Bartosz Mariański: My jesteśmy całością

W ramach przedostatniej kolejki mecz rozegrały GKS Katowice oraz Indykpol AZS Olsztyn. Po zakończonym meczu udało nam się zamienić kilka słów z libero drużyny gospodarzy, Bartoszem Mariańskim.

Kamila Walczak, VolleyFlash.pl: Jak skomentujesz dzisiejsze spotkanie?

Bartosz Mariański: No, spodziewaliśmy się w sumie ciężkiego meczu, co z resztą było widać. Doprowadziliśmy do tie-break’a. Mimo wszystko szkoda, że nie udało nam się wygrać 3:0. Mieliśmy swoje szanse. Prowadziliśmy 2:0 i w trzecim secie ta gra też nam się dobrze układała. Później też troszkę zeszliśmy z zagrywki i przy okazji siadły też inne elementy. Olsztyn zaczął grać lepiej.  Z tego meczu wychodzimy tylko z jednym punktem.

W pierwszych dwóch setach olsztynianie pomagali wam swoją grą.

BM: Na pewno. Starali się wprowadzać zagrywkę. Później troszkę jeśli weszło jakieś ryzyko, to mylili się w serwisie. No ale tak jak mówię, oni tutaj musieli wygrać. No i wygrali. Nie patrzyłem w tabelę, więc nie wiem czy ten jeden stracony punkt im coś przeszkodzi w byciu w tej najlepszej szóstce, ale z jednej strony mam nadzieję, że tak, bo po to jesteśmy, żeby sobie trochę poprzeszkadzać.

Ta dziesięciominutowa przerwa zmieniła przebieg gry o sto osiemdziesiąt stopni.

BM: No dokładnie tak było. Ale nic nie możemy zwalać na dziesięciominutową przerwę, bo w trzecim secie też mieliśmy swoje szanse. Nie wykorzystaliśmy ich, a mogliśmy wygrać 3:0. No a skończyło się na 2:3.

Dzisiaj nie udało się zrewanżować za spotkanie z I rundy sezonu zasadniczego.

BM: Dwa mecze przegrane. Szkoda. Ale z drugiej strony trzeba patrzeć na pozytywy. Olsztyn w tym sezonie jest teoretycznie lepszą od nas drużyną i punktowo też lepiej wyglądają.

Sezon zasadniczy powoli dobiega końca. Jakbyś go podsumował.

BM: Z naszej perspektywy. Początek dobry, a potem kilka porażek. I to chyba nas zdeprymowało. To był taki moment, że nie mogliśmy się przełamać. Nie mogliśmy wygrać meczów. I tak się kończy ten sezon. Na razie trzeba go ratować, żeby być na tym dziesiątym miejscu i trzymać to miejsce. Potem  walczyć o dziewiąte. Niewiele nam już zostało. Na ósme miejsce nie mamy szans. Trzeba wywalczyć jak najwięcej.

Jakbyś ocenił swoje występy na boisku w tym sezonie?

BM: Jakbym siebie ocenił? Myślę, że przez pryzmat całego zespołu. Jeżeli ja gram dobrze, to i cały zespół gra dobrze. Jeżeli cały zespół gra dobrze to i mi się przyjemnie gra. My jesteśmy całością i myślę, że tutaj trzeba szukać oceny.

Który mecz byś wyróżnił?

BM: Myślę, że zdecydowanie ten mecz z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, gdzie pokazaliśmy naszą grę. Wszystko nam wychodziło. Czego się nie dotknęliśmy, to nam wychodziło. I tam się naprawdę fajnie grało jako drużyna.

Już kilka razy w tym sezonie pokazaliście na co Was stać oraz to, że potraficie grać z tymi zespołami z górnej części tabeli.

BM: Wygraliśmy z Mistrzem Polski, potem z późniejszym zdobywcą Pucharu Polski na wyjeździe z Gdańskiem. Szkoda tych meczów z Zawierciem i Bydgoszczą. Niestety tam nie znaleźliśmy punktów. Zarówno u siebie jak i na wyjazdach 3:0 i 3:1. Niestety przez to jesteśmy na tym miejscu na jakim jesteśmy.

Ostatnio zdecydowałeś się przedłużyć kontrakt z Gieksą. Co Cię do tego skłoniło?

BM: Myślę, że w jakimś stopniu wizja na następny sezon. Wiem jak skład będzie budowany, dosyć solidnie. I bardzo mi się to podoba. Jestem zadowolony z organizacji klubu. Naprawdę jest w pełni profesjonalna od względem wszystkich kwestii organizacyjnych.

 Dla volleyflash.pl rozmwiała Kamila Walczak.

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*