Bartłomiej Bołądź: W Polsce kibiców mamy jednych z lepszych na świecie

Równolegle do PlusLigi, odbywa się Liga Mistrzów, w których występuje między innymi ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Jednak zanim drużyna ta awansowała do Final Four, miała przed sobą nie lada wyzwanie jakim było pokonanie VfB Fiedrichshafen. I właśnie w niej gra Bartłomiej Bołądź, z którym udało nam się porozmawiać.

Kamila Walczak, VolleyFlash: Niestety, nie udało Wam się awansować do Final Four. Co Twoim zdaniem było tego przyczyną?

Bartłomiej Bołądź: Szkoda, że nasza przygoda z Ligą Mistrzów w tym sezonie skończyła się przed samym Final Four. Ale z drugiej strony, przed sezonem gdyby ktoś mi powiedział, że dojdziemy do top 6 i na dwanaście meczów wygramy dziesięć, na pewno bym w to nie uwierzył. W dwumeczu ZAKSA na pewno była drużyną lepszą i trzeba jej pogratulować. Czego zabrakło? Myślę, że trochę umiejętności i doświadczenia w takich pojedynkach.

Czy spodziewałeś się, że spotkanie skończy się w trzech setach?

BB: Liczyłem, że uda nam się powalczyć tak, jak w pierwszym meczu. Niestety, dla nas, przeciwnik w rewanżu zagrał na najwyższym poziomie. Nie pozwolili nam rozwinąć skrzydeł i dominowali nad nami w każdym elemencie.

W pierwszym meczu pokazaliście się ze zdecydowanie lepszej strony.

BB: Dokładnie. Bardzo żałujemy tego spotkania, bo mogliśmy nawet pokusić się o zwycięstwo. Cieszę się bardzo, bo pokazaliśmy, że drużyna ze słabszej ligi niemieckiej potrafi nawiązać walkę z Mistrzem Polski. Taki jest sport. Raz się wygrywa, raz przegrywa. Życzę ZAKSIE powodzenia i będę im kibicował w Kazaniu. Wiemy teraz na czym stoimy oraz wiemy, że brakuje nam niedużo do tych najlepszych. Dlatego nie pozostaje nic innego jak dalej ciężko trenować i gonić ten „Top” drużyn.

W czasie obu spotkań wyszedłeś na boisko w pierwszym składzie.

BB: Trener mi zaufał i było to dla mnie wielką przyjemnością zagrać przeciwko drużynie, w której grałem w czasach juniorskich Doszła do tego ranga meczu, jakim jest niewątpliwie walka o Final Four, gdzie nigdy nie było mi dane grać o taką stawkę. Czego chcieć więcej?

Jak się czułeś ponownie grając przed polską publicznością?

BB: W Polsce kibiców mamy jednych z lepszych na świecie, dlatego ucieszyłem się, że będę mógł wrócić do Polski i znowu poczuć tę atmosferę. Do tego miałem możliwość spotkać się z rodziną i przyjaciółmi, z którymi już od dawna się nie widziałem.

Przed meczem trener Heynen obiecał po beczce piwa dla każdego kibica po wygranym meczu z ZAKSĄ. Czy macie jakiś plan co zrobić z uzbieraną ilością piwa?

BB: Może jak uda nam się dojść do finału ligi, znowu będzie okazja żeby zmobilizować jeszcze bardziej kibiców. Na pewno trenerowi nie zabraknie pomysłów.

Jak Ci się podoba w VfB Friedrichshafen?

BB: Wszystko odbieram pozytywnie – doświadczony trener, zgrana drużyna, dobrze zorganizowany klub oraz ładne miasto. Tylko trenować, grać i rozwijać swoje umiejętności.

Co było dla Ciebie na początku najtrudniejszym aspektem zmiany klubu?

BB: Na początku był strach co to będzie? Nowy klub, miasto, inny kraj itp. Ale wszyscy przyjęli mnie bardzo miło i nie było żadnego problemu z aklimatyzacją.

Masz okazję współpracować z bardzo dobrym trenerem jakim jest Vital Heynen. Jak oceniasz waszą współpracę?

BB: Tak jak mówisz, jest to dobry trener, który żyje całym sobą, siatkówką i ma spore doświadczenie w tym temacie. Można od niego czerpać dużo i ja staram się to robić. Współpraca układa nam się bardzo dobrze.

Wcześniej cztery lata spędziłeś w Cerrad Czarnych Radom. Czy różni się liga niemiecka od polskiej?

BB: Cerrad Czarnych Radom będę pamiętał do końca życia. Tam, dzięki trenerowi Robertowi Pryglowi i klubowi, udało mi się za debiutować w PlusLidze. Nie wiem czy byłbym w tym miejscu gdzie jestem. Co do ligi niemieckiej, na pewno nie jest jeszcze na poziomie polskiej, ale z sześć czy też siedem na jedenaście drużyn spokojnie mogły by grać w PlusLidze.

Czy są momenty w których żałujesz zmiany klubu albo ogólnie rzecz biorąc ligi?

BB: W żadnym momencie nie żałowałem i nie żałuję.Traktuje to jako nowy etap i możliwość zbierania nowego doświadczenia.

Wraz z drużyną z Friedrichshafen udało Ci się zdobyć Mistrzostwo Niemiec. Jakie to uczucie?

BB: Było to dla mnie wielkie przeżycie. Finał stał organizacyjnie na najwyższym poziomie, hala pomieściła prawie 15 tysięcy kibiców. Robiło to duże wrażenie i na pewno zapamiętam to na długo.

Trener bardzo Ci ufa, o czym świadczy fakt, że wielokrotnie miałeś okazję wychodzić w pierwszej szóstce.

BB: Bardzo się cieszę, że dostaję od trenera możliwość grania. Już na początku sezonu powiedział nam, że nie chce grać tylko jedną szóstką, a całą drużyną i dlatego każdy jest w rytmie meczowym i czuje się ważna częścią tej drużyny.

W przeciągu tego roku można u Ciebie zauważyć duży postęp jeśli chodzi o technikę oraz jakość gry. A jak Ty to widzisz ze swojej perspektywy?

BB: Miło słyszeć i dziękuję za takie spostrzeżenia. Staram cały czas się rozwijać, bo wiem, że dalej mam braki i w każdym elemencie mogę się poprawić.

Czy planujesz dalej wiązać swoją przyszłość z niemieckim klubem czy może raczej powrót do rodzimej ligi?

BB: Na ten moment zostaję w VfB Friedrichshafen na przyszły sezon i z tego powodu jestem bardzo zadowolony.

Co jest Twoim siatkarskim marzeniem?

BB: Tak jak pewnie większość sportowców i siatkarzy, chciałbym pojechać na Igrzyska Olipijskie i zadebiutować w reprezentacji Polski.

I na koniec bardzo ważne pytanie: Jak idzie Ci nauka języka niemieckiego?

BB: Teraz staram nadrabiać moje braki w języku angielskim, którym posługujemy się w drużynie. Ale również powoli przypomina mi się niemiecki, z którego kilka lat temu zdawałem maturę.

Dla volleyflash.pl rozmawiała Kamila Walczak.

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*