Andrea Giani: Atmosfera w zespole była świetna, co widać na boisku. To mój plan na drużynę

Po niezwykle emocjonującym meczu finałowym Andrea Giani podzielił się z nami emocjami, jakie towarzyszyły drużynie oraz wskazał różnice dzielące zespół niemiecki od słoweńskiego, który poprowadził do srebra Mistrzostw Europy dwa lata temu.

 

Zagraliśmy niesamowity mecz dzisiaj. W naszych głowach się kotłowało: Rosja wygrała każdy mecz na tym turnieju 3:0. Znam moich chłopców. Potrzebne im było skupienie i dobra energia do zdobywania kolejnych punktów, napędzania się. Dziś wieczorem moi zawodnicy biegali, skakali, zarażali wręcz entuzjazmem. Jestem bardzo dumny z chłopaków. To niesamowite: nadchodził najważniejszy turniej w sezonie, zmieniliśmy trochę skład, jednak pracowaliśmy ciężko razem, wierzyliśmy że się uda, zawodnicy wylewali siódme poty na treningach i daliśmy radę.

Oto, jak trener skomentował różnice między zespołami, które prowadził: Dwa lata temu zdobyłem srebro ze Słowenią, teraz z reprezentacją Niemiec. Jestem szczęśliwy z powodu tej historii. Na następny turniej jadę zdobyć złoto. To ważne, żeby przywieźć najcenniejszy krążek, nieważne z jakiej imprezy. To są dwa różne doświadczenia, trenować zespół słoweński, a niemiecki. To jest  co innego, ponieważ te dwie historie są inne. Kiedy jako trener Słowenii, graliśmy z Francją w finale, mecz toczył się inaczej. Przegraliśmy 3:0, Francuzi byli dużo lepsi. Dzisiaj moi chłopcy zagrali spotkanie bardzo różniące się od tego. Było blisko medalu, cały czas w niego wierzyliśmy, nie przestawaliśmy walczyć i zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.

O powrocie Georgy Grozera do kadry i dalszych jego losach w drużynie powiedział: Każda chwila spędzona wspólnie jako drużyna jest bardzo ważna. Georgy ma 32 lata, mam nadzieję że da radę zagrać w kadrze w następnym sezonie. Sądzę że to możliwe, że będzie on sam chciał być z nami.

Zapytany o to, czy ciężko było zasymilować starszych zawodników ze świeżą krwią w zespole, odpowiedział:  Jestem szczęśliwy, bo chłopaki dzielą ze sobą wiele chwil. W głowach siedzi siatkówka dwadzieścia cztery godziny na dobę, to jest niesamowite. Ten mieszany zespół poprawił swoją grę w pięć tygodni, dlatego że ciągle rozmawiali o grze, tym co można poprawić. Atmosfera była świetna, co widać było na boisku. Dla mnie to jest cudowne. To jest mój plan na drużynę.

Lukas Kampa wczoraj w wywiadzie powiedział, że siła ich drużyny tkwi w tym, że Giani zawsze w nich wierzy, nawet kiedy oni sami już tej wiary nie mają i grają źle. Oto komentarz trenera do tych słów:  Tak, zawsze wierzę w moich chłopców. Widziałem dzisiaj jak próbują wygrać, jak walczą o każdą piłkę. Na tak wysokim poziomie wszystko jest ważne: przyjęcie, zagrywka, atak. Mamy bardzo młodego libero, dopiero zaczyna swoją karierę. Po raz pierwszy miał okazję zagrać na imprezie mistrzowskiej, a tu od razu rozegrał finałowe spotkanie. Jaka była różnica między nim a innymi, bardziej doświadczonymi zawodnikami? Dzisiaj żadna. To samo z Tobiasem Krickiem. Każdy z nas mówi, dzieli się emocjami, doświadczeniami. To jest mój pomysł na siatkówkę.

Kiedy padło pytanie o przegrany turniej kwalifikacyjny do Mistrzostw Świata 2018, rozgrywanych we Włoszech i Bułgarii, odpowiedział:  To trudny moment. Zagraliśmy dwa turnieje, aby uzyskać kwalifikacje, dwoma różnymi zespołami. Uważam jednak że to ważne żeby nie myśleć o przeszłości, skupić się na tym co jest teraz. Byliśmy załamani po turnieju w Belgii, ale to ważne aby ruszyć do przodu, ciągle poprawiać swoją grę. Tak też uczyniliśmy.W Europie ciężko jest grać w siatkówkę, ponieważ jest wiele doskonałych zespołów. My pokazaliśmy się od najlepszej strony. To ważne, aby potwierdzać swoją ciężką pracę sukcesami, pokazywać pozytywną energię. Ale to ciężkie, myśleć o następnym turnieju. To ważne aby wprowadzić młodych graczy, aby nabyli doświadczenia. Starsi natomiast muszą się postarać o utrzymanie kondycji fizycznej, bo doświadczenie już mają.

Czy Giani uważa srebrny medal za sukces, czy jednak jest zawiedziony drugim miejscem na Starym Kontynencie, skomentował to tak: W tym momencie jestem zły, jednak tak naprawdę, w głębi serca czuję się szczęśliwy. Jutro będzie nowy dzień, przejdzie mi złość po tym meczu.  Zagraliśmy świetny turniej i musimy sami siebie docenić.

 

Autor: Aleksandra Mrozicka
Źródło: inf.własna

Share Button

Komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*