Zwycięzcę trzeciej odsłony musiała wyłonić gra na przewagi. Lepsi w niej okazali się podopieczni Raula Lozano (25:23).

Mimo, że poprzedni set na swoją korzyść zapisali Azjaci, początek kolejnej partii zdecydowanie należał do ich rywala. Podrażnieni kadrowicze z Niderlandów popisywali się skutecznością na siatce i wkrótce mogli cieszyć się z wysokiej przewagi (3:7). Co jakiś czas, Chińczykom udawało się efektownie skończyć akcję. Tak było przy stanie 5:12, kiedy to punkt z ataku zdobył Haixiang Du. Pojedyncze zrywy nie wystarczyły jednak, aby choćby nieznacznie zbliżyć się do Holendrów, którzy bezproblemowo zmierzali ku zakończeniu meczu (9:18). Raul Lozano starał się odmienić losy swojego zespołu dokonując zmian, prosząc o czas. Nie przyniosło to jednak oczekiwanych skutków. Chińczycy musieli pogodzić się z wyższością Holendrów (13:25).

Chiny – Holandia 1:3 (21:25, 13:25, 25:23, 13:25)

Chiny: Jiang, Chen, Ji, Liu, Rao, Mao, Tong (libero) oraz Du, Yu, Tang, Zhang, Miao

Holandia: Aziz, Horst, Diefenbach, Koelewijn, Jorna, Haarlem, Sparidans (libero) oraz Rauwerdink, Keemink, Smit, Garderen

Statystyki ze spotkania Chiny – Holandia prezentują się następująco:

Francuzi musieli się namęczyć


Od początku spotkania reprezentacja Egiptu starała się pokazać z dobrej strony. Zawodnicy walczyli ambitnie, a ich skuteczna gra w obronie ułatwiała im wyprowadzenie efektownych kontr. Wyrównana gra miała jednak swój finisz. Podopieczni Mohameda Moselhy Ibrahima męczyli się w przyjęciu trudnych zagrywek Kevina Tillie. Nie radzili sobie także z mocnymi atakami Thibaulta Rossarda. To wszystko pozwoliło Francuzom na objęcie prowadzenia w secie (18:13). Egipcjanie nie mieli zamiaru łatwo odpuszczać i w niedługim czasie zbliżyli się do swojego rywala. W końcówce nie mieli jednak szczęścia. Partię przegrali trzema punktami (25:22).

Podążając śladami poprzedniej odsłony, również w tej partii siatkarze z Egiptu starali się dotrzymywać kroku Francuzom. Ich taktyka była na tyle skuteczna, że gra toczyła się punkt za punkt i żadna z ekip nie mogła wypracować przewagi. Udało się to Egipcjanom, po świetnym zagraniu blokiem w wykonaniu Ibrahima Abdelrahmana. Od tej pory szczęście, które dopisywało siatkarzom Laurenta Tilie odwróciło się od nich. Drużyna zaczęła popełniać proste błędy, a rywale to wykorzystywali (11:15). Wkrótce jednak francuska kadra przełamała niemoc i ponownie weszła w dobry rytm gry. Po asie serwisowym Thibaulta Rossarda na tablicy pojawił się remis (19:19). Końcówka seta, mimo że wyrównana zakończyła się powodzeniem Francji (25:23).

Trzecia odsłona była zupełnie inna niż poprzednie. Drużyna pod wodzą Laurenta Tillie’go od razu przyparła przeciwnika do muru, posyłając w jego stronę mocne zagrywki. Rozbici Egipcjanie nie potrafili poradzić sobie z rozpędzonymi Francuzami. Sprytne zagrania Benjamina Toniuttiego spowodowały, że w krótkim czasie musieli pogodzić się z pięciopunktowymi stratami (11:6). Wzięcie czasu, który miał zakłócić świetną passę Francji, okazało się nietrafionym pomysłem. Egipcjanie nie mogli znaleźć skutecznej recepty na efektowne zagrywki i jeszcze lepsze ataki rywala. Świetne zagrania Thibaulta Rossarda, a także Juliena Lyneela spowodowały, że ich drużyna wygrała spotkanie bez straty seta (25:16).

Francja – Egipt 3:0 (25:22, 25:23, 25:16)

Francja: Toniutti, Tillie, Boyer, Le Goff, Rossard, Chinenyeze, Grebennikov (libero) oraz Patry, Brizard, Lyneel, Bultor

Egipt: Bekhit, Abdelhay, Seoudy, Masoud, Shafik, Abdelrahman, Abdelaal (libero) oraz Aly (libero), Abdalla, Abou, Ewais, Atia, Hassan

Statystyki po spotkaniu Francja – Egipt:

Ogólna klasyfikacja w grupie D prezentuje się następująco:

Autor: Agnieszka Piasecka
Źródło: informacja własna/fivb.com

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*