Bartosz Gawryszewski: Z meczu na mecz czujemy się coraz pewniej

Poprzedni sezon spędził w Stoczni Szczecin. Tym razem broni barw Aluronu Virtu Warty Zawiercie, w których już dwa razy pojawił się na parkietach, pomagając zespołowi zdobywać pierwsze punkty. Mowa o trzydziestotrzyletnim środkowym Bartoszu Gawryszewskim, z którym udało nam się porozmawiać po wczorajszym meczu z Jastrzębskim Węglem.

Magdalena Żywicka, volleyflash.pl: Jak oceniłbyś to dzisiejsze spotkanie?

Bartosz Gawryszewski: Na pewno szkoda, że przegraliśmy. Nie ma się co cieszyć z tego, że się przegrywa, ale z drugiej strony graliśmy z topową drużyną, jeżeli chodzi o PlusLigę, która ma naprawdę wysokie cele w tym roku, więc z pewnością cieszy to, że urwaliśmy im punkt. Jeżeli ktoś by mi powiedział, że po dwóch pierwszych kolejkach, po meczach z Rzeszowem i Jastrzębiem będziemy mieli na koncie trzy punkt, z pewnością brałbym to w ciemno. Mamy momenty lepsze i gorsze, ale nasza gra nastraja optymizmem, jeżeli chodzi o kolejne spotkania.

W zeszłym sezonie Aluron zaskoczył wszystkich swoją ostateczną pozycją w tabeli. Teraz zaczęliście sezon od dwóch świetnych spotkań zakończonych po tie-breaku. Czy to oznacza zatem, że rywale muszą się bać zawierciańskiego klubu jeszcze bardziej?

BG: To z pewnością oznacza, że zagraliśmy bardzo dobre mecze, szkoda tylko, że ten drugi przegrany. Ciężko powiedzieć. Jedno jest pewne – jeżeli gramy w 100% skoncentrowani i gramy jako drużyna to możemy bardzo dużo zamieszać w tym sezonie. Nie chcę natomiast składać żadnych deklaracji, bo zeszły sezon, a ten to są dwie zupełnie inne historie. My jesteśmy zupełnie inni, drużyna, parę osób zostało, ale trzon drużyny jest zupełnie inny, także naszym zadaniem póki co, jest zgrywać się i docierać. Myślę, że robimy to bardzo dobrze, a z meczu na mecz czujemy się coraz pewniej obok siebie na boisku.

Warto wspomnieć zatem o tym, co się nie zmieniło, czyli o kibicach.

BG: No to jest niesamowita rzecz. Jedna z rzeczy zresztą dla których wielu zawodników, w tym ja tutaj jesteśmy. Dla takich kibiców warto grać. Po to się trenuje całe życie, żeby za plecami mieć taką Armię, także na pewno dodaje to skrzydeł i nie ma co udawać, że jak ktoś tutaj przyjeżdża to łatwo się przy takim dopingu nie gra. Wielki szacunek dla kibiców i chwała im za to, że są na każdym meczu z nami.

Twój kolega z zespołu – Michał Masny – powiedział, że lubi to uczucie, kiedy nie słychać kolegi obok podczas meczu. Myślisz tak samo?

BG: Tak, oczywiście, to jest coś fajnego. Dla takich kibiców warto trenować i robimy to tylko i wyłącznie dla nich, także to jest coś pięknego, że całe miasto tutaj żyje siatkówką. Myślę, że Pan Prezes stworzył tutaj świetny projekt i idzie to w bardzo dobrym kierunku.

Zmianie w tym projekcie uległ jednak trener. Jak się Tobie pracuje z trenerem Lebedewem?

BG: Bardzo dobrze. Jest to bardzo fajna myśl szkoleniowa. My też się siebie uczymy, bo nie ma co ukrywać – trener dołączył do nas kilka tygodni temu, więc tego czasu nie było dość dużo, ale szybko się uczymy i wydaje mi się, że ta współpraca przebiega bardzo fajnie.

Nazywamy tę ligę „Ligą Mistrzów Świata”, co z pewnością przyciąga większe zainteresowanie kibiców. A wśród Was jakiegoś rodzaju presja z tym związana jest? Trzeba pokazywać więcej?

BG: To już kolejny rok, gdy jesteśmy taką ligą. Jest to coś wspaniałego, że można w niej grać. Jest to z pewnością duży bodziec do tego, żeby ludzie tłumnie przybywali na hale, czego najlepszym przykładem jest Zawiercie. Mam nadzieję, że reszta klubów będzie się w tym temacie od nas tego uczyć i te hale będą zapełniane po brzegi.

Dosyć głośno mówiło się w tegorocznym „okienku transferowym” o Twoim poprzednim klubie.

BG: Szczecin zbudował świetny projekt. Ja trzymam za nich bardzo mocno kciuki, życzę im jak najlepiej. Mam bardzo dobre wspomnienia ze Stoczni, ale życie sportowca jest takie, że czasem trzeba dokonywać wyborów, dlatego jestem tutaj. Kibicuję im, wiadomo jednak, że nie w meczu z nami, ale mam nadzieję, że trener Gogol osiągnie bardzo fajny wynik z tą drużyną.

Był zatem taki moment, że żałowałeś zmiany klubu?

BG: Nawet przez moment nie żałowałem. Nie miałem takiej myśli nawet przez chwilę. Była to bardzo przemyślana decyzja i jeżeli mógłbym w tej chwili cofnąć czas, to myślę, że podjąłbym taką samą.

Na koniec zapytam zatem w imieniu najmłodszych kibiców z Zawiercia. Jak to jest być Rycerzem?

BG: Cóż mogę powiedzieć. Smerfastycznie!

Dla volleyflash.pl rozmawiała Magdalena Żywicka.

Fot.: aluronvirtu.pl

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*