Bartosz Makoś: Gramy dla kibiców

Ma dwadzieścia lat, a obecny sezon jest jego drugim w Pluslidze. Swoją poważną przygodę z siatkówką zaczął w młodzieżowej lidze Jastrzębskiego Węgla. Obecnie jego domem jest Lubin. Cuprum Lubin. Po ostatnim meczu rundy zasadniczej w Zawierciu udało nam się porozmawiać z Bartoszem Makosiem, który wraz z Jędrzej Gruszczyńskim tworzy duet libero Miedziowych.

Magdalena Żywicka, volleyflash.pl: Grasz na prawdopodobnie najspokojniejszej pozycji, ale w meczu z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie emocji Ci nie brakowało.
Bartosz Makoś: No nie. Na pewno to atmosfera, która tutaj jest na hali, udziela się i zawodnik chce wznosić się do wyżyn swoich umiejętności, tym bardziej, że taki jest mój styl gry. Ja bardzo lubię „żyć” na boisku. Nie zdobywam punktów, więc w jakikolwiek inny sposób chcę dawać coś z siebie dla drużyny.

Lubisz grać w takich warunkach, jak na hali w Zawierciu? Gdzie praktycznie nie słychać kolegi obok.
BM: To jest coś wspaniałego. Mi ta hala bardzo przypomina tą z Jastrzębia-Zdroju, w Szerokiej, gdzie tak naprawdę zaczynałem swoją przygodę z siatkówką. Bardzo mała, pełno kibiców i naprawdę dobrze się gra w takiej atmosferze.

Śledząc twoją karierę – z Jastrzębia trafiłeś do Cuprum. Czy nie myślałeś o jakiejś zmianie w tym sezonie?
BM: Mam jeszcze ważny kontrakt, więc po prostu wywiązuję się z niego. A co do zmian, wydaje mi się, że jeszcze przyjdzie na nie czas. Jestem młody, tutaj mam szansę dobrego rozwoju i chcę z niej skorzystać. Gram w Lubinie, z czego się bardzo cieszę i będę tu tak długo, ile będę mógł.

W zbieraniu doświadczenia z pewnością pomaga fakt, że macie w tym sezonie nowego trenera. To zupełnie nowa osoba, od której możesz się nauczyć czegoś więcej i w inny sposób.
BM: Tak. Trener Fronckowiak ma swoją wizję siatkówki i swoje metody treningowy, które na pewno młodym zawodnikom, takim, jakich mamy wiele w naszej drużynie, z pewnością pomoże to w rozwoju. On nie tylko chce, ale też potrafi pracować i dobrze nam się ta współpraca układa.

A jak z zespołem? Trochę się w nim zmieniło w porównaniu z poprzednim sezonem
BM: No tak, ale trzeba przyznać, że mamy młody zespół, więc aklimatyzacja i jakiegoś rodzaju więź między nami powstała bardzo szybko. Wszyscy dobrze się dogadujemy, nie ma na co narzekać.

Czy to, że jesteście odmłodzoną ekipą, może być też przyczyną tego, że w tym sezonie idzie wam nieco gorzej?
BM: Myślę, że tak. To widać w końcówkach, gdzie tak jak w Rzeszowie graliśmy po 16, 18, na równo z Resovią, a potem rywale odskakują, bo brakuje nam trochę cierpliwości i chłodnej głowy. Chcemy skończyć piłki od razu w pierwszej akcji, zamiast sobie ją nabić, czy po prostu popracować na zasadzie blok-obrona.

Czy plusem według was jest zatem skrócenie plusligowej listy?
BM: Myślę, że nie mi to oceniać. My gramy dla kibiców, więc może im zostawmy to do oceny.

Więc bez względu na to, ile spotkań gracie, to i tak jesteście szczęśliwi.
BM: Wiadomo, że siatkówka to jest to, co kochamy. Każdy organizm ma swoją wytrzymałość, więc tych spotkań nie może być za wiele, ale mi jak najbardziej ten system, gdzie mamy czternaście, obecnie trzynaście zespołów, jak najbardziej odpowiada.

Co zatem Ty, jako młody zawodnik myślisz o sytuacjach, takich jak te, które właśnie dzieją się w lidze? Upadek Stoczni, czy roszady trenerskie.
BM: Według mnie takie sytuacje po prostu nie powinny się zdarzać. Jeżeli ma się ważny kontrakt, to trzeba podejść do tego profesjonalnie. Nie znam szczegółów, więc nie chcę nic więcej na ten temat mówić.

Zmieńmy w takim razie temat. Mówi się teraz, że górą są skoki narciarskie. Jakie sporty zatem oprócz siatkówki Cię intresują?
BM: Skoki z pewnością. Czy podczas świąt, gdy wracam do domu, czy podczas jakichś przerw to zawsze z dziadkiem lub tatą oglądamy, ale oprócz tego na pierwszym miejscu jest piłka nożna.

Zbliżamy się do świąt, czy masz już jakieś plany na ten czas?
BM: Wracam do domu i chcę przez ten wolny tydzień zresetować głowę, żeby wrócić przed Nowym Rokiem i zacząć tą drugą z zimną głową, ze świeżym podejściem do wszystkiego.

Fanów z pewnością nurtuje pytanie, jaki jesteś, ponieważ nie brylujesz w mediach społecznościowych.
BM: Ciężkie pytanie. To chyba trzeba kogoś znajomego zapytać. Na pewno nie jestem osobą, która lubi się pokazywać. Wolę spędzić czas w domu, z najbliższymi, rodziną, znajomymi i poświęcić im cały czas.

Zostawiając w takim razie odrobinę tajemniczości, pozwól, że zapytam, jaki masz cel, jako siatkarz?
BM: Żeby wspiąć się na jak najwyższy poziom, na jaki będzie mi dane. Wypracować go sobie i utrzymać się na nim jak najdłużej.

Dla volleyflash.pl rozmawiała Magdalen Żywicka.

Fot.: Natalia Grabarczyk

 

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*